Archives for posts with tag: dusza

Płonąc od środka przeraźliwym gniewem,
w chwilach goryczy powiem sam do siebie:
z prochu stworzoną znam swoją materię,
jestem jak listek tańczący na wietrze.

Chociaż budowla mądrego człowieka
musi posiadać fundament z kamienia,
ja, głupi, jestem jak płynąca rzeka,
która w swym biegu bez przerwy się zmienia.

Jak łódź bez steru unoszą mnie fale,
frunę w przestworzach jak ptaki zbłąkane,
ręce mam wolne, nogi nie spętane,
wykolejeńców zasilam gromadę.

Ciężko jest nosić ciężar w głębi serca,
Żart to od miodu zabawa pyszniejsza;
Miło dla Wenus siły swe poświęcać,
Ona w niegodnych sercach nie zamieszka.

Gdy trakt młodości przemierzam szeroki,
Brnę wciąż w występek i za nic mam cnoty,
Ponad zbawienie spragniony rozkoszy,
Gdy dusza martwa, o ciało się troszczę.

[tłum. mrówkodzik]

*

Estuans interius/intrinsicus ira vehementi
in amaritudine loquar meae menti:
factus de materia cinis/levis elementi
similis sum folio de quo ludunt venti.

Cum sit enim proprium viro sapienti
supra petram ponere sedem fundamenti,
stultus ego comparor fluvio labenti
sub eodem tramite/aëre numquam permanenti.

Feror ego veluti sine nauta navis,
ut per vias aëris vaga fertur avis,
non me tenent vincula, non me tenet clavis,
quaero mihi/mei similes et adiungor pravis.

Mihi cordis gravitas res videtur gravis,
iocus est amabilis dulciorque favis;
quidquid Venus imperat, labor est suavis;
quae numquam in cordibus habitat ignavis.

Via lata gradior more iuventutis,
implicor et vittiis immemor virtutis,
voluptatis avidus magis quam salutis,
mortuus in anima curam gero cutis.

——————————————————-

Res est arduissima vincere naturam,
in aspectu virginis mentem esse puram;
iuvenes non possumus legem sequi duram
leviumque corporum non habere curam.

Quis in igne positus igne non uratur?
quis Papiae demorans castus habeatur,
ubi Venus digito iuvenes venatur,
oculis illaqueat, facie predatur?

Feror ego veluti sine nauta navis,
ut per vias aëris vaga fertur avis,
non me tenent vincula, non me tenet clavis,
quaero mihi/mei similes et adiungor pravis.

– Czego tam słuchasz? To jakiś ambient?

– Nieee, to Arvo pierdł.

– Dziwne, straż pożarna jedzie bez syreny ani świateł, za to przed nią popyla radiowóz z włączoną sygnalizacją.

– To już wreszcie wiemy, po co im tyle służb: polizia di stato służy obwożeniu koguta, a carabinieri jest od zawodzenia syreną.

Polizia municipale wiezie wiadro z wodą.

Polizia provinciale drabinę.

– Połowę drabiny. Druga połowę wiezie wojsko w tych czerwonych czapeczkach z kutasikami.

– Ale jak oni trzymają tę drabinę, skoro każdy z nich nosi na ramieniu karabin maszynowy?

– Nie trzymają, bo zapomnieli zabrać. Pewnie liczą na to, że rozwalą pożar komórkami, z którymi prawie się nie rozstają.

– Aha! Zrobienie zdjęcia odbierze płomieniowi duszę i ogień zgaśnie!

– Tak, albo zduszą go dwutlenkiem węgla wydychanym przez siebie podczas napierdalania bez przerwy przez telefon.

– Ciekawe, czy ulgixem można popełnić samobójstwo… Byłaby to ulga ostateczna.

– Nie da się. Przeczytałem, że objawem przedawkowania mogą być co najwyżej kłopoty z oddychaniem.

– No, w sumie to raczej nie powinno dziwić.

– Wezmę sto kapsułek i umrę, wyzionę ducha, dosłownie.

– Albo urosną ci cycki, kręcone blond włosy i niewyparzony jęzor!

Zorza z terenów Polski zdecydowanie lepiej wygląda na zdjęciach, dlatego warto zabrać ze sobą aparat wraz ze statywem. […] Jeśli zauważymy lekkie przejaśnienia w północnej części nieba oznaczać to będzie, że widzimy zorzę. Najlepiej jest w takiej sytuacji użyć aparatu i wykonać zdjęcia kontrolne z dłuższym naświetlaniem w celu upewnienia się, czy zjawisko faktycznie ma miejsce”.

[źródło]

*

Dusza nie uznaje decyzji MON

[źródło]

*

Jej ociec (ur. w Holland, mieście w stanie Michigan) przyjął nazwisko od Joanny d’Arc, będąc przekonanym, że stawałby się znanym.

[źródło]

*

Ekstrakt z ambory zwalcza główny problem cery naczynkowej – uszczelnia ściany naczynek krwionośnych minimalując ryzyko powstawania teleangiektazji.

[źródło]

*

1. w ostatnich tygodniach sporo mojej uwagi zajmuje odprowadzanie odchodzących, z różnych powodów ważnych dla mnie ludzi

2. za każdym razem kiedy biorę udział w manifestacjach mierzę się ze swoją odpowiedzialnością w zaznaczonym obszarze, uczciwie odpowiadam sobie na pytanie „jakie moje czyny i postawy przynależą do nurtu przeciwko któremu idę demonstrować?”. tak było na One Billion Rising / Nazywam się Miliard Warszawa i tak było na marszu zorganizowanym przez Komitet Obrony Demokracji. na pierwszym pytałem siebie o moje gesty przemocy wobec kobiet i wobec wszelkich istot a na drugim o moje przekraczanie istniejącej litery prawa. uczciwe odpowiedzi z jednej strony przynoszą poczucie dyskomfortu a z drugiej pozwalają mi spójnie zabierać głos w ważnych sprawach

[Piotr Jör Grabowski, źródło]

*

Zaczynasz o czymś mówić, werbalizować waginę na własny użytek albo z bliskimi ludźmi i wychodzisz z tym w przestrzeń publiczną. Ja w ogóle uważam, że to jest akt polityczny – rozmawianie o cipkach w Polsce. […]Nie ma w nas takiej chęci docenienia w nas tego, co mamy. Tak jakbyśmy słyszały głos w głowie: „Musisz się, dziewczyno, zdrowo zastanowić nad tym, dlaczego wychwalasz tę cipkę”. […]Ale nawet jak masz łechtaczkę, to często w głowie jesteś okaleczona jak te kobiety, którym wycina się łechtaczki. Bo nawet jeśli nam ich nie wycinają, to w głowie mamy je wycięte. […] [Wagina] jest miejscem mocy, z którego można czerpać siłę do życia. Jest też miłosną częścią, którą ja mogę kochać, ale ktoś może kochać razem ze mną. Jest miejscem najbardziej intymnym, osobistym. To centrum zarządzania kobiecością.

[Voca Ilnicka, źródło]

*

Sposoby na zdrowy styl życia według Mai Sablewskiej. Zamień białe na zielone

[źródło]

*

Epickość konwencjonalnego filmu historycznego zostaje zniwelowana przez spłaszczenie punktów kulminacyjnych i rozmycie dramaturgii, a gęsta ponura wizja zastępuje patos. […]Religia chrześcijańska nie wbija się klinem w pogańskie praktyki, ale łagodnie z nimi współistnieje. Podczas koronacji w katedrze czoło Lady Makbet udekorowane jest błękitną kreską, przywołującą piktyjską tradycję malowania twarzy. […]Zwycięstwo, zależne od pory roku, dnia i pogody, może być tylko chwilowe, tak samo jak ludzkie dążenie wybicia się ponad innych, w którym ciągłe poczucie lęku o przyszłość w tempie geometrycznym, niepostrzeżenie przeradza się w rozbuchaną ambicję.

[Ludwika Mastalerz, źródło]

 

[…]

Podobny ptakom, obudzi się ze dniem.

Jeszcze spoczywa pod pościelą białą,

dopóki zszyta snem i zszyta śniegiem

toń między duszą a uśpionym ciałem.

Posnęło wszystko. Jeszcze kilka wierszy

szczerząc swe zęby, na kształt zwarty czyha:

że miłość ziemska – tylko rzeczą piewcy,

miłość niebieska – tylko ciałem mnicha.

Na jakikolwiek młyn ta woda spada,

to samo ziarno młyn na mąkę miele,

jeśli nam życie z kimś dzielić przypada,

to któż śmierć naszą będzie z nami dzielić.

[…]

 

[J. Brodski Wielka elegia dla Johna Donne’a, tłum. W. Wirpsza]

W telewizji produkuje się jakiś nadzwyczaj dostojny mężczyzna w czarnej marynarce ze stójkowym kołnierzem. Z mentorskim tonem współgra włos siwy, okulary potęgują blask światłego wejrzenia. Rabbio, który leży na łóżku tyłem do telewizora, wykręca głowę, zerka i pyta:

– A kto to? Ksiądz Boniecki?

– Nie. To Andrzej Seweryn.

– A za to zostanie skazany na zamordowanie żywcem!

Odezwałem się do znajomego, Wehwalta, na brzydkim złym portalu. Zanim zaprosił mnie do znajomych, skierował do mnie takie oto pytanie:

– Czyżby to był ten łysy gruboskórny zwierz o duszy szesnastoletniej klawesynistki?