Archives for posts with tag: felinologia

– Nie denerwuj mnie, bo zwrócę odkurzaczem to wszystko, co wczoraj wysprzątałem.

– Całkiem jak rumba dla kota.

– Jaka znowu rumba?

– No taka, o.

– Nie machaj mi tu rękami, tylko wytłumacz.

– No, jeździawka dla kota.

– Jeździawka? I co ona robi?

– I ona jeździ, i wyrzyguje na dywan kłaki.

– Zaraz, zaraz. A może tak od początku? Jak to na dywan?

– Jak wjedzie. Dziewczyny takie coś mają, to im sprząta.

– Taki odkurzacz samobieżny?

– Tak, to NASA wymyśliła, ale trzeba uważać, bo jak wjedzie na dywan, to zwraca to, co przedtem posprzątało.

– A ja myślałem, że to jakaś zabawka dla kota.

– No tak, bo kot bardzo by lubił na tym jeździć.

 – Nie przepadam za kotami.

– Ja lubię. Są bardzo ludzkie.

– Jak dla mnie za bardzo. Idealną proporcję człowieczeństwa i zwierzęcości ma w sobie jamnik. Dość się człowiek użera z innymi ludźmi, po co mu jeszcze kot.

– Żeby był.

– Ontologiczno-teleologiczne uzasadnienie kota!

– Nie, po prostu żeby był.

– Ale po co?!

– Żeby nie trzeba było po niego dzwonić.

salami z kotabogini domu

– Mój poprzedni kot to było Gerontko.

– Od Geronta? Wzięliście go, jak był bardzo stary?

– Nie, od Geronimusa. I on żyje.

– Naprawdę? Byłem przekonany, że nie.

– Żyje. Oddałem go do Grójca, bo nie mogłem się nim opiekować.

– Mam nadzieję, że mu tam dobrze.

– Pewnie tak. Był szczupły, ale teraz jest strasznie spasiony.

– Nowa pani go tak spasła?

– Nie wiem, czy go spasła, bo go ani razu nie odwiedziłem, bo go nie chciałem odwiedzać…