Archives for posts with tag: Barthes

– Mnie zupełnie jakoś nie przekonuje ta francuska dialektyka.

– Dialektyka? Dialektykę to uprawiają Niemcy, a Francuzi co najwyżej diaretykę, bo regularnie wytryska z nich fontanna samozachwytu zmieszanego z wydalinami.

– Nie lubię mieć na jednym talerzu zakąski, zupy, dania głównego i deseru. A jeszcze bardziej nie lubię, jak ktoś mówi mi, że to najsłuszniejszy sposób jedzenia i kto tak je, zasługuje na doktorat z filozofii.

– Talerz z instrukcją obsługi jest niebezpieczny. Można podważyć, spojrzeć pod spód, można i się oburzyć. Z drugiej strony – chyba w smutnych czasach żyjemy. Takiej nieufności.

– Od wpatrywania się w talerz przez całą kolację można nie zauważyć ciekawszych rzeczy naokoło. Poza tym to nieładnie bawić się jedzeniem.

– Co robiłeś w Berlinie? Opowiadaj!

– Nic nie robiłem. Spałem, czytałem, dwa razy gdzieś wyszedłem.

– Dramat.

– No właśnie brak dramatu. Dopiero gdyby opisać to czego nie robiłem, toby brzmialo dramatycznie.

– Ale z ciebie non-drama queen!