Archives for posts with tag: czystość

– Wiesz, że hotele mają czasem specjalny cennik na czyszczenie pościeli z kału?

– No co ty! To spytajmy, ile u nas kosztuje czyszczenie po durchlagu.

– Po czym?

– Powiemy, że miałem w pokoju durchlag i trzeba wyczyścić.

 

 

– No popatrz, one są dla nas takimi MILF-ami.

– To kim my jesteśmy? SILF-ami?

– Ta, chyba sylfidami.

– Syfilidami!

– Chyba nikt nie obciąga w smakowych prezerwatywach…

– No, chyba tylko w broszurkach „Z bezpiecznym seksem za pan brat!”.

– Tam to jest, że lesbijki mają robić minetę przez ceratkę.

– No, wyobrażam sobie takie stare lesbijki, jak umawiają się na seks randkę, a potem ściągają ze stołu taką starą ceratę.

– Taką w kółka brązowe od kawy!

– Tak! W sumie dwie pieczenie na jednym ogniu. Umawiasz się na seks, a przy okazji kumpela wymyje ci ceratę! Od lat nieczyszczoną!

– Po krakowsku: byle tylko pójść do magla i obgadać. Oni tam na pewno żyją w tych maglach i się czyszczą, wyparzają, iżby dostąpić czystości.

– Krakusy? Co ty! To są często brudasy, oni tak tylko po wierzchu udają bułkę przez bibułkę, a tak naprawdę to niedomyte i niedoprasowane.

– Hm, to gdzie oni plotkują na potęgę?  Co działa jak magiel, ale nie powoduje rozprostowania fałd?

– Kościół!

– Spróbuj i powiedz, co sądzisz.

– No dobrze. Trzeba dosolić, dopieprzyć, docukrzyć, bo śmietana  złagodzi. Nie dopapryczać. I dobrze doczosnkować. Co z tym rondelkiem… O, jest. W zlewie. Brudny. A pamiętasz regułę minutową?

– Czyli jaką?

– Że się od razu sprząta wszystko, czego zrobienie zajmuje do minuty.

– Pamiętam.

– To czemu nie zmyłeś?

– Byłem zajęty wysłuchiwaniem opinii.

– Nasz żółw, oczywiście, nie siedziałby w żadnym terrarium, tylko chodził wolno po mieszkaniu.

– No jasne! A czy żółwie to brudzą?

– Niespecjalnie. To znaczy, wiadomo, wypróżniają się, ale one mają prosty przewód pokarmowy. Załatwiają się najczęściej jakoś przy lub tuż po jedzeniu, więc można zaraz sprzątnąć.

– Czyli będzie brudno tylko przy misce.

– Przy misce?! Wyobrażasz sobie żółwia jedzącego z miski? Psiej może!

– Oj tam, z miseczki małej, z talerzyka.

– Z podłogi po prostu.

– A co taki żółw właściwie je?

– No właśnie, co…?

– Nie wiem… Roszponkę, ziemniaczka gotowanego, rybę na parze…

– Aleś wymyślił! Solę w mleku, wiesz, i ragoût z królika na dokładkę. Je głównie zieleninę, tartą jarzynę, czasem trochę twarogu, jajko na twardo. Truskawkę.

– Truskawkę!

– To się nie ma co śmiać. Po konsumpcji truskawek żółw wygląda, jakby go coś próbowało zabić albo jakby on coś zabił. Ma głowę i pół skorupy oblepione czerwonymi skrzepami.

– To trzeba myć. A co taki żółw lubi robić?

– Kąpiele też. Ale głównie to wspinać się i zagrzebywać. Na przykład w tkaninach.

– Wspinać? Ojoj, a co, jak wespnie się wysoko i spadnie?

– A na co miałby się wspiąć?

– Nie wiem, na kredens?

– A, no jasne. Na kredens.

– Nie no, przecież one są wytrzymałe. Nic sobie nie zrobi.

– Na pudełko wlezie co najwyżej, na siatkę z zakupami, na przedłużacz się wdrapie.

– Ale taki żółw nie niszczy za bardzo, nie? Nie przegryza kabli? Nie żre butów?

– No, teoretycznie może nasikać do butów.

– To gdzie będziemy je trzymać?

– Może w szafce?

– Och, wspaniale! Masz jakąś szafkę na buty, o której nie wiem?

 

 

wiersz recykl

– Ty wiesz, że w Łodzi mają takie coś, czego w Warszawie nie ma, a od dawna mówię, że być powinno – takie toalety, co się zamykają automatycznie i same dezynfekują.

– Tam to muszą takie mieć, bo inaczej, to by wszyscy tam wymarli, jakby ich regularnie nie dezynfekowano.

——————————————-

* Co się tyczy knura z tytułu – patrz hasło knur w słowniczku.

– A jak się nazywa ta pieśń, zaczynająca się od słów „Z gór, gdzie dźwigali”?

– Nigdy nie pamiętam, sprawdzę. Melodia.

Melodia? Melodia?! Co to za tytuł! Nie do zapamiętania.To może od razu Muzyczka!

Granko!

Granko śpiewanko. A „a ja pierścień dałem jaki ma tytuł?

– „Pierścień” to chyba Pierścień.

– Tak, Pierścień. A co to jest Hulanka?

– „Szynkareczko”.

– A, no jasne. „Szafareczko”. A to co ma być – Nie ma, czego trzeba?

– „Mgła mi do oczu zawiewa z łona”.

– To się trzeba umyć!

– Łuhuhu, ale się ktoś rozśpiewał. Była to tercja!

– I to czysta, co w przypadku tercji nie jest akurat specjalnym komplementem.

[Rozmowa Vrubliniego ze współlokatorkami, na szczęście już byłymi, doniesiona przez tegoż]

– Trzeba kupić kreta bo zatkała się wanna.
– No ale czym się zatkała?
– Jak to? Wszystkim. To przecież normalne, brud, różne rzeczy w wodzie. Z wody. Może coś wpadło i na tym się osadza. Zatrzymuje, na przykład włosy.
– Włosy, ale jakie włosy? Czyje włosy?
– Zwyczajnie włosy, przecież się golimy, myjemy głowy, kąpiemy się, bierzemy prysznic. Więc włosy.
– Ale że nasze?
– Moje, wasze. Każde, każdego. Wasze pewnie bardziej, bo są dużo dłuższe i bardziej lubią się wplątywać w rury.
– Ale nasze włosy? Moje włosy. Przecież ja szczotkuję włosy i jak jakieś zostają, to na szczotce.
– Przecież myjesz włosy pod prysznicem, w wannie? Prawda?
– No tak, ale mi włosy nie wypadają, więc  to nie włosy, w każdym razie nie moje. Moje nie mogły zapchać wanny, bo o nie dbam.
– Ale każdemu wypadają, to normalne i naturalne, przecież nie mam pretensji. Zatkał się odpływ w wannie, normalna sprawa. Trzeba kupić kreta.
– Ale mnie nie wypadają włosy, przecież bym widziała.
– Nie widziałabyś, bo one lubią spływać jako pierwsze, bo lubią, żeby nie było ich widać. Każdemu wypadają.
– Ale to nie mogły być włosy. Może twoje, ale nie nasze.
– Tak czy siak… Trzeba kupić nowego Kreta, bo ten w granulkach nie zadziałał. Kupię w płynie, bo on spływa nawet przez stojącą wodę.
– Ale że też ten odpływ się zatkał. Na pewno tam coś wpadło i blokuje. Co też tam może być?
– Eee… Włosy?

 – A niech spadają sprzątać mieszkania w Paryżu zamiast śpiewać.

– Ale czemu w Paryżu?

– Większego upodlenia nie ma.

Miej pewność, że twoja rodzina spędza czas na czystym dywanie.

[reklama w tv]

*

Nie wiadomo jednak, czy sąd nie przychyli się do prośby i nie pozwoli Pistoriusowi zeznawać z wolnej stopy.

[gazeta.pl, podrzucone przez Tajnego D.]

*

Chudy powiedział, że Polacy zabierają jedzenie Rosjanom, gdy warunki, w jakich jest ono przewożone, „urąga wszelkim zasadom lub jest go nieprzyzwoicie dużo”.

[wyborcza.pl, również od Tajnego D.]

*

Pięćset kiloton to waga tego meteorytu, ale waga niektórych wierszy Julii Hartwig także…

[Agata Passent]

*

Szyja – część ciała oddzielająca głowę od tułowia

[wikipedia]

*

Jak uzyskać dostęp do Bezpłatnego Dostępu do Internetu?

[aero2]

*

„Walcz z nacjonalistami, konserwatystami, populistami (…) Wylicz im ile kosztowałoby zaniechanie Europy (…). Negliżuj tych, którzy Europę uważają jedynie za luźne zbiorowisko dawnych ojczyzn”

[tłumaczenie z jakiegoś języka (podejrzewam, że francuskiego – négliger to „zaniedbywać, pomijać”) autorstwa Adama Krzemińskiego w Polityce, podrzucone przez Pietię]

– Testu białej rękawiczki nie będę robiła.

– No pewnie, po co rękawiczka, nie jesteśmy u proktologa.

– Jakie te buty białe, czyste, można polizać?

– Wino piłeś, nie ubrudź mu.

– Najbardziej zadziwiło mnie, że polubiłem Normę.

– Chyba nie seksualną?!

Rozpoczął „Partitą e-moll” BMV 830. Toccatę grał w sposób nieznośnie afektowany, udziwniając ją tam, gdzie potrzebna jest tylko prostota i umiar. Dziwaczny manieryzm mógł podnieść ciśnienie, na szczęście potem była już tylko nuda i pustka. Nawet wieńczący całość fantastyczny Gigue zabrzmiał bezbarwnie. Podobnie jak „Koncert włoski” BMV 971. Bach i Chopin na jednym recitalu? – momentami może się okazać, że pianiści wymagają od siebie i słuchaczy zbyt wiele…

[Marta Nadzieja, w dwutygodniku.com]

*

Zdaję sobie w sposób dotkliwy sprawę z tego,  że pisząc te słowa jako japonista mogę brzmieć nieszczerze i stronniczo. Japonistyka pozostaje w człowieku jak harcerstwo: japonistą jest się do końca życia i nie sposób tego zmienić.

[Arkadiusz Jabłoński, japonista, tutaj]

*

Jestem twoim zboczonym wujkiem i chcę ci pokazać swojego ptaka.

[dziesięciolatek do 15-letniej siostry w filmie Piękność w opałach, reż.  Jan Hřebejk]

*

Chopin mówił, że najważniejsza jest prostota i naturalność. On to miał. A u innych tej naturalności zabrakło. Były za to udziwnienia, a niekiedy brak wiedzy muzycznej. Nuty mniej ważne były eksponowane, a najważniejsze lekceważone – tłumaczyła Kozubek. – Mam nadzieję, że będą nowe pokolenia pianistów, którzy zadbają o oczyszczenie Chopina – dodała.

[źródło]

*

[Quentin Crisp] w tym okresie znany był z paradowania wieczorami po ulicach w swoich wyzywających ubiorach, często podrywając młodych amerykańskich żołnierzy. Było to początkiem jego zachwytu amerykańskim stylem życia.

[wikipedia]

*

Nie tylko znam założenia; znam szczEgóły tych projektów.

[z akcentem na trzecią od końca, Andrzej Seremet]

Jakiś tydzień przed świętami. Matka pyta:

Będziesz dzisiaj zostawał na noc?

– W sumie nie planowałem, ale myślę, że jeśli trzeba, to mogę zostać…  

A bo ja nie wiem, pościel ci zmieniłam, a tak to przed świętami znowu zmieniać, to bez sensu.

I to jest miłość matki! Ja oferuję, że mogę zostać i pomóc, a ty…

No tak, masz rację… Możesz w końcu spać dziś na kanapie.