Archives for posts with tag: bonmot

– As Slavoj Žižek says, „love is what makes sex more than masturbation. If there is no love even if you are really with a partner you masturbate with a partner”.

– Whereas ultimate love is when you masturbate with Slavoj Žižek.

Jestem w swoim liceum, które jednak ma parter mojej podstawówki. Na niskim parterze urzęduje lekarz, mój lekarz rodzinny, od którego biorę jakieś leki dla niepoznaki zasypane karmą dla królika, tabletki pod ziarenkami. Idę na górę, śpieszę się na zajęcia. Jest 11:30, nie wiem, jaką mam teraz lekcję i gdzie. Zaczynam przeglądać wszystkie sale po kolei. Trafiam do kuchni, na oko w stylu międzywojnia. Kuchnia węglowa, miednice, maselnice, młoda rumiana kucharka wywija w powietrzu ciastem na makaron. Zagajam uprzejmie:

– Nie wiedziałem, że panie tu robią domowy makaron, to bardzo fajnie.

A ona odpowiada sentencjonalnie, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie:

– A robimy, robimy. Chujem dupy z pizdy nie wyjesz!

Wdowa Clicquot, która odziedziczyła po mężu jedną z najlepiej prosperujących winnic w Szampanii, zapytana niegdyś, kiedy najchętniej pija szampana, odrzekła coś w stylu:

Piję go rano, w południe i wieczorami; jako apéritif, do dań głównych i do deserów; piję go w samotności i razem z przyjaciółmi; piję go na chandrę i gdy mam świetny humor. Poza tym nie pijam go prawie wcale…  chyba że chce mi się pić. 

Ojoj, błyska się i grzmi. Będzie erotycznie…

[Tazio, widząc, że nadchodzi burza]