Archives for posts with tag: dno

– Widzisz, i tak odkrywasz kolejne dna tych tekstów.

– Albo indukuję w nich prawdziwe dno.

*

– „Stulejka” kojarzy mi się z celebracją, urodziny, sylwester, bawmy się!

*

– To ona też mu robi ?

– No tak, to w końcu flecistka!

– Poprzeczna!

– Aaa, czyli do tego Żydówka?

 

– Taki mamy klimat.

– Oby nie na długo, oby nie na stałe.

– Przecież wiesz, że nic nie jest na stałe. Ani Trzecia Rzesza, ani IV RP.

– Rzecz w tym, że ja też nie jestem na stałe.

– Bardziej niż ja.

– Nikt nie zna dna ani gadziny.

– I skończyłam na dnie.

– Co to znaczy być na dnie?

– Mówić co innego, niż się robi.

[Stanisława Celińska w rozmowie z Krzysztofem Kwiatkowskim, „Wprost” 24/2014]

– „Śpij, dzieciątko, śpij, bo złapię za kij, pójdziesz tam, gdzie rośnie pieprz, bowiem buźkę masz jak wieprz…”  Nucę.

– To brzmi jak taka piosenka powstańcza, ale nie pamiętam tytułu…  wchodzi mi Rabbio we frazę.

– Szkoda, że mi przerwałeś, bo pewnie nie usłyszałeś końca.

– Usłyszałem! „Śpij, dzieciątko, śpij, bo jak nie to coś tam…”

– Widzisz, nie słuchałeś, tylko przerwałeś i zniszczyłeś mi puentę.

– Nieprawda!

– Prawda. Ale pamiętaj, kto komu przerywa, ten temu też przerywa…  mówię, starając się brzmieć groźnie i sentencjonalnie.

– Ojojojoj, ojojojoj!  wyzłośliwia się.

– Wygląda na to, że właśnie osiągnąłeś szczyt elokwencji i ja cię z tego dna podnosić nie będę.

– Daj mi się napić od siebie.

– Nie.

– Postawię ci potem.

– Ale ja nie potrzebuję.

– Nie bój się, nie jestem pedałem i nie mam syfa.

– Za to ja jestem pedałem i chętnie bym cię czymś zaraził.