Archives for posts with tag: Chopin

Chyba kończyła się zima. Piliśmy wino i słuchali muzyki, potem podśpiewywaliśmy sobie Chopina, Purcella, Dowlanda. W końcu wylądowaliśmy w klubie. Przechadzka po rozległych ciemnicach, ciszej tam, chłodniej, mniej duszno. Gadaliśmy, patrzyli; widać niewiele. Gdy krążyliśmy po korytarzykach, pogwizdywał – czysto i przenikliwie, choć cicho – Schuberta.

Śliczny chłopiec


Wzniosły, smukły i młody,

O! nie lada urody,

Slicznyż chłopiec — czego chcieć?

Czarny wąsik! biała płeć!

[…]

Stuknie oto po sieni,

Wnet się raczek czerwieni,

Slicznyż chłopiec — czego chcieć?

Czarny wąsik! biała płeć!

A gdy pląsamy pod ręce,

To się ledwie nie skręcę;

Slicznyż chłopiec— czego chcieć

Czarny wąsik! biała płeć!

[…]

Krąży słówko dowcipne,

Żem żywica, bo lipnę;

Slicznyż chłopiec — czego chcieć?

Czarny wąsik! biała płeć!

[sł. Józef Bohdan Zaleski]

Pieśń Chopina, Gdzie lubi,  salonowy pop taki,  z kuriozalnym tekstem Witwickiego.

 

GDZIE LUBI

Strumyk lubi w dolinie,
Sarna lubi w gęstwinie,
Ptaszek lubi pod strzechą,
Lecz dziewczyna, dziewczyna!

Z uciechą lubi gdzie niebieskie oko,
Lubi gdzie i czarne oko,
Lubi gdzie wesołe pieśni,
Lubi gdzie i smutne pieśni.

Sama nie wie gdzie lubi,
Wszędzie, wszędzie serce zgubi,
Sama nie wie gdzie lubi,
Wszędzie, wszędzie serce zgubi.

[sł. Stefan Witwicki]

Przy okazji – szacun dla Anny Haase, niemieckiej mezzosopranistki wykonującej tę pieśń, za trud pracy nad polskim tekstem, trudniejszym niż sama pieśń. A Bożena Harasimowicz, polska sopranistka, wykonuje to tak.

A skojarzyła się mrówkodzikowi ta pieśń w związku z wizytą na stronie jakrobi.pl.

Wariacje B–dur op. 2 Chopina na temat La ci darem la mano la poruszyły Roberta Schumanna. Trwałe miejsce w historii muzyki zajęła jego młodzieńcza recenzja – pierwsza, jaką napisał – zamieszczona w lipskim piśmie muzycznym, zatytułowana Opus Zwei. Recenzja pisana była (jak później często to czynił) stylem powieściowym:

„Właśnie do pokoju wszedł cichaczem Euzebiusz. Wszak znasz ów ironiczny uśmiech na jego twarzy, którym stara się zaciekawić innych. Siedziałem pod ten czas z Florestanem przy fortepianie. Florestan należy do rzędu tych muzyków, którzy niejako przeczuwają wszystko, co przyszłe, nowe, niezwyczajne. Czekała go niespodzianka. „Panowie, kapelusze z głowy, oto geniusz! – zawołał Euzebiusz i rozłożył przed nami na pulpicie jakieś nuty. Chopin? Nie słyszałem tego nazwiska. Któż to może być? – geniusz wyziera z każdego taktu…”

Czytajac tę recenzję, ordynatowa Podtworecka stwierdziła, że jednak nie jest wystarczająco pretensjonalna i poprzysięgła sobie, że jeśli los obdarzy ją męskim potomkiem, to da mu na chrzcie Florestan Euzebiusz. Florestan Euzebiusz Podtworecki, VI Ordynat Podtworzyc – jakżeż no pięknieć to brzmi!