Archives for posts with tag: Hermes Trismegistos

W Warszawie na ulicy Wspólnej znajomy napotkał takie oto znalezisko:

wspólna

– Jak to rozumieć?

– Może kluczem jest psia defekacja? Rzeczywistość została tu poniekąd odwrócona: zamiast wiosny, gdy takie efekty najbardziej widać, mamy jesień; zamiast tego, co wychodzi, mamy to, co wchodzi, w nieustającej syntezie przeciwieństw rodem z Kybalionu. Może to dadaistyczne w formie, a konserwatywne, reakcyjne wręcz, w treści oskarżenie świata, w którym wartości uległy odwróceniu? Jednocześnie trudno nie zobaczyć tu aluzji do krzyża – ale zubożonego, pozbawionego ramienia poprzecznego, gdzie słowo stało się pośledniejszym rodzajem ciała, lub wręcz złudzeniem, pustym i bez treści („kiełbasa wyborcza” w sensie lacanowskim?) – w ten sposób transsubstancjacja, zamiast przynosić odkupienie, staje się jałowym gestem, błędnym kołem, skąd trop wiedzie do synkretycznej metafizyki hellenistycznego Trismegistosa, jako naturalnego środowiska takiego dylematu. W tym miejscu ta instalacja od prostej krytyki społeczno-politycznej prowadzi nas do pytań o uniwersalną ontologię na gruncie logiki modalnej w ścisłym kontekście aksjologiczno-deontologicznym. Jak żyć w rzeczywistości, gdzie wraz ze stępieniem „ościenia śmierci” z I Listu do Koryntian w nieunikniony sposób rozkładowi ulega imperatyw kategoryczny, a ambiwalentny symbolicznie pies – symbol wierności, ale i ciemności – wielki zakulisowy aktor tej ikonografii, jawi się jako diaboliczny deus ex machina w świecie bez Boga?

– Ty jutro wstajesz koło dziewiątej, nie? Na którą nastawiasz budzik?

– Na ósmą czterdzieści dwie.

– Czemu akurat tak?

– Nie lubię pełnych godzin.

– Ale dlaczego właśnie ósma czterdzieści dwie?

– No bo osiem przez dwa to cztery, a cztery przez dwa to dwa.

– A gdyby to miała być dziewiąta, jakbyś to policzył?

– Tobym ustawił na dziewiątą siedemnaście.

– Czemu?

– Bo nie lubię, jak mi się powtarzają cyferki.

– Ale konkretnie dlaczego dziewiąta siedemnaście?

– Dziewięć plus jeden plus siedem daje siedemnaście, a cyfry siedemnastki sumują się do ósemki. Lubię, jak się sumuje do ósemki.

– A gdyby to była dziesiąta?

– To ustawiłbym na dziesiątą zero jeden.

– Ale tutaj się przecież powtarzają.

– Tak, ale to jest lustrzane, to co innego.

– Myślałem, że ten twój system jest bardziej przewidywalny, a on jest strasznie uznaniowy.

– To ma charakter estetyczny.

– Jak to?

– No, żeby nie było tak banalnie. Czynność wstawania o określonej godzinie jest na tyle dojmująco banalna, że upiększam przynajmniej to, na co mam wpływ.