Archives for posts with tag: bogactwo

– „Zawaliliśmy, ale nie stać nas było na więcej” – bije się w piersi któryś tam piłkarz.

– Jak nie było stać, to po co było brać? To znaczy: grać. Jak kogoś ciągle nie stać, a mimo to ciągle bierze, to albo kradnie, albo się zadłuża. Zadłużeniu jednak można położyć kres – w którymś momencie bank nie udzieli kolejnej pożyczki. A za kradzież można pójść do więzienia.

– Całe szczęście Polska jest bogata, moralnie wyrozumiała, a sponsorzy cierpliwi, więc braniu, graniu i przegrywaniu nigdy nie będzie końca.

– Pomyślałem sobie: dobrze, że mój chłopak zarabia więcej ode mnie. No bo co by to było, jakbyśmy obaj pracowali w szkole i klepali biedę. Z dwóch bied bogactwa nie będzie!

– A co to za chłopiątka pacholątka muzykujące? Albo dziewczątka?

– Kiedyś to się dzieci bogatych tak malowało, żeby nie szło poznać płci…

– A biednych tak, żeby nie szło poznać gatunku…

 

 

Jechałem Pendolino, pierwszą klasą, z Warszawy do Wrocławia. […] Kończyłem redagowanie artykułu, którego współautorką jest moja chińska doktorantka, wybitnie utalentowana, mądra, piękna i elegancka, z zamożnej, profesorskiej rodziny z Pekinu. Jest już trzeci rok w Warszawie.

[Marek Abramowicz, źródło]

*

Lew-Starowicz jest przejęty tym wydarzeniem w związku z faktem, że sam próbował kiedyś leczyć gejów. Teraz jednak czuje się przez to winny i zaznacza, skąd się bierze orientacja seksualna. „Ja mówię, że orientacja jest w sercu i mózgu, a nie w genitaliach i tak. Tak samo ja teraz też mogę przeprosić swoich pacjentów, których leczyłem elektrowstrząsami, i których leczyłem głównie technikami awersyjnymi”. Dobrze mieć sojusznika wśród tak rozpoznawalnych naukowców. Może czas dołączyć do kampanii „Ramię w ramię po równość”?

[Pridemag, źródło]

*

Herndon jako jedna z niewielu uchwyciła na bieżąco moment, w którym rzeczywistość niespodziewanie weszła na niemal transhumanistyczny poziom, a my staliśmy się prawie zrośnięci ze swoimi urządzeniami.

[Olga Drenda, źródło]

*

Sir Jimmy Savile […] brytyjski dziennikarz muzyczny, disc jockey, prezenter radiowy i telewizyjny, wieloletni prowadzący telewizyjną listę przebojów Top of the Pops, a także pedofil.

[wikipedia, źródło]

*

Nic nie ma takiej zbawiennej mocy jak dwa, trzy dni w innej rzeczywistości. Niekoniecznie nieznanej, po prostu innej. W moim świecie jeździ się teraz na długie miesiące do dalekiej Azji, ale ja niezmiennie wierzę w miniwypady, w ekspresowe stawianie się na nogi, w wyrywanie się z marazmu raz-dwa-trzy, w błyskawiczną regenerację wszystkiego.

[olaszka, źródło]

*

Zaczęło się od tego, że P. nazwał modelkę na zdjęciu w Wysokich Obcasach brzydką. Podniósł wzrok znad Dialogu, zawiesił go na pół sekundy na niewielkim zdjęciu w WO, bezrefleksyjnie i bez zawahania oznajmił, że brzydka i wrócił do własnej lektury. Wtedy się rozpłakałam. Wbrew temu, że było piękne przedwiośnie, wbrew temu, że żarłam chrupiącego croissanta, wbrew temu, że nie lubię mazgaić się w miejscach publicznych, a najmniej w mojej osiedlowej kawiarni.

[olaszka, źródło]

*

Podczas wernisażu odbędzie się performans kontratenora Michała Sławeckiego, artysty wystawy Gender w sztuce.

[MOCAK, źródło]

*

[…] coraz więcej ludzi traktuje wykładowców akademickich jak zwykłych nauczycieli. I bodajże mają w tym wiele racji. Demokratyzacja życia przyniosła wszak i taki skutek, że kadry uczelniane nie rekrutują się już ze sfer inteligenckich, gdzie słowo pisane wysysało się z mlekiem matki, lecz ze wszystkich warstw społecznych.

[Jan Hartman, „Polityka” 17(3006)]

– Może moglibyśmy skorzystać jakoś z naszych wad?

– Jakich?

– Wzroku, słuchu. Ty jesteś półślepy, a ja półgłuchy.

– No tak, to razem bylibyśmy jednym niepełnosprawnym, który miałby bilet za darmo, a drugi byłby sprawny…

– Więc wchodziłby za pół ceny jako opiekun!

– A którą stronę masz gorszą?

– Lewą.

– Ja też lewą. To jak byśmy stali do siebie?

– Boko-tyłem. Ja do twojego prawego oka swoim prawym uchem. A chodzilibyśmy bokiem, jak krab, żeby żadnego z nas nie dyskryminować.

 

 

–  Pewien człowiek wyjechał na długo i zostawił starego i chorego owczarka pod opieką przyjaciela. Niestety, pod nieobecność właściciela pies dokonał żywota. Przyjaciel zadzwonił z tą smutną wiadomością i otrzymał instrukcje. Otóż właściciel postanowił był przekazać zwłoki psa wydziałowi weterynarii SGGW i trzeba je było tam zawieźć. Miał do tego celu już przygotowaną walizkę, w którą należało psa zapakować i dostarczyć komunikacją miejską na uczelnię. Przyjaciel więc umieścił psa w walizce i wtaszczył do autobusu, umyśliwszy sobie, że zapytany o to, co przewozi, powie, że komputer (to były lata dziewięćdziesiąte, więc taki sprzęt dużo ważył i zajmował sporo miejsca, wiesz, monitory, nie monitory itp.). I faktycznie, wpadł na znajomego, który zapytał, co tam ma w walizie, więc powiedział, że komputer właśnie. I tak jadą sobie, jadą. A kiedy autobus zatrzymuje się na przystanku i otwiera drzwi, jakiś typ, który podsłuchiwał rozmowę, z przyczajki chwyta walizkę, porywa ją i ucieka w długą, przekonany, że oto zdobył kosztowny sprzęt.

Kolejna książka z biblioteki Grossvatera W. – Długie pożegnanie Chandlera (wyd. Czytelnik – Seria z jamnikiem!), przetłumaczona przez Krzysztofa Klingera. Oto dwa cytaty:

Zawsze można się czymś zająć, jeśli człowiek nie musi pracować i liczyć się z tym, ile co kosztuje. Nie daje to prawdziwego zadowolenia, ale bogaci o tym nie wiedzą. Nigdy go przecież nie zaznali. Zresztą nie dążą do niczego usilnie, chyba że jest to przespanie się z czyjąś żoną, ale i to pragnienie jest blade w porównaniu z tym, jak żona hydraulika marzy o nowych zasłonach do jadalnego pokoju.

[jadalny pokój; w odróżnieniu od pokoi niejadalnych…]

No i to:

Przeważnie staram się zabić czas, ale czas umiera powoli.