Archives for posts with tag: Ezechiel

– Cześć. Co tam u ciebie? Ja wychodzę z grypy.

– Słabo zachorować, ale miło, kiedy da się wyjść. Ja się kładę. Ostatnio wstaję rano.

– Oo! Dobranoc zatem.

– No tak, kortyzol, mi każe/karze wstawać.

– Rozumiem. Subordynacja przez zaśnięcie.

– Niee, batem jest poranek. Sen jest fetyszem.

– Wy się znacie?

– Kiedyś się poznaliśmy.

– Poznaliście…?

– Nie w sensie biblijnym.

– W sensie biblijnym, że święty Paweł czy Eklezjastes?

– Ezechiel, kurwa!