Archives for posts with tag: cytat

– O! Rankingi! Tam jest o rankingach!!! No wiesz, uczestnik kultury o chlebie i wodzie żyć nie może, musi pilnować interesu. Aż wygooglam chyba jakieś rankingi z ciekawości.

– Rankingi nie są dla twórców. W sumie nie wiem, dla kogo są. Chyba dla tych, którzy sami niczego nie sądzą i potrzebują usłyszeć od innych, co mają uważać. Może Filip Łobodziński śledzi je po to, żeby wiedzieć, co ma potem mówić w wywiadach, żeby inni mogli go zacytować jako autorytet.

 

– Jak tam? Bisurmanisz się?

– Oj, nieee. Z siedmiu grzechów głównych zostało mi tylko nieumiarkowanie w jedzeniu.

– Przydałyby Ci się dysrekolekcje… wielkopsotne zamiast wielkopostnych. Jako się kiedyś rzekło, środa to mała sobota. A środa popielcowa to mały wielki piątek.

– Niepokoi mnie ta retoryka… Dokąd prowadzi ona?

– Do nierozerwalnego amalgamatu rozkoszy i cierpienia! Archetypiczna syzygia ofiary i oprawcy. A poza tym całkiem fajna zabawa. Choć zawsze wolałem nierzadnicę i antychrysta.

– Naraz? Fajna zabawa? Wciąż nie jestem pewien, do czego zmierzamy.

– No, trochę naraz, bo we współzaprzęgu. Jak Mistrz i Małgosia. Wzajemne ustawienie jest przeciwne, 180st, ale kierunek ten sam. A do czego zmierzamy? Nie wydaje mi się, żebyś lubił klimat uprzęży, więc raczej donikąd.

– „I mądry jesteś tak, że aż słów podziwu brak, dlaczego, powiedz mi, tak mało wieeeeesz?”

„Kupiłem sobie mundur i czapkę gestapo, bo ja mam masterplan, masterplan na to. Spojrzałem chłodno ściągnąłem usta wąsko i z zawziętą mordą wziąłem się do obowiązków. Dla ciebie błysnę męskimi zębami, uważaj, bo w twarz dostaniesz kochanie, skarcę cię raz i drugi, będzie fajnie, Jawohl, mein Führer und raus polnische Schweine

– Auć… „«A całujże mnie pani!». I tymi nagimi tyłkami do siebie się wypinały i doskakiwały w akompaniamencie bogatej fonetyki obiecanek wzajemnych”.

– Czy to było „auć” aprobatywne?

– Raczej niekoniecznie.

– Czy to „raczej niekoniecznie” było eufemiczne?

– Również niekoniecznie. Aczkolwiek gestapowskie czapki to dla mnie temat dość nowy. Właściwie zupełnie abstrakcyjny.

– Nie no, dla mnie też. Te kostiumy budzą we mnie rozbawienie, a śmiech jest wrogiem seksu. Można się śmiać po, nawet przed, ale nie w trakcie.

– Tak zupełnie nie można?

– Trochę można.

– To ja już nic nie rozumiem!

– Trochę, ale nie tyle, żeby śmiech rozładował napięcie.

– Dziękuję za to bezcenne pouczenie!

– Sparskałem się wczoraj, czytając ten fragment*, a zwłaszcza jego przedostatnie zdanie (chociaż nie zgadzam się z taką oceną Brukseli jako miasta): „Nawiasem mówiąc, nie ma bardziej depresyjnego miejsca niż Komisja Europejska w Brukseli. Zwłaszcza kiedy się mieszka w Londynie. Masz żal do siebie, że na własne życzenie marnujesz czas wśród nieproduktywnych biurokratów w mieście, które umiera o siedemnastej. Londyn żyje. Pod dwóch latach okazało się, że mam depresję, potem, że nerwicę. Teraz sobie myślę, że to nie nerwica, tylko kurwica. Odpuściłem sobie tę Brukselę.”

——————————————-

* Ewa Winnicka „Angole” s. 69.

 

 

– Odkąd napisałem gdzieś z rozpędu, że Krakowiaków i górali napisał Bogusław Wojciechowski, i to poszło, staram się sprawdzać nawet najbardziej oczywiste rzeczy, zanim wypuszczę. Jak to powiedział kiedyś żartobliwie Julian Kornhauser: „Ja wiem, że Kordiana napisał Mickiewicz, ale dla porządku i tak sprawdzam.

– Nie Julian Kornhauser, tylko Mieczysław Grydzewski. I Nie Mickiewicz Kordiana, tylko Słowacki Pana Tadeusza. I nie „dla porządku”, tylko „dla pewności”.

– No, sam widzisz.

 

 

– Ja bym już poszedł.

– Wilt thou be gone? It is not yet near day! It was the nightingale, and not the lark, that pierced the fearful hollow of thine ear…

– Co to?

– Nie poznajesz?

– Zrozumiałem tylko, że to było w języku „ əəəəu”.

 

 

„Luj to sens naszego życia, luj to byczek, pijany byczek, męska hołotka, żulik, bączek, chłopek, który czasem wraca przez park, albo pijany leży w rowie, na ławce na dworcu, albo w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Nasi Orfeusze pijani. Bo przecież ciota nie będzie się lesbijczyła z inną ciotą! Potrzebujemy heretyckiego mięsa!”

[cytat z Michała Witkowskiego za portalem fronda.pl, podkreślenie – mrówkodzik]

*

Oto jesteśmy w świecie, który dobrze znamy, a jednocześnie za nim tęsknimy. Paweł Szymański surkonwecjonalnie żongluje tradycją, lecz nie pozwala się w niej zadomowić, odbiera radość przewidywania muzycznej przeszłości, jakby chciał powiedzieć: do muzyki przeszłości nie ma powrotu, ale zawsze będziemy za nią tęsknić.

[Agata Kwiecińska, „Ruch Muzyczny” 3/2014]

*

Już po wspaniałej sesji, z jedyną i niepowtarzalna gwiazdą takiego formatu!! Aleksandra Kurzak!! Zyczę sobie, aby każdy tak swobodnie i pięknie pozował! Efekty na okładce książki, która ukarze się już wkrótce!

[GórajkaFOTO]

*

My mieszkańcy oś. Wróblowic w Krakowie i Ptaszkowej , kierując się zasadami rozświetlonymi ideami Asocjacji Promotorów Radosnego Ptaka, oświadczamy, co następuje: Jesteśmy wesołą gromadą posiadającą niebanalne poczucie humoru. Deklarujemy bezinteresowną pomoc dla naszych fruwających braci mniejszych, w tym szczególnie wróbelkom. Pragniemy nawiązać ścisłą współpracę między naszymi miejscowościami na polu kultury, ochrony środowiska i grillowania.”

[Tydzień Nowosądecki, nr 9(251)]

*

Innymi słowy robak jest mniejszy od krowy i nie potrzebuje dużego pastwiska.

[tvn24]

*

Płaski, tkany wzór jest widoczny po obu stronach, dzięki temu materiał jest dwustronny.

[Ikea]

*

Gdybyśmy tylko chronili drewno tak dobrze, jak chronimy siebie. Chroń swój dom lakierobejcą.

[reklama Sadolinu]

– Agata Christie o życiu po pięćdziesiątce:  „Jakże rozkoszowałam się ową drugą wiosną, która nastaje, kiedy człowiek kończy z życiem uczuciowym, z budowaniem związków, kiedy nagle – powiedzmy, po pięćdziesiątce – odkrywa zupełnie nowy świat, wypełniony myśleniem, studiami, lekturą. (…) Przez dłuższy czas życie osobiste pochłaniało całą energię, teraz znów można się rozejrzeć dookoła.”

– Czy ty nie masz wrażenia, że po trzydziestce już też tak jest? No, może nie z miłością, nie z życiem osobistym, ale z seksem.

– Seks? Seks? Jaki seks? Co to jest seks? Słyszałem kiedyś, że ludzie coś takiego uprawiają.

1. samo zaparcie

NORMALNY KOLO, PONOĆ FAJNY. ZAMIAST OPIERDALAĆ SIĘ, JAK WIĘKSZOŚĆ, ĆWICZĘ NA SIŁCE. EFEKTY WIDAĆ NA ZDJĘCIACH, JEŚLI UWAŻASZ, ŻE NIE SĄ MOJE, TO NAWET NIE PISZ BO NIE ZAMIERZAM NIC NIKOMU UDOWADNIAĆ. NA SPOTKANIU POTEM I TAK WSZYSTKO WYJDZIE WIĘC NIE WIEM PO CHUJ ŚCIEMNIAĆ. PRAWDA JEST TAKA, ŻE FAJNE CIAŁO MOŻNA OSIĄGNAĆ W KILKA LAT, WYSTARCZY PRACA, PRACA, SAMOZAPARCIE I JESZCZE RAZ PRACA NAD SOBĄ.

2. glossanova

Dura sex, sed sex.(parafraza łacińskiej sentencji: dura lex, sed lex – twarde prawo, ale prawo).

3. całkowanie przez części

Szukam człowieka, z którym mogę dzielić swoje życie i stać się częścią!

4. self-made man

bedzie sie mozna przynajmniej zrobic z kims ladnie zbudowanym a nie wysusoszym lub z klatka prawidlowo zapadnieta ;-)

5. kompromistacja

Uczucie nie zna odległości, ale… Muszą być chęci. Bo skoro ktos mi pisze – eeee… daleko (100 km) to o czym to świadczy? O tym, że sam nie wie czego chce. Na fotkach – ok, można poznać, ale – to niech on przyjedzie itd. Życie to ciągły kompromis. A siedząc na tyłku i myśląc w taki sposób – nigdy nie będzie się szczęśliwym, bo z czasem nie patrzy się na uczucie, tylko na to, by ktoś wypełnił lukę, by ktoś był. A wtedy… Bierze się już byle kogo, byle był – ale – by by blisko i by nie być samemu…

6. świat jako niedola i poparzenie

Lubię korespondować z ludźmi, którzy nie zasłaniają się za awatarem. To po pierwsze. Po drugie mam problem odróżnianiem lewej od prawej strony, poziomo od pionowo, ale świetnie orientuję się w terenie. Po za tym został mi miesiąc życia. Przynajmniej wyobraźmy tak siebie sobie. Hasło podaję wyłącznie w sytuacjach emocjonalnie nadzwyczajnych.

7. szczyt perwersji

Uważam, że mógłbym tworzyć związek nawet z drugim aktywem – bo ważniejsza jest dla mnie nić porozumienia i akceptacji – a seksie zawsze sobie można jakoś poradzić. W związku możliwe różne rozwiązania seksualne nie wykluczając czystego klasycznego seksu.

8. egzemplifikcja

Kto zna takie nazwizka jak Foucault, Lacan, Derrida? Agamben, Mafesoli? Baudrillard? Staniszkis?

9. NLP/PLN

Napisz do mnie na privie, a dowiesz się, że nie jestem gołosłowny. To nie reklama podprogowa, to sposób na życie, którym ja chcę się tutaj z innymi gejami podzielić. Ograniczone możliwości tego portalu nie pozwalają mi jednak w pełni przedstawić tej koncepcji. Natomiast prywatne wiadomości do użytkowników portalu nie mają najmniejszego sensu, bo zapewne przez nich samych zostałyby potraktowane jako spam i z góry skreśliliby coś, co mogłoby ich ewentualnie zainteresować.

10. czytanie piękna

Do tej pory miałem foty bez hasła, natomiast część użytkowników fellow jest niedorozwinięta i nie umieją czytać od dziś moje foty pod hasłem.

11. uśmiech sardoniczny

PARY KTÓRE CHCĄ SOBIE POWIĘKSZYĆ „RODZINKĘ” ;) TWIERDZĄ ŻE „DO TANGA POTRZEBA TROJGA” ;) BO DWÓJECZKA TO ZA MAŁO :) POLIGAMIA NOWE DOŚWIADCZENIE, TYLKO POTEM NIE USKARŻAJCIE SIĘ ŻE RZUCIŁ MNIE DLA „TRZECIEGO” :)

12. Pisać, pisać, pisać!

Nie ma sensu pisać, czego oczekuję i kogo szukam ,jak mi jest pisane kogoś jeszcze w życiu spotkać i coś stworzyć, to znajdę, bez względu na to, co tu napiszę.

– Au, boli. Mam tu ranę.

– Jam ran twoich całować niegodzien.

– To nie całuj, tylko sobie oglądaj.

– „Pomęczam ku uciesze”. Daj, ać go pobruszysz!

[O ambicjach pań doktorowych była już mowa przy okazji fragmentu Drwala Witkowskiego. Dzisiaj kawałek z niezłej, znośnie przełożonej, choć trochę niedoredagowanej książki Josha Kilmera-Purcella Drag queen (oryg. I am not myself these days). Rozrywka na jeden-dwa wieczory porównywalna z przyzwoitym filmem. No, może nie do końca przyzwoitym.]

Jako chłopak znanego lekarza spodziewam się nowych wyzwań. Moim nowym hobby stanie się działalność charytatywna. Może coś w ONZ, coś, co mojej filantopii nada międzynarodową rangę. Wyobrażam sobie podróże po pięciogwiazdkowych hotelach w krajach Trzeciego Świata, kiedy już uda mi się namówić doktora […] do porzucenia na rok praktyki i zasilenia Lekarzy bez Granic. Tam szybko zaprzyjaźnię się z takimi sławnymi aktywistkami jak Susan Sarandon, Bette Midler czy Jane Fonda, które będą nas odwiedzały w naszym penthousie, by zjeść lunch i przedyskutować problem zdobywania funduszy. Układam właśnie w głowie najwytworniejsze menu, gdy Jack wreszcie otwiera drzwi […]

– It was the nightingale, and not the lark.

– Coo? To było po szwedzku?

– Wiesz, co mnie boli? Że w głowach się pierdoli.

– Ładnie wymyśliłeś.

– Że to niby moje?

– No.

– Orrrany. Nie masz pojęcia o rapie. Czyli jednak pasyw.

*

– Miło, że podszedłeś i się odezwałeś.

– Ja się nie odezwałem! Ja na ciebie wpadłem!

*

– Ja dopiero niedawno przyszedłem.

– Wiem, nie jestem głupią sraką.

– Coo? Niczego takiego nie twierdzę. Nie trzeba być głupią sraką, żeby nie zauważyć. Wystarczy nie widzieć, nie skojarzyć, sam tak często mam.

– Masz rację. Ale można też być głupią sraką.

*

– Nie opowiadaj mi takich rzeczy, bo mi się robi problem.

– Mi też. Ale popatrz: zakładam nogę na nogę, zakrywam ręką i jest spoko.

– Łaaa, spać mi się chce. Jadę do domu.

– Uśnijcie, krwawe sny.

– Jak zmęczona, syta krwi pantera.

– Dzik syty żołędzi.

 

– Czemu nie możesz robić tego, czego ja lubię.

– „Co ja lubię.”

– Co ja lubię?

– A skąd mam wiedzieć.

– Jestem w ciąży z dwojgiem waszego rodzeństwa i psem. Będziecie musieli podzielić się z nimi wieloma rzeczami […] Jeżeli dostrzegę poprawę w waszym zachowaniu, może uda mi się uniknąć narodzin. Ale co do psa – nie ma mowy. Urodzę go najszybciej, jak się da.

*

– Jeżeli cię poliżę, dasz mi prezent?
– Nic nie mam.
– Nie szkodzi.

*

– Mamo, co to jest cipka?
– Cipka to silne światło. Na przykład: „Gdy wyłączamy cipkę, pokój pogrąża się w mroku.”

*

– Miewasz sny?
– Tak.
– Opowiedz mi ostatni.
– Mama wpadła do basenu.
– Co dalej?
– To wszystko.

 

[cytaty mogą być trochę niedoładne; pochodzą z filmu Kieł, reż. G. Lanthimos]

Trrr wybiera cytat do przeczytania i nagrania:

 – Oj, ale takie długie? To mi nie przejdzie przez usta!

– Odpowiednie dać rzeczy słowo, tak aby słowa trafiły pod strzechy.

 

W filmie „Jak zostać królem” jest scena odgadywania cytatów z Szekspira: syn bezbłędnie odgaduje i dokańcza cytaty przytaczane przez ojca, aktora. Tazio, widząc tę scenę, stwierdza:

– Jakbym ja nie miał fejsbuka, to też bym cytował książki.

Kolejna książka z biblioteki Grossvatera W. – Długie pożegnanie Chandlera (wyd. Czytelnik – Seria z jamnikiem!), przetłumaczona przez Krzysztofa Klingera. Oto dwa cytaty:

Zawsze można się czymś zająć, jeśli człowiek nie musi pracować i liczyć się z tym, ile co kosztuje. Nie daje to prawdziwego zadowolenia, ale bogaci o tym nie wiedzą. Nigdy go przecież nie zaznali. Zresztą nie dążą do niczego usilnie, chyba że jest to przespanie się z czyjąś żoną, ale i to pragnienie jest blade w porównaniu z tym, jak żona hydraulika marzy o nowych zasłonach do jadalnego pokoju.

[jadalny pokój; w odróżnieniu od pokoi niejadalnych…]

No i to:

Przeważnie staram się zabić czas, ale czas umiera powoli.

%d blogerów lubi to: