Archives for posts with tag: Benjamin Britten

– Partytura Billy’ego Budda jest jakaś taka dziurawa. Jak firanka i to jeszcze pogryziona przez mole.

– Ale to firanka od oficjalnego dostawcy jej królewskiej mości nader miłościwie mu panującej Elżbiety „Hajlowałam za młodu” II.

– Więc może to pozostałe corgi mu pogryzły nuty?

– A wiesz, że on to dziergał przez półtora roku?

– Z czego pewnie rok zajęło mu przebrnięcie przez opowiadanie Melville’a…

 

Malo: I would rather be
Malo: In an apple tree
Malo: Than a naughty boy
Malo: In adversity