Archives for posts with tag: d

– Uważam, że RODO w katolickim kraju jest nie do pomyślenia.

– A dlaczego? Niesie przecież ze sobą skromność, prywatność, chroni domowe zacisze i godność osoby ludzkiej…

– A bzdura! Promuje promiskuityzm! Teraz po randce ze szczęśliwym finałem trzeba będzie wymazać dane partnera z telefonu i zapomnieć nazwisko!

 

 

 

– Kto prowadzi galę?

– A kto. Torbicka.

– No tak. Ona ma ciasne mieszkanie i klaustrofobię, więc musi ciągle siedzieć w pracy. Tak jak Dowbor.

– Nie, tamta nie miała klaustrofobii, tylko po prostu była bezdomna. Dlatego przez 40 lat nie schodziła z ekranu, aż ją wreszcie zdjęli.

– Najwyraźniej wędliny jej zaszkodziły,

–  Torbicka też ma jakieś problemy z dietą. Stawiam na niedobór witaminy D – dopiero pod wpływem flesza i jupiterów się jej wytwarza.

– W sumie dobrze. To wzmacnia kościec. Może dzięki temu odeszła z TVP2.

– Przypomniało mi się jeszcze coś poza tymi boksytami, piargami i resztą geograficznego chłamu. Proso i sorgo. Przeklęte proso i sorgo. Żółtawe plamki na mapie jak mocz na śniegu. Jak żółć wrednej geograficy, u której nie wolno skreślać na klasówkach, bo skreślenie to błąd, to grzech, skoro skreśliłeś, to znaczy, że ściągałeś.

– To są zboża.

– Wiem, że zboża. Ale nie wiem jakie! Nie wiem, czy na mąkę, czy na kaszę, na biopaliwo, na przykład w postaci jakiegoś lurowatego północnoafrykańskiego piwa, czy na pastwę zwierząt i losu. Pół świata to uprawia nie wiadomo po co. To znaczy pewnie do jedzenia. A dla nas do wykucia na blachę. I tak do wyrzygania. Uzupełnij mapkę, pokoloruj, więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na brązowo. Proso i sorgo. Aż do zesrania. Do budowania domków z gówna.

– Na budowanie domków z gówna jest gówno. Kupa słonia.

– A co byś chciał: jest akcja, jest reakcja.

– Przydałaby się jeszcze redakcja.