Archives for posts with tag: chuj

– To przerażające,  że traktujesz penisa jako penis, w sensie tego nieżywotnego biernika. 

– Specjalnie dla ciebie chciałem zabrzmieć bardziej prawniczo. Ja mam penisa. Ale w ustach sędzi(ego) miałbym penis.

– Ogólnie wolę chyba określenie z niższego rejestru. Wszyscy dookoła mnie brzmią prawniczo…

– Pan adiunkt chce brutalnego, prostackiego luja? 

– Niekoniecznie prostackiego, ale wolę myśleć, że mam chuja, a nie penisa.  A gdybym miał prącie, poszedłbym do lekarza.

– Faktycznie, z prąciem to na leczenie. To nie brzmi jak cokolwiek miłego czy użytecznego. „Prącie – broń się!”, jak mawiał mój były.  To brzmi jak jakieś hasło uświadamiające w sprawie chorób przenoszonych drogą płciową.

– Prącie to coś, na co należy nakładać maść.

– Właśnie! A nakładać i wkładać to jednak zupełnie dwie różne rzeczy.

– Więc odrzućmy prącie.

– Jak jaszczurka ogon. I co nam wtedy zostanie?

– Scissoring!

 

 

– A ten niezły, nie?

– No niezły, ale dziwny kształt tyłka.

– A chuj!

– Brak danych.

– Chuj wiele wyjaśnia…

– A jeszcze więcej komplikuje.

– Zapiszę to sobie.

– Nie, ja to sobie zapiszę.

– … I on mi mówi przez telefon: „To pewnie moja żona zamówiła. Ona jest gruba jak chuj”. Nie byłem pewien, czy dobrze zrozumiałem, więc idę do kolesia obok i pytam, czy po portugalsku jest takie powiedzenie i co ono może ewentualnie znaczyć. Pytam: „Co to znaczy gruba jak chuj?”, a on mi opowiada: „No,  t o  jest rzecz względna…”.

Zestawienie fraz, po których w ostatnich tygodniach trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

lek liryka

zboczenie szymanowskiego

imperatyw kopulacyjny

jaki jest inny oprocz stosunku sposob zarazenie condylomata accuminata

co znaczy w slangu gubi kartofle pedal

semantyczność wiersza sum brzechwy

dermatywistyka

gry operacje brzuha i dupy i pitoka u kobied

najwiekrze przedmioty wkladane w cipe

dziwka synonim a pornografia

kokieteryjny mejl

chuj to nie słowik

nie jest zobligowany do dalszej konwersacji z tobą

Jestem w swoim liceum, które jednak ma parter mojej podstawówki. Na niskim parterze urzęduje lekarz, mój lekarz rodzinny, od którego biorę jakieś leki dla niepoznaki zasypane karmą dla królika, tabletki pod ziarenkami. Idę na górę, śpieszę się na zajęcia. Jest 11:30, nie wiem, jaką mam teraz lekcję i gdzie. Zaczynam przeglądać wszystkie sale po kolei. Trafiam do kuchni, na oko w stylu międzywojnia. Kuchnia węglowa, miednice, maselnice, młoda rumiana kucharka wywija w powietrzu ciastem na makaron. Zagajam uprzejmie:

– Nie wiedziałem, że panie tu robią domowy makaron, to bardzo fajnie.

A ona odpowiada sentencjonalnie, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie:

– A robimy, robimy. Chujem dupy z pizdy nie wyjesz!

– Chciałem polubić, ale nie mogę, bo już lubię.

*

– Zobacz, co ja mam.

– Co masz?

– Nic nie mam.

*

– Jak tak możesz!

– Jak? Tak[,] mogę.

*

– To jeszcze jakieś czipsy.

– O tej porze są tylko te.

– Niech będą.

*

– To było niezwykłe, jakbyś mi trzymał serce w garści.

– Ale ja ci trzymałem[…]

– Po czechosłowacku śpiewają?

– Tak, to czas oper w językach narodowych.

– A jest jakaś opera w górnołużyckim?

– Wszystko przed nami! Ja napiszę libretto, Rabbio muzykę, a mademoiselle wyreżyseruje, o ile nie zechce zaśpiewać głównej roli, Górnołużyczanki Sřěščvíi Kažglebráďkovej, kniahini Budziszyna.

– Kniahinią bym zjawiskową była! O, tutaj też jest wszystko, co trzeba. Dramatis personae idealne. Ta z cyckami – sopran liryczny, policjant-dresiarz z drogówki – tenor, sędzia – baryton. Do tego ewidentny brak hepiendu, długi, klątwa, chuj bombki strzelił.

Frazy, po których trafiano w ostatnim tygodniu na mrówkodzika, kilka całkiem, całkiem.

 

opowiadania erotyczne ,geje,lezby,patologia

„teoria uprzejmości”

wypięta

zarost oczekiwania rzeczywistość

chuj jakis, nie skowronek

alchemicy o nazwisku olszak

aforyzm – chcę ci lizać cipke

winowaty

wystaje ci dupa

– Nie wiem, co to wszystko ma oznaczać. To połączenie muzyki, wystroju, nie rozumiem.

– Są takie dwa kilkuliterowe słowa, które mogą podsunąć ci interpretację.

– Chuj i dupa?

– Queer i camp.

– Macha do ciebie.

– Pozdrów ją ode mnie.

– Pyta, czy odmachujesz.

– Czy odmachuję? No nie, odma to dla niej niekoniecznie. Już prędzej chuje.

– A ja zawsze mam nieżyt.

– Nieżyt?

– Nadzieję.

*

– Ty gdzieś dalej?

– Powinienem do domu, ale chuj wie.

– Tak, chuj wie.

*

– Ale uprawialiście ze sobą seks?

– Poniekąd.

– Ale ja nie mam ciała…

– Masz chuja!

– Racja, chuj z ciałem!

*

– Mogę zobaczyć, co masz na koszulce?

– Proszę: dwóch siłujących się kolesi. Czemu pytasz?

– A bo szukam kolejnego pretekstu, żeby cię dotknąć.

*

– Patrzysz na mnie tak pasywnie, że aż mi się to podoba. 

Człowieku, mnie nie interesuje mecz, nie dzwoń do mnie o tej porze, wracam z roboty, chuj ci w dupę – powiedział łysy koleś w dresie obok mnie do telefonu.

[sms od Pardwy o drugiej nad ranem]