Archives for posts with tag: cebula

– Na przekór słowom piosenki, życia z „Klanem” miałem szybko dość…

– Och, Ilonie Łepkowskiej jestem nie mniej wdzięczny. Nasza krajowa Ciocia Tandeta. Ciepła kluska stęchłego polskiego zaduszku. Wyrazicielka marzeń na miarę naszego braku możliwości. Społeczna edukatorka z naciskiem na „kat”, chemiczny utrwalacz stereotypów, petryfikatorka strefy komfortu, intelektualny last minute all inclusive.

– Dotarło do mnie właśnie, jak drastynicznie, tragopitulicznie durne jest wymyślone przez Jacka Cygana – bo kogóż by innego! – sformułowanie „mój sokole gromowładny”. WTF?! Aż się człowiekowi chutor w burzanie otwiera.

– Oj tam, oj tam. A “Galileo, Galileo, Galilileo let me go! Let me go! Bismillah let me go! Scaramouche, Scaramouche will You let me fandango?” Czy jakoś podobnie. Głupie? Głupie. Genialne? Genialne. Nie mieszajmy „rejestrów”. Co, oczywiście, nie znaczy, że „Dumka” jest genialna. Ale Cygan ma na koncie kilka evergreenów.

– Moim zdaniem ten tekst Queenów jest świetny na wiele sposobów – głównie dlatego, że coś wnosi, burzy, pobudza estetycznie. Cygan zazwyczaj robi coś przeciwnego. Kołysze polskiego cebulaka w jego snach z pasztetowej i salcesonu. Evergreeny – może i tak, ale wiecznie zielone dlatego, że są z plastiku.

 

 

– Co one mają na głowie? Obie mają coś jakby fryzurę na cebulę.

– Jedna idzie do fryzjera, a potem robi tę fryzurę drugiej. Tylko gorzej.

– A która z tych jest gorzej?

– Obie.

 

 

– Sąsiadka pod nami namiętnie smaży kiełbasę z cebulą. Śmierdzi nam tą kiełbasą. Kilka razy w tygodniu. Kiełbasiara z Grójca.

– A czemu z Grójca?

– Tak wymyśliliśmy. Wygląda na córeczkę rodziców, którzy mają sad jabłoniowy pod Grójcem, badylarze, dorobkiewicze, słoma z butów. Ma się pewnie za najmądrzejszą, bo chodziła na korepetycje z połowy przedmiotów. Wiesz czym ona jeździ? Białą beemką. Co za menda. Biała glizda.

– Biel to nowa czerń?

– Nie, glizda to nowa menda.

Wiersze Nowakowskiej cechuje raczej skandynawski chłód (wykluczający egzaltację) i minimalizm (wykluczający to, co zbędne).

[Bartosz Sadulski tutaj]

*

W tym wypadku rozmiar [węża] ma znaczenie. Z pewnością każdy czytelnik jakoś sobie wyobraża węża, który pojawia się w pierwszym biblijnym obrazie kuszenia (Rdz 3). Ze zwodniczą pomocą przychodzi nam nawet kościelna ikonografia. Widział to kto namalowaną na obrazie lub polichromii scenę rajskiego grzechu, na której gadzina nie była na tyle wyeksponowana, by móc nią przerażać dzieci? I właśnie w tym jest pułapka. Im gorliwiej przekładamy te obrazy (z okołobiblijnej sztuki i własnej wyobraźni) na nasze życie duchowe, tym bardziej jesteśmy narażeni na szczególnego rodzaju niebezpieczeństwo – znieczulenie. Nie doceniamy tego, co drobne, niewielkie: cóż to za pokusa, którą trudno zauważyć… […]Na święta Wielkiej Nocy życzę rozpoznania tej godziny, w której wąż wszelkich rozmiarów został pokonany.

[ks. Krzysztof Cebula tutaj]

*

Czy odzyska samodzielność, a świat, który nareszcie widzi, okaże się dla niej przyjazny? Reżyser nie daje odpowiedzi, w zamian oferuje radosny finał, sugerując, że o proste szczęście nie jest w życiu łatwo.

[Jacek Marczyński tutaj]

*

– A u pani skąd się ten gender wziął, ten feminizm?

– Mam starszego o pięć lat brata. To wystarczyło. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego w domu nasze obowiązki miały być inne. Jedynym stałym obowiązkiem mojego brata było wynoszenie śmieci. Ja miałam przygotowywać prostsze składniki obiadu. Obierałam ziemniaki, zanim mama wróciła. Potem zmywałam po całej rodzinie.

[Barbara Limanowska tutaj]

*

Labor-Platina sp. z o.o. na Węgrzech (EU) produkuje łodzie spalinowe platyny, szczypce stalowe z końcówkami platyny, szpatułki brodzików, tarcz, pętle, szpilki, kontaktów i inne produkty z platyny.

[źródło]

*

– To było może rok temu. Miałem taki moment podczas koncertu, otworzyłem swoje serce i powiedziałem: „Panie Boże, oddaje ci swoje dłonie, swoje ciało i teraz ty graj. Jestem całkowicie twój”. I patrzyłem na te swoje dłonie na klawiaturze, czekając na to, co się zdarzy, i przez dobrych pięć minut nie wydarzyło się nic. I wtedy pomyślałem: „Panie Boże, jesteś naprawdę wspaniałym Bogiem, ale na fortepianie to ty grasz chujowo, więc może na fortepianie to będę grał ja”.

[Leszek Możdżer tutaj]

– Od cebuli to się kuli!

To zasługa naturalnej siły lnu, który wsparty łagodną perswazją naszej dłoni pozbawia cebulę smakowego nieokrzesania. […]

Satysfakcja z własnego twarogu jest niewyobrażalna. […]

Rola serwety jest wielka, toteż warto poświęcić jej czasem uwagę, nie tylko od święta.

[M. Gessler, Newsweek z 19 III]

*

Każdy może się okazać osobą, która chce coś ukraść. To jeden z dowodów: kobieta o kuli wkładająca towar nie do koszyka, ale do własnej torby.

[tvn24]

*

To jest rzecz niepoliczalna. Ciągle ulega zmianie.

[żona trenera Smudy, zapytana o to, ile mąż ma dresów]

*

Piękne i zdbane dłonie i paznokcie to wizytówka każdej kobiety

[reklama z groupona]

*

To oczywista rzecz dla każdego, kto zajmuje się teatrem, że literatura, szczególnie ta powstająca poza teatrem, musi w nim zostać poddana przeróbce, żeby się w ogóle do czegoś nadawała.

[Piotr Tomaszuk, ostatni Newsweek]

*

Staram się patrzeć na świat jak Amerykanie – wprowadzam coś w rodzaju terroru optymizmu.

[Magda Mielcarz, ibid.]

Mam ci może w czymś pomóc?

Wiesz co, może byś…

… tylko byleby to nie było obieranie cebuli.

Aaa, to nie.