Archives for posts with tag: bromatologia

– No i co zjadłeś?

– Nic nie zjadłem.

– No, przyznaj się, co zjadłeś.

– Mówię, że nic nie jadłem.

– Jak to nic nie jadłeś?! To zjedz coś!

 

 

– A to jest sala imienia Carla Marii Webera.

– Nie żadna sala, tylko zwykła jadłodajnia dla Niemców, niemogących wytrzymać dwugodzinnego koncertu bez jedzenia.

– Ciekawe, czy Weber przypuszczał, że uczczą jego pamięć, nazywając jego imieniem stołówkę…

 

 

 

– Fajny ten statek wycieczkowy. Przepłyniemy się? Tylko coś zjemy.

– Jasne. Tam chyba nawet jest restauracja.

– Serio, tak myślisz?

– No chyba! Przecież te rejsy trwają po 5–6 godzin. Niemcy są jak ryjówki, muszą jeść co dwie godziny, bo inaczej umrą. Gdyby nie mieli tam restauracji, to helikoptery musiałyby im zrzucać paczki z żywnością.

 

 

 

– Tu kokoszka dziobała.

– Co?

– No, daj rączkę.

– Proszę.

– O, masz.

– Co ty mi dałeś? Paprocha?

– Kury przecież żro piach. Taki paproch to dla nich jak eklerka!

 

 

Chłopcy lubią się bawić rzeczami twardymi, które można rozebrać, natomiast dziewczynki wolą się bawić rzeczami miękkimi, które trzeba po prostu przytulić.

[Jan Duda, źródło]

*

Klient poprosił o nowoczesne wnętrze z zachowaniem klasycznego designu, ale z poczuciem estetyki. W HOMO DECO zdecydowaliśmy się na dwa mocne akcenty – męski klubowy i delikatny lekki kobiecy. A w efekcie wyszło nam takie obłędne, mega ciepłe i przytulne wnętrze.

[źródło]

*

Urodził się w Grudziądzu, a studia wokalne rozpoczął chyba u … Pana Boga. To pozwoliło mu śpiewać piosenki na podwarszawskich estradach już w 1941 r.

[Teatr Wielki–Opera Narodowa, źródło]

*

Miłosna historia utrzymana w duchu rodzącego się sentymentalizmu wciągnęła mnie swą treścią do świata opisywanego przez Rousseau. Opowieść o niespełnionej miłości i wyrzeczeniach bardzo mi się spodobała i była wspaniałą towarzyszką w podróży pociągiem.

[źródło]

*

Widok na Wysranki z Wyżniej Kiry Miętusiej

[źródło]

*

„Żywa woda” to płyn wysokoustrojowy o odpowiednich parametrach biologicznych. Woda ta posiada właściwości fizykochemiczne, mające przede wszystkim wpływ na optymalizację płynu fizjologicznego. Zawiera też odpowiednie pH, tlen, antyoksydanty, elektrolity i odpowiednią strukturę. Parametry te powodują, że organizm jest na bieżąco filtrowany i oczyszczany – tłumaczył PAP diagnosta Miasta Kobiet Radosław Zakrzewski.

[Dziennik.pl, źródło]

*

Péter Esterházy nie żyje. Wielki pisarz, hrabia, kibic i geniusz miał 66 lat

[Krzysztof Varga, źródło]

*

Maria Konopnicka jest ofiarą jednego z największych fałszerstw polskiej historii literatury. W rzeczywistości pisarka była bowiem postępową, samodzielną lesbijką niestroniącą od licznych romansów z młodszymi mężczyznami.

[Michał Zygmunt, źródło]

– Co za agresywna diskoślora. Wygląda, jakby nie mogła się doczekać, aż przyjmie dzienną porcję białka. Albo raczej nocną.

– A co, obgryza paznokcie?

– Tak, ale o dziwo włos to sobie właśnie wygrzebała z ust zamiast połknąć.

– Dziwne, myślałem, że najmodniejsza teraz dieta wśród aspirujących nastolatek to jeden włos popić sześcioma szklankami powietrza…

– Nie powinno się publikować takich rzeczy! Że nie ma dowodu na to, że dieta przyczynia się do poprawy stanu zdrowia? Przecież to zabiera główną bądź jedyną radość życia tym, którym jakieś ponure czynniki psychologiczne każą się umartwiać wieczną dietą. Z czego zresztą korzyść mają podwójną: z jednej strony uspokajają swoje sumienie, karząc samych siebie, a z drugiej mogą hodować na tej diecie poczucie wyższości i gardzić innymi, którzy takich rzeczy nie robią. Przecież to musi być przeżycie nieomal religijne!

– Widziałeś te pieprzyki po wycięciu?

– Widziałem.

– I jak to wyglądało?

– Nieapetycznie. W sensie, nie chciałbyś tego jeść.

– Ten quiz cię pyta, co najchętniej robisz w wolnym czasie.

– Czytam.

– Nie ma takiej odpowiedzi. Mam zaznaczyć „inne”?

– Zaznacz „jem”.

Niedawno świat obiegła informacja, że Muzeum Historii Naturalnej z Nowego Meksyku z pomocą naukowców udało się spreparować dźwięki wydawane przez dinozaura z późnego okresu kreteńskiego.

[Beata Chomątowska, źródło]

*

Maca pomoże w zachowaniu Twojej naturalnej aktywności seksualnej i energii. Obudzi Twój popęd seksualny po ciężkim dniu, by zapewnić miły wieczór.

[reklama, źródło]

*

Uniesiona nadzieją życia w wolnej Polsce, bardzo wcześnie rozpoczęłam karierę w biznesie, łącząc ją z nauką i wychowaniem córek, jestem w szczęśliwym związku z partnerem, który docenia i szanuje moją osobę.

[Katarzyna Elżbieta Pawlak, źródło]

*

W finale XVII Konkursu Chopinowskiego znalazł się Polak. 20-letni Szymon Nehrling pochodzi z Krakowa, na fortepianie gra od 5. roku życia.

[Fronda, źródło”]

*

I dopiero wszystkie te wymiary naraz, współtworzone przez setki osób, kształtują konkursowy czas – mierzony miarą metrów i fraz artystycznych interpretacji, którym wszyscy oddajemy się bez reszty.

Dziękując wszystkim za wielki trud i bezprecedensowe efekty, proszę, byśmy potraktowali je jako zachętę do dalszego wspólnego przeżywania muzyki, nie tylko w perspektywie następnego Konkursu Chopinowskiego.

[Artur Szklener, źródło]

*

Jest to pierwsza na polskim rynku woda smakowa marki dziecięcej. Dzięki brakowi słodzików i bardzo niskiej kaloryczności, stała się doskonałą odpowiedzią na potrzeby rynku.

[reklama, źródło]

*

Przypomniała mi się kampania z 2007 roku, otrzymałem wówczas kilka ważnych dla mnie i jak sądzę dla moich wyborców (wtedy i dziś) wsparć od znakomitości świata kultury. Niektóre z nich chcę przypomnieć. Szkoda, że nie ma już wśród nas Marii Fołtyn znakomitej śpiewaczki, reżyser operowej i niestrudzonej propagatorki twórczości Stanisława Moniuszki. Popierając moją kandydaturę, powiedziała wówczas o mnie: „Prawdziwy meloman, miłośnik i znawca książek, prawdziwy Polak, człowiek wspaniały. Takich posłów potrzeba Sejmowi Rzeczypospolitej. Takim jest właśnie Rafał Skąpski.” Tyle Maria Fołtyn o mnie, aż tyle. Mario, dziękuję Ci za te słowa, dziękuję Ci za przyjaźń.

[Rafał Skąpski, źródło]

*

Istnieją dwie wersje pochodzenia nazwy miasta, jednak najbardziej prawdopodobne jest pochodzenie od nazwy „skwierczącego” kwiczoła – łownego ptaka z rodziny drozdów.

[wikipedia, źródło]

*

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

[źródło]

*

Na książkę Bronki Nowickiej składa się czterdzieści parę niewielkich próz, gęsto unerwionych, momentami wręcz przeczulonych, na tyle poetyckich, że do zmiany w wiersze pewnie wystarczyłaby zmiana zapisu – na poszarpany z prawej

[Maciej Woźniak, źródło]

W Warszawie na ulicy Wspólnej znajomy napotkał takie oto znalezisko:

wspólna

– Jak to rozumieć?

– Może kluczem jest psia defekacja? Rzeczywistość została tu poniekąd odwrócona: zamiast wiosny, gdy takie efekty najbardziej widać, mamy jesień; zamiast tego, co wychodzi, mamy to, co wchodzi, w nieustającej syntezie przeciwieństw rodem z Kybalionu. Może to dadaistyczne w formie, a konserwatywne, reakcyjne wręcz, w treści oskarżenie świata, w którym wartości uległy odwróceniu? Jednocześnie trudno nie zobaczyć tu aluzji do krzyża – ale zubożonego, pozbawionego ramienia poprzecznego, gdzie słowo stało się pośledniejszym rodzajem ciała, lub wręcz złudzeniem, pustym i bez treści („kiełbasa wyborcza” w sensie lacanowskim?) – w ten sposób transsubstancjacja, zamiast przynosić odkupienie, staje się jałowym gestem, błędnym kołem, skąd trop wiedzie do synkretycznej metafizyki hellenistycznego Trismegistosa, jako naturalnego środowiska takiego dylematu. W tym miejscu ta instalacja od prostej krytyki społeczno-politycznej prowadzi nas do pytań o uniwersalną ontologię na gruncie logiki modalnej w ścisłym kontekście aksjologiczno-deontologicznym. Jak żyć w rzeczywistości, gdzie wraz ze stępieniem „ościenia śmierci” z I Listu do Koryntian w nieunikniony sposób rozkładowi ulega imperatyw kategoryczny, a ambiwalentny symbolicznie pies – symbol wierności, ale i ciemności – wielki zakulisowy aktor tej ikonografii, jawi się jako diaboliczny deus ex machina w świecie bez Boga?

– Jak możesz pić coca colę? Przecież ona usuwa rdzę!

– A ty, jak możesz pić wodę? Przecież ona wywołuje rdzę!

– Sąsiadka pod nami namiętnie smaży kiełbasę z cebulą. Śmierdzi nam tą kiełbasą. Kilka razy w tygodniu. Kiełbasiara z Grójca.

– A czemu z Grójca?

– Tak wymyśliliśmy. Wygląda na córeczkę rodziców, którzy mają sad jabłoniowy pod Grójcem, badylarze, dorobkiewicze, słoma z butów. Ma się pewnie za najmądrzejszą, bo chodziła na korepetycje z połowy przedmiotów. Wiesz czym ona jeździ? Białą beemką. Co za menda. Biała glizda.

– Biel to nowa czerń?

– Nie, glizda to nowa menda.

Cheeseburger z frytkami i sałatką: 31,90zł

Czas oczekiwania na jedzenie: 15 min

Menu firmowane przez Ewę Chodakowską*: bezcenne

IMG_2858

————————————————————————————————

* Z wyliczeń z tego arcydzieła estetyki i bromatologii wynika, że garstka musli z chudym jogurtem ma tyle samo kalorii, co ćwierćkilowy hamburger. A sam jogurt 0% ma 132 kcal w 100 gramach…

– Zastanawiam się, jak sprawić, żeby ona mniej nas…

– Faszerowała?

– Częstowała.

– Nie da się. Zapomnij.

– Bo jeden obiad u nich jest jak trzy obiady. Czemu ona tak?

– Nie ma w tym żadnego ukrytego celu; chce być gościnna.

– I jest. Słuchaj, a może byśmy kiedyś…

– Dali jej nitrazepam?

– Nie. Powiedzieli, że nie jemy mięsa.

– Oj, to mogłoby przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Zacznie wymyślać fikuśne potrawy wegetariańskie i tym podobne.

– No to gdyby jej powiedzieć, że nie jemy mięsa i…

– I dać nitrazepam? To dobry pomysł.

– … i że jesteśmy na diecie, chciałem powiedzieć.

– Mówić to sobie możesz. Bez neurofarmakologii nie damy rady.

– No to może w takiej sytuacji…

– Weźmiemy nitrazepam? Też dobrze.

– Nasz żółw, oczywiście, nie siedziałby w żadnym terrarium, tylko chodził wolno po mieszkaniu.

– No jasne! A czy żółwie to brudzą?

– Niespecjalnie. To znaczy, wiadomo, wypróżniają się, ale one mają prosty przewód pokarmowy. Załatwiają się najczęściej jakoś przy lub tuż po jedzeniu, więc można zaraz sprzątnąć.

– Czyli będzie brudno tylko przy misce.

– Przy misce?! Wyobrażasz sobie żółwia jedzącego z miski? Psiej może!

– Oj tam, z miseczki małej, z talerzyka.

– Z podłogi po prostu.

– A co taki żółw właściwie je?

– No właśnie, co…?

– Nie wiem… Roszponkę, ziemniaczka gotowanego, rybę na parze…

– Aleś wymyślił! Solę w mleku, wiesz, i ragoût z królika na dokładkę. Je głównie zieleninę, tartą jarzynę, czasem trochę twarogu, jajko na twardo. Truskawkę.

– Truskawkę!

– To się nie ma co śmiać. Po konsumpcji truskawek żółw wygląda, jakby go coś próbowało zabić albo jakby on coś zabił. Ma głowę i pół skorupy oblepione czerwonymi skrzepami.

– To trzeba myć. A co taki żółw lubi robić?

– Kąpiele też. Ale głównie to wspinać się i zagrzebywać. Na przykład w tkaninach.

– Wspinać? Ojoj, a co, jak wespnie się wysoko i spadnie?

– A na co miałby się wspiąć?

– Nie wiem, na kredens?

– A, no jasne. Na kredens.

– Nie no, przecież one są wytrzymałe. Nic sobie nie zrobi.

– Na pudełko wlezie co najwyżej, na siatkę z zakupami, na przedłużacz się wdrapie.

– Ale taki żółw nie niszczy za bardzo, nie? Nie przegryza kabli? Nie żre butów?

– No, teoretycznie może nasikać do butów.

– To gdzie będziemy je trzymać?

– Może w szafce?

– Och, wspaniale! Masz jakąś szafkę na buty, o której nie wiem?

 

 

– Kalmar.

– Co „kalmar”?

– Kalmar. Szukałem czegoś o kalmarach i trafiłem na miejscowość Kalmar.

– Co to jest?

– To jest Kalmar. Kalmar-miasto. W południowo-wschodniej Szwecji nad Cieśniną – Kalmarską. Kalmar jest zamieszkany przez 35 tysięcy ludzi. Kalmar stanowi ośrodek administracyjny regionu – Kalmar. I gminy – kalmar.

– Wiem, i zawarto w nim unię kalmarską.

– Kalmarską. Niesamowite. Nie mogę się oderwać. Kalmar, kalmar. Kalmar.

– Przestań, aż mnie zemdliło od tych kalmarów.

– Z kalmarami trzeba uważać. Słyszałeś o tym? „Lekarze w szoku – kalmar zgwałcił kobietę”.

– Co ty powiesz.

– „Klientka restauracji została zapłodniona przez surowego kalmara”.

– Aha.

– „Gdy wgryzła się w półżywe ciało zwierzęcia, poczuła ostry ból. Do jej policzków, języka i dziąseł przyczepił się tuzin zarodków. Usunęli je dopiero lekarze na sali operacyjnej”.

– Ale się ci Szwedzi rozbisurmanili. Widzisz, do czego prowadzi świeckie państwo i cała ta tolerancja.

 

 

hipster hostia

bezglutenowe hostie w kościele Santi Quattro Coronati

 

– Idź, lepiej zrób mi kanapkę. I mi ją przynieś. Na kolanach. I błagaj, żebym ją zjadł, żebym się nie zagłodził na śmierć.

– Nie zdążyłem na śniadanie hotelowe…

– Może to i lepiej. Słyszałem, że mają tu niedobre śniadania.

– Śniadanie jak śniadanie; parówki to parówki.

– No właśnie… Dla mnie parówka nawet jak jest dobra, to jest zła, będąc parówką.

– A z pizzą jest inaczej. Mawiają, że seks jest jak pizza, która jak jest świetna, to jest świetna, a jak jest zła, to i tak jest dobra.

– No, ale parówki bym w to nie włożył.