Archives for posts with tag: beknięcie

– W drugim tomie esejów będą omawiane „smakowite”, jak zapowiada autorka, zestawienia rozwiązań artystycznych: Tycjan i Rothko, Tintoretto i Pollock. Brzmi ciekawie!

– Fakt. Ale smakowite…? To znaczy, że jak się beknie zeżartym Tycjanem, to powstaje Rothko? On jest taki eteryczny

– A jak się klekśnie przetrawionym Tintorettem, to powstaje Pollock…

– No i mamy doskonały przykład kopro-dukcji w sztukach plastycznych!

——————————————

* kopro-dukcja – zob. słowniczek mrówkodzika.

– Wiesz co angielska prasa pisała o Sienkiewiczu? „What Wagner did for Germany in music, what Dumas did for France, […] the great Pole has achieved for his own country in literature.”

– Ty, oni zawsze pisali blurby. Oni nie tylko piszą, oni myślą blurbem!

– Ale jakie długie wtedy pisali! Teraz są coraz krótsze. Bywa, że nazwa czasopisma lub nazwisko krytyka są dłuższe od blurbu.

– Poczekaj tylko, wkrótce tytanom literaturoznawstwa z The Guardian albo NYT Book Review będzie wystarczał sam wykrzyknik albo serduszko.

– „Trupiej czaszki nigdy nie brakuje za zalotną maską, a życie jest tylko szatą z dzwonkami, którą Nic zawiesiło na sobie, aby nimi dzwonić, i którą na koniec rozedrze i odrzuci.”*

– Za zębami natomiast niekiedy brakuje katedry podniebienia, w której mogłoby wybrzmieć milczenie. Niestety, zdarza się i beknięcie z krypty.

—————————————————————————————

A. Klingemann, „Straże nocne”, fragment zacytowany przez pewnego bardzo ponurego osobnika.

Wiewiór beknął przeciągle i dumnie. Komentuje:

– Poczułem się tak męsko, że chyba zaraz zaczną mi rosnąć włosy na jajach.