Archives for posts with tag: dwutlenek węgla

– Dziwne, straż pożarna jedzie bez syreny ani świateł, za to przed nią popyla radiowóz z włączoną sygnalizacją.

– To już wreszcie wiemy, po co im tyle służb: polizia di stato służy obwożeniu koguta, a carabinieri jest od zawodzenia syreną.

Polizia municipale wiezie wiadro z wodą.

Polizia provinciale drabinę.

– Połowę drabiny. Druga połowę wiezie wojsko w tych czerwonych czapeczkach z kutasikami.

– Ale jak oni trzymają tę drabinę, skoro każdy z nich nosi na ramieniu karabin maszynowy?

– Nie trzymają, bo zapomnieli zabrać. Pewnie liczą na to, że rozwalą pożar komórkami, z którymi prawie się nie rozstają.

– Aha! Zrobienie zdjęcia odbierze płomieniowi duszę i ogień zgaśnie!

– Tak, albo zduszą go dwutlenkiem węgla wydychanym przez siebie podczas napierdalania bez przerwy przez telefon.

– Minister wypowiedział się na tematy ekologiczne, stwierdzając, że dwutlenek węgla nie może być szkodliwy, skoro spożywamy go w napojach gazowanych.

– Paracelsus mówił, że wszystko jest potencjalnie trucizną, tylko zależy od dawki. Po stopniu zaczadzenia pana ministra widać, że religia i polityka działają tak samo.

Ilekroć mowa o efekcie cieplarnianym, kwotach na dwutlenek węgla itepe, mrówkodzik przywołuje sprawę krów, które emitują duże ilości metanu (zamiast pierd w rzëc jak porządny Kaszuba). Mówi wtedy o projekcie zamontowania im rurki odprowadzającej gazy do balona noszonego na grzbiecie – po pierwsze metan nie ulatałby do atmosfery, a po drugie można by go potem wykorzystać jako paliwo. Praktycznie nikt mu nie wierzy, że coś takiego na serio rozważano. Ostatnio podsumował to słowami:

– Widziałem takie krowy, w które nikt mi nie wierzy.

[A oto dowód, że warto wierzyć]