Archives for posts with tag: dochodzenie

– O, Marta znowu hałasuje na górze.

– Jaka Marta?

– Duch Marty.

– Duch? Hm… My też przedwczoraj słyszeliśmy jakieś hałasy. Baliśmy się pójść i sprawdzić. Stwierdziliśmy, że jak to jakiś zbrodzień, to zjemy kolację do końca, a potem wyjdziemy na spacer, żeby miał spokojnie czas się ewakuować.

– Mówię wam, to duch Marty.

– No dobrze, ale dlaczego akurat Marty?

– Bo jak wołam „Marta, uspokój się!”, to się uspokaja.

-To jest uczucie trochę jak po alkoholu…

– To znaczy pomaga?

– Chyba pomaga. I nawet lepszy, bo tańszy.

– No tańszy, ale nie do końca nadaje się jako zastępnik alkoholu. Bo przydaje się tylko w trakcie, przed – nie. To nie jest tak, że alkohol w łóżku jakoś specjalnie pomaga czy przeszkadza… On do łóżka doprowadza.

– Po części się wylizał.

– Z kim?

– Po czym!

– Powiedziałam kiedyś o ex: “moja dziewczyna dochodząca, przez dziewięć miesięcy”. Z tym że powiedziałam to na jednym wydechu i przecinek było słychać tylko w mojej głowie.