Archives for posts with tag: cukiernia

– Ja czasem myślę, że jesteśmy za grzeczni. Nie rozpychamy się łokciami, i mamy placek. A raczej tego placka nie mamy, tylko patrzymy przez szybkę, a zza otwartych na pozór drzwi dolatuje jedynie zapach.

– Zapach placka! Jak ładnie.

– Nie mówiłem, czy to cukiernia czy obora.

– Świadomość przychodzi dopiero w trakcie konsumpcji. To znaczy jedzenia – lub bycia zjadanym. Ze wszystkimi tego następstwami gastroenterologicznymi.

– I wracamy do placka.

– Z placka powstało, w placek się obróci.

– Placek, nawet obrócony, jest plackiem. Placek to nie medal. On ma z obu stron jedną stronę.

– A skąd oni wezmą na to miejsce?

– Jest duże zaplecze, bo tam, gdzie się mieści dzisiaj klub, przedtem była cukiernia czy mięsny.

– No to akurat na klub gejowski: coś między cukiernią a mięsnym.

*

– Czerwone?

– Czarne?

Pustelnia Parmeńska.

– Tak staro wyglądam?!