Archives for posts with tag: bąbelki

– O, są nawet place zabaw dla bąbelków. Tuż pod oknami tych domków wypoczynkowych.

– Coś potwornego. Biedni rodzice nie mają się gdzie schronić przed swoimi pociechami.

– Przeciwnie! Taki plac zabaw to dla mamuś idealne rozwiązanie. Mogą puścić dzieci luzem, a same pogadać w spokoju.

– A że wszystkie mają do powiedzenia mniej więcej to samo, to kiedy jedna mówi, to druga, słuchając, też ma wrażenie, że mówi, i spływa na nią błogość. Prawie taka, jak przy kieliszku białego wina na śniadanie.

– Albo mówią wszystkie naraz, tak jak przecież najbardziej lubią, i żadna nic nie traci, bo mówią to samo, i każda jest szczęśliwa, bo może się wygadać!

– Tylko czasami zapada chwila niespodziewanego milczenia i na moment uświadamiają sobie, że wewnątrz są martwe.

Te wspaniałe bąbelki w tych pulsujących limfocytach

Przy pomocy specjalnej kamery mikroskopowej zobaczymy, jakie straszne spustoszenie w organizmie żywym wywołuje dymek z papierosa. Komentarz naukowy: profesor Elektrokapuściocha.

 Nikotyna zżera nowiutkie cytotchawki monopłucne Kirchmeyera.

Płynąc, zżera w transie jadopogazowym nowiuteńką ściankę milocytu Westinghouse’a.

Zaalarmowane hemocytoblasty usiłują odpędzić agresora, wydalając czerwony odczyn pelikulozy górskiej.

Na próżno. Polimaź nikotynorakoliptobełku mortwicuje nowiusieńkie fotocytonity płucne.

To straszne. Stara samica pogazowa atakuje. Fitomikrodendryty pulsują agonalnie. Ajajaj.

Znowu samica. Cytoostatnie biopodrygi. Granulat leptospiru, żałosna resztka dawnej prestoplastki.

Biedny organizm. Migotki-bulgotki monogenetyczne, neutralni obserwatorzy dramatu, również padają ofiarą papierochów złośliwych.

Nie pomoże nawet reakcja biospulpatyczna z ciałkiem Jacksona włącznie.

A oto ciałko Jacksona. Nawet pęcherzyki cytoplazmoidalne także poliptoparują.

Następuje obrzydliwy wycisk chloronitrodendoka z owłośni biopulptonu – to ostatnie stadium degrenegreflinu.

Drży ze strachu biedaczyna limfoblast doktora Poziomki. Widok z oddali. Niewinny leukomocznik poprawczaka zamienia się w zwyrodniałą formę taranu nikotynowego i wali jak szalony. No tak. Taranuje.

Nikotyniawki złośliwie atakują osmocznię marmonitu.

Na zewnątrz: ciężar, gniecenie, tępy ból, drgawki, wymioty, biegunka. Oszalała fizjologiczna papka; wynaturzenie wora omoczniowego.

Coraz mniej zdrowych pretlenowców. A poprawczaki tytoniują metodycznie z pruską dokładnością, żuwaczkują i bąbelkują.

Wisteria monocytogenna w rozpaczy. Spustoszenie w środku nowiutkiej, mało używanej mózgogrdyczki Marmoniego.

Przepalone płucniaki. Przepalony opłucniak. Przepalona płucniawka. Przepalony płucak. Przepalone najpiękniejsze lata młodego życia.

[film autorstwa niezrównanego Juliana Antonisza]

[transkrypcja ze słuchu dokonana przez mrówkodzika; transkryptor czeka na poprawki i sugestie, bo 1) jest przygłuchy, 2) materia jest nielekka audytywnie]