Archives for posts with tag: fleksja

– Koniuga to wszak samica konia jest…

– A ich dziecko to koniak? Bo wszak to jest samiec wszy…?

– No jak nie jak tak!

– Wszak może to być także dziecię samca wszego.

– Mam tu pewną wątpliwość. Bo jakże tłumaczyć wtedy znaczenie frazy: „Bo się narodził Zbawiciel, wszego świata wybawiciel”. Świat ten nie jest zbyt miły, fuckt.

– Hm, wszy świat nie jest miły dla ich żywicieli – ale same weszki może mają heheszki?

– Biorąc pod uwagę anatomię wszy, to krzyż bardziej przypominałby gwiazdkę „*”…

– Z angielskiego: asterisk. Czyli gwiezdne ryzyko!

 

 

– Słowo „koniugacja” pochodzi od łacińskiego określenia związku, przyjaźni, małżeństwa; „deklinacja” – od schyłku, skrętu, odejścia, odbicia. Ech, ta gramatyka.

– Też mnie to zastanawiało. W węgierskim jest jedno słowo dla obu czynności – ragoz, dosłownie:  końcówkować.

– Jak doskonale łączy to ideę zbliżenia i następującego po nim oddalenia: wykońcówkować się, i tyle!

 

– Problem z polskimi liczebnikami wynika poniekąd z faktu, że polszczyzna ma pięć rodzajów gramatycznych…

– GENDER atakuje!

– Co znamienne, podstępne lewactwo wyeliminowało z polszczyzny liczbę podwójną, niszcząc podstawową komórkę chłopak-dziewczyna-prawdziwa-rodzina. Nic tylko pojedyncza (masturbacyjne single) i mnoga (orgie)!

– I stąd ten fałszywy dualizm, że raz w dupę to nie pedał, a dwa to już tak…

– Fałszywa dychotomia.

– Dupotomia.

– A jaka jest prawda?

– Same pedały!

– Dobrze, że same, tak to się przynajmniej nie gżą. To już krok w dobrym kierunku. Następnym będzie nauka spania z rączkami na kołdrze.

 

– To przerażające,  że traktujesz penisa jako penis, w sensie tego nieżywotnego biernika. 

– Specjalnie dla ciebie chciałem zabrzmieć bardziej prawniczo. Ja mam penisa. Ale w ustach sędzi(ego) miałbym penis.

– Ogólnie wolę chyba określenie z niższego rejestru. Wszyscy dookoła mnie brzmią prawniczo…

– Pan adiunkt chce brutalnego, prostackiego luja? 

– Niekoniecznie prostackiego, ale wolę myśleć, że mam chuja, a nie penisa.  A gdybym miał prącie, poszedłbym do lekarza.

– Faktycznie, z prąciem to na leczenie. To nie brzmi jak cokolwiek miłego czy użytecznego. „Prącie – broń się!”, jak mawiał mój były.  To brzmi jak jakieś hasło uświadamiające w sprawie chorób przenoszonych drogą płciową.

– Prącie to coś, na co należy nakładać maść.

– Właśnie! A nakładać i wkładać to jednak zupełnie dwie różne rzeczy.

– Więc odrzućmy prącie.

– Jak jaszczurka ogon. I co nam wtedy zostanie?

– Scissoring!

 

 

– Ja to chciałbym mieć kury… I kozę.

– Ale przecież kury wszędzie srą.

– No srą, normalne. Jak żrą, to i srą.

– Żreją.

 

 

– Sprawdzałem kiedyś, czy formy „przyszłoś”, „robiłoś” są poprawne. No i są, tylko zupełnie nieużywane.

– To tak jak „óśmi”.

– Jak co?

– „Óśmi”, na przykład w zdaniu: „Byli óśmi na mecie”.

– Brzmi dziwnie. W pierwszej chwili usłyszałem „włuś mi”.

– Tak, bez ziąbków.

– Wielu zapomina, że rodzaj żeński od „sędzia” to też „sędzia”, a „sędzina” to żona sędziego.

– Tak jak „starościna”.

– Właśnie. Ale, ale! Przecież „starosta” kończy się na „-a”. To czy mężczyźni nie powinni protestować? Skoro ma być „ta ministra”, to niech będzie „ten starost”!

– Aha! I „ten ministr”!

 

 

kebaba

Archaiczna fleksja, Antonisz oraz lesbiańskie odruchy Pawłowa w najnowszym wyborze fraz, po których trafiano w ostatnim miesiącu na mrówkodzika.

co znaczy oznacza w slangu zobaczyć mrowkojada

odmiana przez przypadki liczebnika dwanaścioro kurcząt

gdzie ty mieszkasz

nocą jest cicho, bo

darmowe porno geje z owlosionymi klaty chłopców

erotyczne maszyny mechaniczne

lizbijki się slinia liżą

wacham skarpety ojca sex gej opowiadania

zwierzenia erotyczne zakochanych geji pierwszy raz

brodawka wodna

zagadka hej co słychać heniu

Frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich dwóch tygodniach trafiano na mrówkodzika, co ciekawsze wyróżniam:

 

ślimak ślimak pokaż rogi a jak nie to wypierdalaj

nazwisko wiewióra czy sieę odmienia

kontaminacja obyczajów

seks matki z synem zapladnia kaziroctwo

ona sra na hodniku

popers albo poopers

zlote mysli zalobne    

analiza piczki

limeryk asperger

dalibóg azaliż przeto

stuła na konfesjonale

inkub nawiedzenia

loguje mnie na fellow otwiera stron i mnie wyrzuca

dydona i eneasz william christie postmodernizm

antropologia penisa

grube draq quin

przebranie za lemura

patrzy się na mnie chłopak w metrze

– Bańko mówi, żeby nie odmieniać.

– Serio?

– Ale wiesz, on każe nie odmieniać swojego nazwiska.

*

– Po obiedzie przejdziemy się po molo.

– Po molu?

– Ja bym nie odmieniał.

– A chcesz z bańko?

Mike Andrea to jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk Francuskiej Riviery. To on wraz ze swoim przyjacielem Alex Beca założyli AFRODISIAC SESSION cykl prestiżowych imprez który od paru lat święci triumfy na lazurowym wybrzeżu.
Mike Andrea to nowa generacja Djów i promotorów otwarta na to co nowe, wykraczające poza ramy, określająca nowe definicje nihilistycznej zabawy.

[z opisu jakiegoś kolesia na FB]