Archives for posts with tag: bez

– Ale pięknie pachną bzy (zwał jak zwał).

– Oczywiście, że bzy! Niech nam spokojnie kwitną pospolite bzy i akacje, mlecze i kasztany. Te nazwy są niepoprawnie naukowo, ale językowo są absolutnie okej. Ten, kto postrzega język potoczny w kategoriach naukowego, grzeszy takim samym błędem jak ten, kto postrzega naukowy w kategoriach potocznego.

 

 

Josif Brodski

BEZ LATARNI

Gdy w nocy wyjrzysz przez okno – od razu
wiesz, jak daleko może być do wiosny;
zwykłym sylwetkom narzutowych głazów
nie będzie bliżej do rosnącej sosny.

Z niedostrzegalnym uśmiechem spryciarza
przeciągasz nitkę przez zęby w skupieniu,
ażeby palce (albo mięśnie twarzy)
łatwiej przekonać o swoim istnieniu.

A serce w piersi skacze i szaleje
z obawy przed tym ponurym milczeniem
przestrzeni, która przed tobą czernieje
tak jak ciągnące się za tobą cienie.

[przeł. Stanisław Barańczak]

– Uważaj, Czajkowskim mogę się wzruszyć, albowiem pałam.

– Pałasz?

– Sam nie wiem. Może już się wypałałem.

– Wypałałeś się dzisiaj?

– E tam, dzisiaj. W ogóle.