Trzy ballady Wasowskiego i Przybory zaśpiewane przez nieodżałowaną Irenę Kwiatkowską.

Pierwsza, Ballada jarzynowa, cechuje się szczególnym dramatyzmem i zaskakującą fabułą, wspartą plastyczną, niemal namacalną i wonną narracją.

 

Druga, Ballada o doktorze Praszczadku, opowiada o podwójnie złamanym sercu i i reinkarnacji. Lubiłem ją był śpiewać, akompaniując sobie samemu na fortepianie (co prawie nigdy mi się nie zdarzało). [nie jest to, niestety wykonanie z Kabaretu, tylko jakieś inne, może albumowe, a może recitalowe, sądząc po – zamierzenie z pewnością – kontrowersyjnym stroju fortepianu]

 

Trzecia, Ballada o księstwie Zaścianko należy do szczytowych osiągnięć konstrukcyjnych, tekstowych i interpretacyjnych największego duetu tekściarz-kompozytor w tercecie z Muzą Gałczyńskiego.

 

Pierwsze zdanie tej ballady w interpretacji Kwiatkowskiej to istne arcydziełko – niezwykłe połączenie śpiewu i melorecytacji (jedno przechodzi nagle w drugie). Jest tego jeszcze sporo w tej balladzie. Przywodzi to może trochę na myśl trochę Bergowski Sprachgesang.