Archives for posts with tag: eurosodoma

– Może nowy szef „Nowych Książek” ustanowi Nagrodę GdyNike.

– A jako nagrodę pocieszenia dla wiecznie niedocenionych: statuetkę NikGdy.

– „Już nikgdy Gdynia nie będzie taka Nike, już nikgdy”!

———————————————————

Kontekst – zob. wpis Grzegorza Filipa.

– Whatever they did in those brothels was…

– Brothels? What’s that?

– Like, whorehouses, bordellos. Brothels.

– Brothels… Sounds like Brussels.

Zasłyszane na paradzie (doniesione przez Tajnego D.). Jedna pani pod sześćdziesiątkę do drugiej:

– Dobrze, że ci faceci idą na paradę, przynajmniej nie siedzą w domu i nie piją.

– Widziałeś to euro sado-maso?

– Coo?

– No, transparent, tu po prawej.

– Euro sado-maso?!

– „EUROSODOMA STOP”!

– Ty tylko o jednym.

– Świetne jest to podświetlenie ratusza.

– Nie dziwne, że ci się podoba. Wszystkie barwy tęczy. Biały, który w heraldyce oznacza srebrny? Żydowskie, judaszowe srebrniki. Czerwony? Komuniści. Zielony? Wege-eko-cykliści. Różowy – gejowska eurosodoma. Niebieski i żółty – Unia brukselska, nierządnica babilońska. Wszystko jasne.

—————————————————————————-

Knur – patrz słowniczek.

Pokłosie (przedkłosie?) parady sprzed tygodnia. Najpierw o istnieniu takiego wydarzenia doniósł znajomy, potem zdjęcia z zeszłego roku pokazał Wehwalt, aż w końcu wracając z Tajnym D. z wykonania rekwiem Mozarta przez muzyków Warszawskiej Opery Kameralnej pod Ministerstwem Kultury, zobaczyliśmy na własne oczy tę wywieszkę nie gdzie indziej, a na tablicy ogłoszeń pod bazyliką Świętego Krzyża, bądź co bądź jednym z najważniejszych kościołów Warszawy.

Trzy wybrane fajne  hasła ze transparentów i koszulek uczestników parady równości:

Homophobia is so gay

 Jestem pedałem i mam pedalskie obowiązki *

 Będę nosił damskie torebki **

i jedno piękne interpunkcyjnie ze strony przeciwnej:

Każdy polak kulturalny, dba o przyrost naturalny ***

——————————————————–

* Ten napis ma głębszy sens – chodzi bowiem o to, że w projekcie Ustawy o związkach partnerskich nie zawarto  tematu obowiązków. Wynika z tego, że partnerzy w związku partnerskim w rozumieniu projektowanej ustawy nie mieliby wobec siebie żadnych obowiązków, a więc: obowiązku wierności, wzajemnej pomocy, wspólnego pożycia.

** Patrz: sprawa Tinky’ego Winky’ego.

*** Nie pamiętam, co to był za poeta francuski, ale sądzę, że jakiś symbolista, który napisał w którymś wierszu „Vous, êtes…” tzn. oddzielił podmiot zaimkowy od orzeczenia (które na dodatek po francusku łączą się fonetycznie) czyli celowo popełnił błąd interpunkcyjny wagi najcięższej i to się jakimś echem odbiło szerokim i przełomowe było. Szukałem po słowach kluczowych, jakie zdołałem wymyślić, ale niestety nie doszedłem do tego, co to za poeta. Tak czy owak, widać NOP-owcy, MW i ONR-owcy są pionierami futurystycznej interpunkcji.