Archives for posts with tag: antysemityzm

– Ty wiesz, po ile taki Heydrich, Eichmann mieli lat, jak planowali Holocaust?

– Trzydzieści?

– No, trzydzieści parę.

– O, to jesteśmy już w dobrym wieku na ludobójstwo!

– Możemy zacząć od tej twojej skąpiary. Zrobimy jej jesień z dupy średniowiecza!

– Taka II Rzeczpospolita: też mieli pomysł z Madagaskarem.

– O, więc Madagascar to prequel W ciemności?

Rozmawiamy o preludium chorałowym z Orgel-Büchlein (BWV 644), opartym na kantacie BWV 26: Ach wie flüchtig, ach wie nichtig.

– Rozumiesz tytuł?

– Nie bardzo.

Nichtig pochodzi od nicht, czyli znaczy: „żaden, nędzny”, a flüchtig chyba od Fluch – „przekleństwo, klątwa”.

– Kojarzę! „Verfluchte Juden”!

————————————————————–

Notabene: myliłem się. Flüchtig pochodzi od Flucht – „ucieczka”, czyli znaczy „uciekający, przelotny”. Chodzi, oczywiście, o marność życia, te sprawy. A preludium można, warto posłuchać, trwa niecałą minutę, a tworzy idealnie zamkniętą całość.

– … Wczoraj obchodziłyśmy…

– Coście obchodziły, Jom Kipur?

– Obchodziłyśmy Umschlagplatz. 

– O cholera.

Wczesne lata dziewięćdziesiąte. Mój ojciec wchodzi do sklepu mięsnego. Duża kolejka, przed nim stoi jakaś starsza pani. Kolejka posuwa się powoli. Gdy przychodzi wreszcie kolej starszej pani i okazuje się, że zabrakło już tego, co chciała kupić, kobieta krzyczy na cały głos:

– Kurwy prostytutki na usługach rządu Izraela!

Szostakowicz, Symfonia XIII Babi Jar, cz. 1.

 

Mój ulubiony fragment, pod spodem przekład filologiczny mrówk:

 

Мне кажется –

я – это Анна Франк,

прозрачная,

как веточка в апреле.

И я люблю.

И мне не надо фраз.

Мне надо,

чтоб друг в друга мы смотрели.

Как мало можно видеть,

обонять!

Нельзя нам листьев

и нельзя нам неба.

Но можно очень много –

это нежно

друг друга в темной комнате обнять.

 

Zdaje mi się, że jestem Anną Frank,

przeźroczystą jak pęd w kwietniu.

I kocham. I nie potrzebuję słów.

Musimy tylko patrzeć na siebie.

Jak mało można widzieć, nosem czuć!

Nie wolno nam mieć liści ani nieba.

Lecz można bardzo wiele mieć, to znaczy czule

Nawzajem objąć się w ciemnym pokoju.

 

[sł. J. Jewtuszenko, całość tekstu tutaj]

Jeżeli autorzy pasożytują na innych autorach (inspiracja, intertekst, plagiat), to zawodowi krytycy literaccy pasożytują na pasożytach.

[trawestacja powiedzenia H. Steinhausa o Żydach i antysemitach]

Agathé doniosła mi, że jest taka wystawa w „Zachęcie”, na której niejaka Goshka Macuga (tak, wiem) prezentuje między innymi różne obelżywe listy nadesłane do Andy Rottenberg, nierzadko pisane tzw. pismem parkinsonowym lub kaligrafią starczą. Zacytowany przez Agathé nagłówek jednej koperty mnie rozwalił:

Bezwstydna Prostytutka
dyrektor gmachu „Zachęty”
krajowa cudzoziemka
żydówa ANDA ROTTENBERG
00-001 Warszawa

—————————————————-

Wystawa wydaje się ciekawa; jest opisana tutaj typowym dla galerii sztuki name-droppingowym tautologicznym bełkotem, więc jeśli czytać, to raczej dla śmiechu. Dowiemy się stamtąd, że Goshka Macuga (tak, wiem):

łączy przeszłe fakty z rzeczywistością i współczesnymi problemami, unaoczniając podobieństwa i zależności, odsłaniając to, co niewidoczne

oraz uprawia własną metodologię pracy,

jak również interesuje się kolekcjami instytucji, w których wystawia.

Co szczególnie ciekawe, w przeciwieństwie do wcześniejszych wystaw Macugi, złożonych z prac o czasami trudno rozpoznawalnych relacjach, prace w Zachęcie wydają się snuć nić jasnych powiązań.

W sumie nie powinno to dziwić, skoro jej wystawy, które nierzadko cechuje oszczędność formalna, składają się z wielu warstw znaczeniowych niełatwych do identyfikacji.

Ta, a „Noc kryształowa” w wykonaniu krakowian polegałaby na myciu Żydom witryn sklepowych. Tyle, że wodą z dużą zawartością kamienia.

Owszem. Wtedy nie było Calgonu.

Gdzie jesteś? Kupisz mi lizaka?

[sms od Adwenczera, z dupy, w noc ze środy na czwartek o godzinie 1:21 ]

Skojarzył mi się też piękny antysemicki dowcip:

Co mówi Żyd-pedofil do napotkanego dziecka? – Chłopczyku, chcesz kupić cukierka?