Archives for posts with tag: darkrum

– Coraz lepiej. Że chcą za wstęp w sobotę piętnaście złotych, to jeszcze nie problem. Ale wyobraź sobie, że za szatnię trzeba osobno dopłacić.

– A ile?

– Ha, trzy złote. Trzy. Co za absurdalna suma. Złotówkę, dwie, bodaj i pięć – to bym jeszcze zrozumiał. Ale trzy złote?

– Szkoda, że nie jedno euro. Czyli 4,76zł, bo zakupione po kursie obowiązującym w lokalnym, klubowym kantorze.

– A jak z toaletą?

– Na razie bezpłatna. Ale i to się może zmienić.

– Tak! Zainstalują babcię klozetową, potwornie niemiłą, złośliwie komentującą klientów podczas mikcji, najlepiej długość ich prącia. I wydzielającą papier toaletowy.

– Lepiej wydzierającą. Z rąk osobom korzystającym z toalety.

– A w darkrumach zamontują specjalne liczniki, do których trzeba będzie wrzucić monetę.

– Żeby zapalić światło?

– Żeby zgasić!

– Niewidomi w darkrumie są w awangardzie w stosunku do niesłyszących.

– Będziecie robić odnowienie przysięgi małżeńskiej?

– Tak, może w tym domu weselnym niedaleko?

– A na dole tego domu urządzimy darkrum!

– Taki ze wstępem tylko dla mężczyzn?

– Ależ skąd, poprawny politycznie, koedukacyjny.

– Eee, to nie darkrum, tylko burdel.

– Popatrz, prezerwatywa fluorescencyjna.

– Ależ to absurdalne świecić sobie do dupy.

– W darkrumie mogłoby to posłużyć za taką racę, flarę.

– No i możesz wreszcie zostać dogłębnie oświecony.

[tako rzecze mmm]

– Jak jesteś w toalecie, to się wydaje, że za zasłonką jest seksrum. Jak jesteś w palarni, to też się wydaje, że za zasłonką jest seksrum. Z jednej strony za zasłonką jest palarnia, a z drugiej – toaleta. A więc… tu jest seksrum. Wszędzie jest seksrum.

– Na trzeźwo?

– Tak.

– Całkiem?

– Nie. Kupiłem dwa piwa, żeby to miało sens.

*

– Gdzie on jest?

– A ja wiem… Przedstawił się i poszli do darkroomu.

*

– No, no!

– No nie?

– Noo!

*

– Znasz kolesia o nicku f***?

– Tak. Nie polecam. Z wielu powodów.

– To znaczy…?

– Tak. To znaczy. 

 

 

 

 

 

– Słuchaj, ja też będę kiedyś miał 32 lata…

– Chyba że się zadławisz w dakrumie i umrzesz.