– Weź mi go stąd. Krakowsko-wileńska dziadyga. Te dziadygi warszawsko-lwowskie to nie ma co porównywać, o niebo lepsze!

– Ale przecież nie dyskwalifikuje nikogo to, skąd pochodzi. Dyskwalifikuje dopiero to, jak bardzo się z tym miejscem obsesyjnie utożsamia.

– A gdzie on się w ogóle urodził?

– To pan szanowny nie wie, gdzie się On urodził? On? Nasz Memling polski, nasza Dama z łasiczką, nasz portret młodzieńca?! Innego portretu młodzieńca nie będzie!