Archives for posts with tag: cycek

Lekcja historii w liceum. Niewiele umiem, albo gorzej: nawet w przybliżeniu nie orientuję się, jaką epokę omawiamy. Nauczycielka (którą, jak pamiętam, czule nazywaliśmy „Rudą Wszą”), zadaje nam pytanie, co to jest „Wesoły Trzeci Świat”.

Zapada długa cisza, aż wreszcie jakiś kolega (nieznany mi) ratuje klasę i rzuca: „Na przykład Skandynawia…?”. Na co Ruda Wsza radośnie podchwyca i rozwija, podekscytowana, swoim skrzekliwym głosem: „Tak! Wesoły Trzeci Świat – czyli wszystkie takie okolice, które wystają jak cycek! Może być rozmnożony na kilka, na przykład Skandynawia, Bułgaria z Jugosławią czy Indie.”

Potem na jakiś czas wychodzi, a nam puszcza muzykę i każe ją rozpoznać, a wszystko w ramach przerabiania tematu „Polska średniowieczna”. Dopiero pod długim czasie uświadamiam sobie, co to za utwór. Ten oto dość mało znany, a genialny, prewagnerycki Schubert, od 4’45”:

 

Ragen Klippen
Dem Sturz entgegen,
Schäumt er unmutig
Stufenweise
Zum Abgrund.

– Co to za topos tryskającego cycka? Na tych obrazach co druga karmi jakieś dziecko.

– Co, potrzebny jest jakiś pretekst, żeby pokazać cycek. I na tym polega ten topos.

– Ona jest bardzo usportowiona. Wiesz, taka cała sportive.

– Tak? Z gatunku tych, co obcięły sobie cycki i zrobiły z nich ciężarki do aerobiku?

Oglądamy Trojan Berlioza ze wspaniałą i niezwykle obfitą w partiach górnych Anną Antonacci. Śpiewa Kasandrę w dramatycznym apelu zachęcającą  kobiety z Troi, by prędzej się zabiły, niż dały się zbrukać najeźdźcy.

– Należy dokonać reinterpretacji tego spektaklu.

– W jakim kierunku?

– No takim.

– Cycków?

– Tak. Można uznać, że istnieją dowody, że znaczek fermaty to tak naprawdę nie jest żadne zawieszenie, tylko kształt cycka. I każda fermata oznacza, że śpiewaczka ma ujawnić biust. Będzie to szczególnie wskazane w najbardziej emocjonujących momentach dzieła.

————————————————————–

Pod spodem pomieszczam fragment z innego wystawienia, ale z tą samą panią.