Z całkiem fajnej książki Toeplitza o duńskim filozofie dowiedziałem się, że Kierkegaard w 1835 udał się do miejscowości Gilleleje.

Oraz że drukował w brukowcu własne karykatury, aż jego imię stało się obelżywe – mamy mawiały do dzieci: „Nie zachowuj się jak jakiś Soren!”