Archives for posts with tag: dyrygent

– Jak to powiedzieć… „Wady”? „Słabości dyrygenta”?

– „Mankamenty”?

– Czy człowiek może mieć mankamenty?

– Nie, ale dyrygent może.

– Wiesz, że Furtwängler był na tej liście jako kompozytor?

– Nie wiedziałem, że on też komponował. Na jakiej liście?

– No tej… Gottebengensenden…listen.

– Że co?

– Tej, co sobie Goebbels zrobił ważnych ludzi dla niemieckiej kultury.

– A, Gottbegnadeten-Liste.

– To Brytyjczyk, na pewno ma to specyficzne poczucie humoru, tylko trzeba go włączyć, wiedzieć, gdzie ma on.

– On ma off.

Po kiepsko zagranym i źle zaśpiewanym rekwiem Faurégo dyrygent z nie do końca pojętych względów postanowił przemówić do publiczności, ozywając się takimi oto słowami:

Non nobis, sed tibi, Deo, gloria. Nie nam, lecz tobie, Bogu, chwała.

W drodze do wyjścia, przechodząc przez foyer, spotykam znajomego, który lekko się trzęsie ze śmiechu. Mówi:

– Słyszałem właśnie rozmowę dwóch pań w średnim wieku. Jedna pyta drugą, co ten dyrygent powiedział na końcu, a tamta odpowiada: „Nie ma bis, chwała Bogu”.