Archives for posts with tag: bdsm

– No dobra. Zrobię to, ale pod jednym warunkiem.

– Jakim?

– Że nie pozwolisz mi stawiać warunków.

 

– Czyli nie przepadasz.

– Nie, ale co kto lubi.

– Albo nie lubi, ale da się zmusić.

*

– Noc jeszcze młoda.

– Jeszcze nie wstał dzień. Słowik to, a nie skowronek..

– Więc tak na niego mówisz!

*

– Czemu masz na koszulce napisane „Hunk for hire”?

– Żebym mógł skłamać dwa razy, jeszcze zanim nawiążę z kimś rozmowę.

– Muszę przestać onanizować się bez użycia rąk, ale zrobiłem się strasznie leniwy.

– Yyyy?

– No bo używam electro. Znaczy, podpinam se electro, puszczam porno i samo się dzieje.

– I jak cię teraz torturować, skoro sam se to robisz!?

– Widzisz, jestem jak feministka, która wygrała swoje prawa. Mogę sam się torturować.

 

 

 

– Ja kiedyś dostałem jakąś egipską monetę zamiast pięciozłotówki. Rozumiesz?! 5 ziko w dupę!

– A ona przecież nie jest na żetony!

– Nie. Na banknoty prędzej. Albo AmEx.

– To można też kartą kredytową?

– No przecież piszę, że AmEx spoko. Ale tylko AmEx.

– Faktycznie. Myślę, że można też Mastercard. Wtedy to bez pytania o pozwolenie.

– Idąc tym tropem, mógłby być też Maestro.

– Jeszcze trochę się podzieje w tym kraju i może się okazać, że wkrótce i za Visę nie takie rzeczy zrobimy…

– Nie patrzyłem na MASTERcard i Maestro przez pryzmat aktualnych wydarzeń, a bardziej pod kątem dupy. Oooops. Nie bez znaczenia było też „bez pytania o pozwolenie”.

– No co, master nie pyta.

– Rzeczownik, czy czasownik?

 

 

– Jak tam? Bisurmanisz się?

– Oj, nieee. Z siedmiu grzechów głównych zostało mi tylko nieumiarkowanie w jedzeniu.

– Przydałyby Ci się dysrekolekcje… wielkopsotne zamiast wielkopostnych. Jako się kiedyś rzekło, środa to mała sobota. A środa popielcowa to mały wielki piątek.

– Niepokoi mnie ta retoryka… Dokąd prowadzi ona?

– Do nierozerwalnego amalgamatu rozkoszy i cierpienia! Archetypiczna syzygia ofiary i oprawcy. A poza tym całkiem fajna zabawa. Choć zawsze wolałem nierzadnicę i antychrysta.

– Naraz? Fajna zabawa? Wciąż nie jestem pewien, do czego zmierzamy.

– No, trochę naraz, bo we współzaprzęgu. Jak Mistrz i Małgosia. Wzajemne ustawienie jest przeciwne, 180st, ale kierunek ten sam. A do czego zmierzamy? Nie wydaje mi się, żebyś lubił klimat uprzęży, więc raczej donikąd.

– „I mądry jesteś tak, że aż słów podziwu brak, dlaczego, powiedz mi, tak mało wieeeeesz?”

„Kupiłem sobie mundur i czapkę gestapo, bo ja mam masterplan, masterplan na to. Spojrzałem chłodno ściągnąłem usta wąsko i z zawziętą mordą wziąłem się do obowiązków. Dla ciebie błysnę męskimi zębami, uważaj, bo w twarz dostaniesz kochanie, skarcę cię raz i drugi, będzie fajnie, Jawohl, mein Führer und raus polnische Schweine

– Auć… „«A całujże mnie pani!». I tymi nagimi tyłkami do siebie się wypinały i doskakiwały w akompaniamencie bogatej fonetyki obiecanek wzajemnych”.

– Czy to było „auć” aprobatywne?

– Raczej niekoniecznie.

– Czy to „raczej niekoniecznie” było eufemiczne?

– Również niekoniecznie. Aczkolwiek gestapowskie czapki to dla mnie temat dość nowy. Właściwie zupełnie abstrakcyjny.

– Nie no, dla mnie też. Te kostiumy budzą we mnie rozbawienie, a śmiech jest wrogiem seksu. Można się śmiać po, nawet przed, ale nie w trakcie.

– Tak zupełnie nie można?

– Trochę można.

– To ja już nic nie rozumiem!

– Trochę, ale nie tyle, żeby śmiech rozładował napięcie.

– Dziękuję za to bezcenne pouczenie!

Po tych frazach trafiano w ostatnich trzech miesiącach przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

 

przejężyczenie wiersza

szukam laski chętnej na mefedron

bdsm skruty

ruchają się normalnie

perhydroliza

ohydne broda wiersz

co to znaczy korzystnie wygladasz

amfetamina spulchniacz

prosrytutki pruszków

spedalony dupcyngiel

krystian legierski naked penis

proba krytyki wszelkiego objawienia

zargon na cos niesmacznego

darmowe filmy najbardziej fikuśny seks

allegro krzyż z brzozy smoleńskiej

potocznie o ubraniu komunijnym

porno bagietki

co oznacza pingwin z dziubkiem

opowiadania erotyczne babćia 2016

 

 

 

– Ojej, strasznie zadarty ten paznokieć!

– Ale był unieruchomiony i już nie boli.

– Wygląda strasznie.

– Tylko wygląda.

– Ale nie tak strasznie, jak mój nowy romans.

– Ale ja swój zakleję…

– Ja swój też… Najchętniej srebrną taśmą!

 

 

– Mój supermarket zaczął dziurawić torby foliowe.

– Po co?

– Żeby się dzieci nie dusiły.

– Skąd wiesz?

– Zauważyłem, jak już miałem jedną na głowie.

– Próbowałeś coś popełnić, robiłeś test, czy ktoś na tobie?

– Oj, miałem akurat pod ręką.

 

 

– Napisał do mnie koleś z Niemiec. Pisze, że chciałby, żebym przyjechał tam do niego, zaaranżował porwanie go, a następnie sprzedanie napakowanemu Polakowi, któremu mógłby służyć do celów wszelakich, zarówno porządkowych, jak i erotycznych na zasadzie całodobowego i całorocznego knechtszaftu.

– Odpisz mu, że spoko, ale porwanie nie do Polski, ale do Iranu.

– Zawsze wiedziałem, że można liczyć na Twoją łagodność: sądzisz, że Polski by nie zniósł? Tu nawet nie będzie mógł sobie ciąży usunąć, jak wpadnie z masterem.

– To prawda. A w Iranie, jeśli będzie chciał, zrobią mu nawet korektę płci i przerobią na babę.

– Chciałbym powiedzieć, że przesadzasz. O, jak bym chciał…

– Odpisz też, że usługa jest płatna.

– A ile za to wziąć?

– No nie wiem, ale co najmniej tyle, żebyś miał potem na ucieczkę i spokojne życie na Seszelach, bo porwania są przecież nielegalne.

– Patrz, umknął mi ten drobiazg! Nawet porwania konsensualne? W sumie na przykład, o ironio, w Wielkiej Brytanii BDSM jest nielegalne. Nie możemy się umówić, że Ci zrobię umiarkowaną krzywdę niezagrażającą zdrowiu, nawet jeśli jesteśmy w pełni władz wszelakich i spiszemy poświadczoną umowę.

– Było jakieś orzecznictwo niemieckie na ten temat, ale już nie pamiętam. Uczyłem się tego na studiach. Chyba to było tak, że zgoda pokrzywdzonego co prawda nie wyłączała odpowiedzialności karnej, ale mogła stanowić okoliczność łagodzącą.

– Swoją drogą to ciekawe, na ile w tym sadomasochistycznym fantazmacie gra dla tego Niemca rolę fakt bycia sprzedanym polskiemu właścicielowi. Spotkałem się kiedyś z profilem faceta, Polaka, który określał się jako  polnische Schweine i pragnął oddać się we władanie niemieckiemu panu. Poczułem się dziwnie.

– Ja myślę, że to są ludzie, którzy nie mają działki. Możliwe też, że nie choruje im babcia. Dlatego mają czas na skupianie się głównie na sobie. Chcieliby być porwani, ale nie przyjdzie im do głowy, że najpierw musi znaleźć się ktoś, kto będzie chciał porwać akurat ich. Zmierzam do tego, że z reguły trzeba najpierw coś dać, żeby coś dostać. Przy czym nie zrozum mnie źle, bo nie potępiam fetyszyzmu ani perwersji, ale samolubstwo.

– Skojarzyło mi się z tym, jak kiedyś powiedziałem, że niebywale atrakcyjny węgierski aktor porno Arpad Miklos popełnił samobóstwo. Bez „j”. Niewykluczone też, że są to ludzie, którzy działek mają aż nadto. To znaczy przyjmują. Chociaż ci naprawdę zaawansowani w takich zabawach świadomie rezygnują z ułatwiaczy. Może myślą, że ich wolność to wystarczający wkład? Mogliby mieć w tym trochę racji. 

– No może i tak, ale czy to jest wkład wartościowy? To tak, jakbym ja nazbierał swojemu facetowi gałęzi w lesie i przyszedł do niego, i powiedział, że oto jest cały mój wkład w nasz związek. 

– Nie no, wolność to jednak trochę więcej chyba niż gałęzie…

– No tak, ale ten porywający jaką ma korzyść z tej wolności tamtego? No chyba że tamten umie gotować i sprzątać. Ale z reguły nie umie, bo cioty rzadko to umieją.

– Faktycznie. Wolność to coś bardzo wartościowego dla tego, kto ją oddaje, a dla przyjmującego wcale niekoniecznie. Idea jest może wzniosła, ale się nią nie najedzą ani nie opiorą, jak to zwykle z ideami bywa. 

 

 

– My na barokowym oratorium BDSM. Antoni udaje się do pustelni, gdzie zaraz pojawia się cały tłum: Jezus, Anioł, Pokuta. Jest gwarnie. Śpiewają o splataniu się we trójkę, tuleniu się do Oblubieńca, oraz o tym, że im więcej cierpienia, tym zdecydowanie przyjemniej. Właściwie wychodzi, że Antoni umartwia się z powodów hedonistycznych.

Po tych frazach trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika w ostatnich dwóch-trzech miesiącach:

 

jest jakieś inne słowo niż szlauf

gacopyrz wikipedia

co znaczy ugrdulone

potocznie o czymś byle jakim, zapchajdziura

pitafium

okaleczanie koguta wora bdsm

srajtygiel

czy edyta gorniak spiewala widzialam orla cien

cipa, psychologia…?

www. tagetes patula ceilet d inde bonanza opis po polsku

czy obciaganie gejowi jest bolesne

darmowe maksymum perwersji

krowianka potrawa

z kwieciem na krzewie to listowie

warunek niekoniecznie wystarczający

żal wspomnień

 

– Niektórzy lubią ślady – estetycznie przynajmniej.

– Nie wszyscy akceptują. A skoro już o tym mowa, masz zaległą karę.

– Każdy ma zaległą karę!

– Lubię jak filozofujesz. Wychodzi ci. Ty masz świeżą zaległą.

– Za co mam świeżą?

– Spodziewałem się tego pytania i mam przygotowaną odpowiedź: zgadnij. Jak nie zgadniesz w trzech podejściach, to będzie podwójna.

– Czy kara sama w sobie już była za to, że spodziewałeś się, że zapytam się za co?

– Przestań się tak zachowywać, bo dostaniesz karę.

– Jaką znowu karę?!

– Uderzę cię butem w twarz.

– Nie!

– Tak. To nam na pewno przysporzy popularności. I nie będę potem nikomu tłumaczył, że cię to nie kręci.

– I pewnie chodzi o tobie plotka, że jesteś jego kochanką?

– Protegowaną.

– O, a protegowana to jaki rodzaj seksu jest?

– Nie wiem, na pewno jakiś okrutny.

– On jest niewinny. W tym temacie stawia dopiero pierwsze kroki.

– Chyba pierwsze pełzy.

– I wiesz, na co mnie naszła ochota tuż po? Na Fac me vere tecum flere!

– No i co w tym złego?

– Bo to kawałek, którego puszczenie w niektórych kontekstach jest tandetne z co najmniej dwóch powodów.

1. Takie czasy

SEX uwielbiam, kocham ,ubóstwiam mimo tego jestem oddany nie potrafię zdradzić osoby którą kocham. Nie lubię kryć się ze swoją orientacją ale w dzisiejszych czasach trzeba. […] Nie szukam tu miłości, nie da się jej uzyskać przez internet to po prostu masa ludzi napalonych jeśli ktoś ma napisane nie szukam na sex może i nie szuka ale w 90 % pierwsze spotkanie to i tak sex. […]Nie lubię jak ktoś podważa moje zdanie , jeśli coś mówię związanego ze mną, jest to prawda. […] . Nie na widzę być olewany jeśli już jestem z tobą to postaraj się żebym nie siedział w domu jak kołek. Chyba logiczne ? Ale znam takie osoby. Szybko potrafię zaufać ludziom i kiedyś myślałem że to pozytywna cecha ale teraz myślę już co innego byłem po prostu naiwny. Mam swój plan dnia i jeśli próbujesz się ze mną umówić musisz wziąć go pod uwagę nie będę skakał i szalał z radości że się umówiliśmy.

2. Nowa świecka tradycja

normalny tradycyjny koleś szukający kogoś do pogadania, na seks czy na piwo

nie szukam związku… :)

3. Umowa zlecenie (z piedestału)

umówmy się po prostu, że jestem pogrzanym pisarzem, który mieszka w apartamencie odziedziczonym po siostrze babci z Izraela, pijemy wino, palimy blanty, bzykamy się i śpimy na przemian, gadamy o kosmologii i wstydliwych rzeczach, a nasze prawdziwe życia są bardziej przyziemne, przez co udajemy to wszystko i nie dzielimy się sobą tą przyziemnością żeby niczego nie zjebać.

 4. Igły i widły

Widełki wiekowe 18-22 bezwzględne. Poza tym pisz śmiało. Lubię pisać.

 5. Dość

Uprzejmy, MEGA sympatyczny. Fan gadżetów i motoryzacji. Głośnomówiący gaduła. Do tego uroczo wstydliwy. Zdystansowany do siebie. Znakomicie i z nietaktem przeplata powagę z żartem. Zachowujący się jak heteryk i momentami homofob. Bez wybujałego ego i z wyraźnym temperamentem. Zodiakalny strzelec. Dość naiwny i wrażliwy.

 6. Stan kontrfaktyczny

Faktycznie mam [nie 30, jak w danych, tylko] 37 lat. Liczba ta w połączeniu z ustawieniem „szuka: sex”, często prowadzi do iluzji zniszczonego przez alkohol i chemię i nierozregulowanego emocjonalnie klienta z rozoranym tyłkiem i florą bakteryjna połowy Warszawy w sobie. Ponieważ mój tryb życia, sposób zachowania i chyba niezłe geny nie korespondują z tą wizją – pozwoliłem sobie tymi cyferkami zbliżyć ją do stanu faktycznego. Nie oszukuję jednak Was. Oszukuję Wasze wyszukiwarki.

7. Face removal

Dominujący facet, szuka pasywa, który wie co to ból. Nie zdziw się jak poproszę Cię o zdjęcie twarzy.

8. Pikieta w Berdyczowie

Ja chłopak typ samotnika indywidualisty , charyzmatyczny twardo stąpający po ziemi czasem małomówny .

Nie lubię ludzi wykazujących duży procent głupoty oraz wszechobecnego kurewstwa w homo środowisku .

Jeżeli jesteś wartościowym facetem szukasz czegoś poważniejszego , nie puszczasz się na prawo i lewo , jesteś uczciwy i potrafisz kochać pisz .

ps: sorki ale nie zawsze jestem w stanie odpisać

 9. K jak ja

prosty ja budowa cepa

10. Herrenfolk

Polak urodzony w hollandi i. 3 razy w roku przyjadę do polsk, jestem na działce między Wyszków i lochow. Nie rasy jestem w warszawie.

– Boli mnie głowa.

– Ibuprofen?

– Poproszę.

– Proszę, oto pigułka gwałtu.

– Skoro gwałt już był, to raczej pigułka po.

– Mus to mus, jak nie, to przez głowę i brak kolacji, nie ma lekko.

– Mus na kolację to całkiem wykwintne danie.

– Zależy z czego.

– Z musu. Z czystego musu smakuje najlepiej.

– Jak to mówią: „mus to mus.”

– Otóż to. A przy musie mogą być przystawki, przyssawki, co kto lubi…

– Lody z musem… tak bardziej deserowo myśląc.

– Lody to czasem też mus. I to do przełamania, zwłaszcza w związku.

– O. Mus to też rodzaj myszki! Mus musculus.

– Muskularna myszka. Mistrzyni świata w podnoszeniu ciężarów mięśniem Kegla! Ale to poniekąd zrozumiałe: mus, muris – to mysz. A mas, maris – samiec…

– Znowu wygrałeś. Nie umiem na to odpowiedzieć.

– Nie odpowiadaj. Deklinuj myszkę. Bo w tej zabawie każdy wygrywa.

 

Po tych frazach trafiano w ostatnich tygodniach przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

 

mam ohydne nadgarstki

bdsm wieszanie za nażądy płuciowe

sex randki buxtehude

demoralizacja scenka rodzajowa

graag wymowa zapis fonetyczny

opowiadania porno biała podlaska

serce w lodówce

gnojek z tego józefa bdsm

kumpello vanitas

trąbik sfałdowany

podmiot niedomyślny

mozna podzielic xanax 1mg

klątwa szczeniaka butelki po angielsku

irena szewinska transseksualna

perfumy marty arherih