Archives for posts with tag: evergreen

– Dotarło do mnie właśnie, jak drastynicznie, tragopitulicznie durne jest wymyślone przez Jacka Cygana – bo kogóż by innego! – sformułowanie „mój sokole gromowładny”. WTF?! Aż się człowiekowi chutor w burzanie otwiera.

– Oj tam, oj tam. A “Galileo, Galileo, Galilileo let me go! Let me go! Bismillah let me go! Scaramouche, Scaramouche will You let me fandango?” Czy jakoś podobnie. Głupie? Głupie. Genialne? Genialne. Nie mieszajmy „rejestrów”. Co, oczywiście, nie znaczy, że „Dumka” jest genialna. Ale Cygan ma na koncie kilka evergreenów.

– Moim zdaniem ten tekst Queenów jest świetny na wiele sposobów – głównie dlatego, że coś wnosi, burzy, pobudza estetycznie. Cygan zazwyczaj robi coś przeciwnego. Kołysze polskiego cebulaka w jego snach z pasztetowej i salcesonu. Evergreeny – może i tak, ale wiecznie zielone dlatego, że są z plastiku.

 

 

– Niektóre przeboje-evergreeny jest trudno strawić, jeśli nie większość. Te rockowe, punk-rockowe i dyskotekowe kawałki z lat osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych, masakryczne polskie Dżemy, Lady Pank i inne De Mono, Krawczyki, Rynkowskie, brrr…

– Jedzie pociąg z dale-ka, aż rozjedzie człowie-ka.

– No, z evergreenami tak bywa. Ostatecznie rośliny wiecznie zielone często są najeżone igłami albo kolcami.