Agathé snuje w mejlu do mrówk refleksje na temat trzech słów, cyt.:

  • Płyćwa – to miejscowość na trasie Skierniewice – Lipce Reymontowskie. Dla mnie brzmi jak inwektywa, np. Ty suko jebana, ty ścierwo zapowietrzone, ty płyćwo ty! Lub pejoratywne określenie wstydu żeńskiego – Już same cycki mnie przerażają, a co dopiero płyćwa! – rzekł pedał do pedała.
  • Kolcosił straszliwy – fajna nazwa, nie? Jak z Harry’ego Pottera. Wyczaiłam tę roślinkę w arboretum w Rogowie.
  • Kłokoczka – ten krzaczek też poznałam w Rogowie. Brzmi jak nazwa jakiegoś übersłodkiego zwierzątka – Hoduję kłokoczki i szynszyle. Lub pieszczotliwa nazwa włochatego wstydu:P