Archives for posts with tag: dialektologia

Oto frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich miesiącach trafiano na mrówkodzika:

 

+wolicjonalizm filozofia

dry those eyes which are o’erflowing

hymenoplastyka porno

froterowanie cipki film

balzamum vigor

surykatka wiersz

masterów i cweli dres

jamnikogończy

kaczor francuski penis

skuza slang

barańczak ażeby

spółłgłoski zwarto wybuchowe

relacja ibn jakuba pdf

ululacja

lodkonogi

jestem zła – wiersze

filiae maestae jerusalem tłumaczenie

zamiana par kazirodztwo porno

ładny srom zdjęcia

nie znoszę chińczyków

geje w damskich ciuszkach zdjęcia opowiadania erotyczne

gniazdo na gruszy bocianie

jackpot polski

Wpadam tu na szybki niedzielny lunch. Zamawiam Bajgla Wege – z kotletem z pieczarek, sera i jajek z warzywamy.

[Froblog, źródło]

*

– Nie uczę śpiewać, a raczej odblokowuję w człowieku jego naturalny głos – wyjaśnia dr Nadgrodkiewicz. – Olga Szwajgier powiedziała, że 95 procent populacji potrafi śpiewać. Wcześniej nie zgadzałam się z tym. Ale faktycznie tak jest. Potrafimy śpiewać, ale nasz naturalny głos zniekształcają i blokują kumulowane emocje, które dusimy w sobie z pokolenia na pokolenie. Poprzez relaksację, głębokie rozmowy i śpiew a także kamertony uwalniam je.

[Sylwia Nadgrodkiewicz, źródło]

*

Przykłady, które zebrała, w czasie lektury wybijają się na pierwszy plan, a morał Not Gay jest tak zaskakujący, że lektura książki jest jak zabawa w Magiczne Oko, tylko że dla mózgu – wszystkie rzeczy, na które wcześniej nie zwracaliście uwagi, łączą się w całość i jesteście w stanie zobaczyć, jak napaleni są niektórzy heterokolesie na innych przedstawicieli płci męskiej.

[„Vice”, źródło]

*

Życzymy do siego roku (pisane rozłącznie) i wszystkiego dobrego nie tylko w Nowym Roku (to wyłącznie 1 stycznia), ale też w nowym roku (przez 365 dni).

[Polskie Radio IV, źródło]

*

A ja protestuję! Protestuję przeciwko temu językowi, stylowi, arogancji, żałosnej ekstrawagancji

[Krystyna Janda, źródło]

*

[…] Głos staje się punktem oparcia, ale treść przekazu zaraz nas destabilizuje, narusza naszą integralność: oto podmiot – niestabilny i rozstrojony, działa na przemian opresyjnie i kojąco.

Jest jeszcze inna możliwość – jesteśmy we wnętrzu własnej głowy i świat wokół zanika, postępuje gwałtowna redukcja wszystkich jego elementów, wszystko się kurczy do tego punktu: głosu. A my gubimy się we własnej głowie. Znów umieranie, tym razem jednak własne? Przywoływane detale, wyobrażane obiekty: agrest, plaża, mieszkanie – to wspomnienia, linki do sytuacji i kontekstów, które znikają.

[Agnieszka Wolny-Hamkało, źródło]

*

O tajemniczej śmierci Bartłomieja Frykowskiego w dworku córki wybitnego reżysera i pierwszej damy polskiego filmu media w zasadzie milczały. […] Nóż w brzuchu w opinii publicznej był leitmotivem, fatum unoszącym się nad rodziną Frykowskich. […] Kiedyś, dla żartu, z dużej odległości wycelował nóż sprężynowy tuż pod nogi najlepszego szkolnego przyjaciela. Innym razem odwiedził go w domu. Siedzieli w piwnicy, w barku, rozmawiali, coś popijali. […] Obaj nie grzeszyli wielkim talentem, ale byli barwni, urokliwi, męscy. W szary koloryt PRL-owskiego pejzażu wprowadzali klimat Hollywood. Jeden i drugi miał związki z elitami intelektualno-artystycznymi największej wytwórni filmowej. Każdy w innym czasie. […] Opinia biegłego Teresy Radeckiej: – Przyczyną zgonu było skrawienie się do jamy brzucha w następstwie rany kłutej. Umiejscowienie rany kłutej brzucha nie wyklucza możliwości powstania jej w wyniku ręki własnej. […]

[„Uważam Rze”, źródło]

*

Jedzenie organiczne (naturalne, wolnowybiegowe, niepryskane, nieprzemysłowe, bez chemii itp. itd.) to nic innego jak żywność autentyczna, niepaździerzowa. Taka jakiej chciałbyś dla siebie i swoich dzieci, jeśli nie jesteś chemikiem i jedyne co masz to dobre intencje.

[Edward Mróz, źródło]

– Posłuchaj go. Skąd on jest? Dziwny akcent.

– Z Chrzanowa?

– Może… A teraz mówi jak z Białegostoku.

– Ha! Łączy w sobie wschód i zachód.

– Taa, to ułatwia utrzymanie odpowiedniego rozkroku.

– Po jakiemu oni rozmawiają?

– Po portugalsku chyba.

– Nie, chyba niemożliwe. Nic nie rozumiem. Może to arabski?

– Albo turecki.

– Bo na Rosjan nie wyglądają.

– Nie, wsłuchaj się. Mówią po włosku, po neapolitańsku.

– Obosz, biedny Wezuwiusz, słusznie się starał, ale sam, bidulek, nie dał rady.

– Obłędny ten kelner. Wygląda jak blond mrówkojad. Ale niepokoi mnie to, że rzucił coś do mnie o muezzinie.

– Nie, on tylko powiedział buona sera w dialekcie neapolitańskim.

– Wiesz, co to jest bardacha?

– Taka chusteczka…?

– Jaka chusteczka?

– Taka do ubierania się, nie do nosa. Taka chusta.

– Jak najbardziej do nosa. A wręcz do dupy. Bo to w gwarze więziennej „sracz”.

– Skąd mam wiedzieć. Jeszcze nie siedziałem.

%d blogerów lubi to: