Archives for posts with tag: bladość

– Jesteś śmiertelnie blady.

– A jak ty to robisz?

– Nieżywy był przepiękny chłopiec o bladej skórze. Byłem tak napalony, że chłód jego ciała mi nie przeszkadzał (chociaż czułem się źle z tym, co robiłem), ale miał inne cechy trupa, które sprawiły, że myślałem, że zwymiotuję przez sen (ciężkostrawna kolacja z pewnością).

– To musiał się zacząć bardzo szybko rozkładać!

Zwierzam się przyjacielowi:

– Rudość, bladość, piegi. Już zupełnie na punkcie tego zwariowałem.

– Tak sobie myślę, że to chyba skutek tych oper.

– Jak to?

– No wiesz. Koafiury, krynoliny, pobielona twarz z doklejonym pieprzykiem.

– Ty gnoju.