Archives for posts with tag: Frost

– Słuchałem tria klarnetowego Brahmsa. Dobra tonacja, i takie leciutko żydowskie.

– Że jak klarnet to zaraz żydowskie, tak?

– Co ty masz dzisiaj z tymi Żydami? Znam też takie coś barokowego*, nie pamiętam czyje, jakaś kantata czy motet, też pobrzmiewa tam taka nuta…

– Ta, na pewno. Kantata na cymbały. I pięć klarnetów dla złagodzenia efektu.

 

—————————————————————————–

* Odgrzebałem: chodziło o arię z oratorium Caldary, którą przytaczałem tutaj.

Allegro z tria klarnetowego op. 114 Brahmsa zamieszczam poniżej, a co. Nie jest to wprawdzie moje ulubione wykonanie, ale na klarnecie gra ładny miodowo-ryżawy pan.

Whose woods these are I think I know.
His house is in the village though;
He will not see me stopping here
To watch his woods fill up with snow.

 […]

 The woods are lovely, dark and deep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep,
And miles to go before I sleep.

Robert Frost, Stopping by the Woods on a Snowy Evening

Cytuję ten wiersz nie tylko dlatego, że bardzo go lubię, ani nie dlatego, że 3-go maja padał śnieg, ani nawet nie dlatego, że też czuję, jakbym zaglądał przez okno do domu kogoś bliskiego, kto nie wie o mojej obecności, lecz głównie dlatego, że dziwiłem się, że nikt do tego wiersza nie napisał muzyki.

A tu owszem, napisano do niego kilka pieśni, popowych, klasycznych, solowych chóralnych. Na uwagę zasługuje bodaj jedynie wersja autorstwa neoromantycznego kompozytora Randalla Thompsona (z cyklu Frostiana).

najlepsze wykonanie, jakie udało mi się znaleźć to: