Archives for posts with tag: brak

1. Exsultate, czyli podniesienie

Nie lubię się nudzić. Aktywnie spędzam czas. Biegam, skaczę i podnoszę. Znajomych, może później przyjaciół. Faceta.  Na podróże, na siłownie, na kino, na teatr, na pasje, na luzie.

2. Sparkly dancing

Spacer, rozmowa, jeśli zaiskrzy seks.

3. Pokój z tobą

Even if you don’t mean it, I want you to take me somewhere and make love to me. Novotel 2505

4. Fjużyn

Polish Guy in Berlin boy style, based in Italy

5. Wielki schimnik

na świecie, ale nie dla świata

6. Kwestia skali

Coś, co mnie najbardziej pociąga w chłopaku to dobroć. I wzrost

7. Człowiek zupełnie bez właściwości poszukiwany

Preferuje osoby zdecydowane, dojrzałe nie budzące skojarzeń, które wiedzą czego chcą.

8. Uprawy tarasowe

Jestem z tych normalnych chłopaków – raczej tradycjonalista,który ceni sobie konstruktywną rozmowę z drugą osobą na równi z ciszą. Nie krępują mnie obyczaje, nikogo nie muszę udawać jestem sobą i mam nadzieję, że znajdzie się tu taki, który to doceni. Nie jestem święty i nie uprawiam wszechobecnej tutaj hipokryzji.

9. Credo wiecznej dziewicy

Dobra zabawa bez zbednego pierdolenia

10. Ale nie z rytmem!

Meski. Faceta. Mam problemy z noga

11. Plan B

POSZUKUJĘ KOLEGI, OSÓB LUBIĄCYCH PODRÓŻOWAĆ PO ŚWIECIE I DO DALEKICH ZAKĄTKÓW ŚWIATA SZUKAM KOGOŚ FAJNEGO SYMPATYCZNEGO KTO LUBI PODRÓŻOWAĆ !!! SZUKAM KOLEGI DO PODRÓŻOWANIA KTÓRY MIAŁBY PLANIE LECIEĆ NA Bali lub Szeszele CHYBA ŻE DOKĄD INDZIEJ WIĘC WTEDY DO UZGODNIENIA.

12. Zaginione prawo de Morgana

Brak definitywnego „tak” = definitywne n i e.

13. Ten obcy

Jestem inny, nie wstydzę się tego. Mam swoje pasje i staram się je rozwijać.
Kocham gotować, podróżować i jeździć na rolkach.

14. Ad(vertisement) interim

Seks? Tak kocham to, i chciałbym mieć udane życie seksualne, ale najlepiej z moim ukochanym chłopaczkiem a nie z kim popadnie xd ale dopóki nikogo nie mam to jestem otwarty na propozycje

15. Anakolub

nie ważne czy jesteś dyskretny, wstydliwy, czy nie ukrywasz się, a nawet kurwą…
na pewno warto się poznać, a może i coś więcej…

16. Stopa zwrotu (w białej skarpetce)

Jeśli nie masz dresów – pożyczę Ci, ważne, żebyś chciał się wkręcić w klimat.

17. Daddy unfriendly

cherche plan simple avec mec simple photo sur demande…pas de photos avec la bouche en cul de poule…pas de sac à mains….pas de tata

18. Wentyle i wentylacja

Niezrównoważony, ale tylko przy bliższym poznaniu.
Niewyróżniający się w tłumie, lubię to, zachowanie dystansu przez brak wyraźnej ekspozycji pozwala na swobodne oddychanie.

19. Pokój z tobą (vol. 2)

Niczego nie wykluczam, ale jeśli zaciągasz głosem, jak rasowy pedał, latasz po branżowych lokacjach, wojujesz o prawa biednych, dyskryminowanych gejaszków, to nie ten adres.

20. Ba dum, tss!

Poznam kogos kto ma wysokie libido i jest ambitny zyciowo.
Najchetniej fryzjera, ale to nie warunek.

– The heart wants what the heart wants…

– Here it’s somehow the opposite: the heart wants what wants the heart.

IMG_3114

– Przyśniło mi się dzisiaj autorskie tłumaczenie maksymy La Rochefoucaulda: La gravité est un mystère du corps, inventé pour cacher les défauts de l’esprit, co Boy przełożył: „Powaga jest obrządkiem ciała wymyślonym dla pokrycia braków ducha”. A u mnie we śnie było: „Grawitacja to misterny korpus zaproszony dla pokrycia niedostatku spirytusu”. Była też wersja z ciążą zamiast grawitacji.

– Jest coś głęboko optymistycznego w tym utworze. A dokładnie w tym, czego w nim nie ma. I to pod wieloma względami. Jest w tym ulga i nadzieja jednocześnie, a te nie tak znowu chętnie chodzą w parze. Jest niedosyt, usprawiedliwienie dla apetytu, ale nie ma głodu. Ten kontrapunkt jest jak szczepionka.

 

 

 

Josif Brodski

BEZ LATARNI

Gdy w nocy wyjrzysz przez okno – od razu
wiesz, jak daleko może być do wiosny;
zwykłym sylwetkom narzutowych głazów
nie będzie bliżej do rosnącej sosny.

Z niedostrzegalnym uśmiechem spryciarza
przeciągasz nitkę przez zęby w skupieniu,
ażeby palce (albo mięśnie twarzy)
łatwiej przekonać o swoim istnieniu.

A serce w piersi skacze i szaleje
z obawy przed tym ponurym milczeniem
przestrzeni, która przed tobą czernieje
tak jak ciągnące się za tobą cienie.

[przeł. Stanisław Barańczak]

– Myślisz, że to jakaś przemiana charakterologiczna? Że natrafili na siebie i nagle znienawidzili resztę świata, która nie dosięga ich zajebistości?

– Wygląda na to, że jak się poznali, to ich wartości nie tyle się nawet zsumowały, ile pomnożyły. Taka synergia. Chociaż teraz sobie pomyślałem, że iloczyn, owszem, daje większą wartość niż suma, lecz wyłącznie wtedy, gdy mnożone wartości nie są ułamkami… Ułamki korzystniej dodawać niż mnożyć.

Kilkukrotnie przy różnych okazjach przychodził mi dziś do głowy Josif Brodski. Chyba z tego głównie powodu sięgnąłem po obiedzie po znakomitą antologię rosyjskiej poezji samizdatowej w wyborze i przekładzie Jerzego Czecha. W przedmowie tłumacz wspomina: „Czytelnik z pewnością dostrzeże u mnie brak czołobitności wobec Josifa Brodskiego. Istotnie, moim celem, co prawda ubocznym, było wykazanie, że nieoficjalna poezja rosyjska to nie tylko Brodski, i że on sam też nie zawsze był taki, jak, się go u nas przedstawia.” Zerkam do spisu treści, żeby zobaczyć, jakie wiersze Brodskiego znalazły się w antologii; wymieniono w nim dwa utwory poprzedzone krótkim wprowadzeniem:

 

Josif Brodski (1940-1996) / 217

*** / 221

Przedstawienie / 222

 

Zaglądam więc na stronę 221. A tam pusto. Niewydrukowana. To znaczy pagina dolna jest, brakuje „tylko” treści. Następny utwór, na 222, jest. W tytule do wstępu poprzedzającego wiersze Brodskiego, nazwisko poety napisane jest Josif Бrodski. Dopiero po paru godzinach, powróciwszy do tego rozdziału, dostrzegam, że napisane jest dobrze, Brodski, ale kawałek litery się nie dodrukował.

– A ten niezły, nie?

– No niezły, ale dziwny kształt tyłka.

– A chuj!

– Brak danych.

– Chuj wiele wyjaśnia…

– A jeszcze więcej komplikuje.

– Zapiszę to sobie.

– Nie, ja to sobie zapiszę.

– Od kogo to masz?

– Co mam?

– Ten kwiatek.

– Storczyk? Od… Faceta.

– Faceta?

– Mojego tajnego drugiego lepszego faceta.

– Aha. Fajny jest?

– O, bardzo. Kwiat symbolizuje delikatność i wrażliwość, a orchidea kojarzy się z orchis – jądro. Widzisz, jak potrafi żonglować symbolami i włada językiem?

– Aha… Znam go?

– Nie znasz… A może znasz?

– Poznaj mnie!

– No nie wiem… On by się chyba nie zainteresował…

– Aha!… Mam identyczne.

– O! Od kogo dostałeś?

– Od… Nikogo. Sam sobie kupiłem.

– Sam sobie kupiłeś storczyka?

– Nie storczyka, osłonkę.

– Aaa, osłonkę. A od kogo masz storczyk?

– Jaki znowu storczyk? Po co mi storczyk?

– Z zimy gwałtownie robi się lato, tak gwałtownie, że drzewa nie nadążają kwitnąć, a potem się znowu ochładza szybko i pada deszcz z gradem (i tornadem).

– Brak mi słów.

– Brak ci słów? Lepiej teraz coś powiedz, a zaniemówienie zostaw sobie na potem.

– Czyje to?

– Glucka.

– A to się nie wymawia „Glück?”

– Nie, Gluck to takie szczęście, któremu czegoś jednak zabrakło.

– Nie należy malować się na co dzień, na zwykłe spotkania towarzyskie, bo jak się coś stanie i naprawdę będzie się źle wyglądać, to nikt nie zauważy braku różnicy.

– Może to po prostu trzeba zaakceptować? Koniec końców wszystko trzeba.

– Szczególnie brak końca końców.

– Czemu jesteś taki smutny?

– Mam powody być smutnym. Jak również brak powodów.

– Oby moje dzisiejsze doświadczenia kulinarne nie okazały się prorocze: podgotowałem lasagne, zrobiłem sos, pokroiłem jabłka i sery pleśniowe, poukładałem, zalałem i – zobaczyłem, że piekarnik się nie podgrzał. Bo przestał działać. Mam teraz półsurową zapiekankę i pusty żołądek.

– Zepsuł się?

– Najwyraźniej. Jest nadzieja, że to bezpiecznik, bo wysiadł też jeden palnik, tzn. grzewnik elektryczny. Trzy pozostałe działają. Cóż, ciągnąc to dalej: da się korzystać z takiej kuchenki.

– Spójrzmy na to inaczej. Na dole masz sklep całodobowy. Jest też winda. Z głodu nie umrzesz, nawet jeśli zapiekanka nie dała rady, tudzież piecyk.

– Właśnie tej diety, jak ostatnio rozmawialiśmy, wolałbym nie kontynuować. Zakupy w nocnym i danie z mikrofalówki? Nie-e.

– Są też scenariusze pośrednie. Ani lazania, ani dania z mikrofali. Bo jednak nie mówimy o jedzeniu.

– No nie.

– Dobry wieczór. Są jeszcze bilety na dzisiaj?

– W której strefie?

– Na parterze jakieś?

– Są. Nie, jeden jest, XII rząd. Pan  potrzebuje jedną osobę?

– O tak, potrzebuję. Ale… To znaczy tak, jeden dla jednej osoby dzisiaj wystarczy. To i tak nadmiar.

– Szukałem nut na allegro.

– Jakich?

– Wagner-Werke. Bo mi brakuje.

– Dużo ci brakuje?

– Mam jeden tom. Brakuje mi… Kilkunastu.

 

– Co robiłeś w Berlinie? Opowiadaj!

– Nic nie robiłem. Spałem, czytałem, dwa razy gdzieś wyszedłem.

– Dramat.

– No właśnie brak dramatu. Dopiero gdyby opisać to czego nie robiłem, toby brzmialo dramatycznie.

– Ale z ciebie non-drama queen!