Archives for posts with tag: hihi

– Nie rozumiesz, że swoją niewrażliwością obrażasz społeczność LGBTQF…?

– Jak dla mnie to to całe „QF” brzmi jak skrót od queef

– A on jest dobrym poetą?

– Niezłym. Ale jego żona lepszym.

– Przecież ona nic nie pisze!

– No właśnie.

Dwie solidne bramy z osobnymi domofonami, żeby dostać się na podwórze – ładnych parę tysięcy złotych.

Odbitka w całodobowym czynnym przez 7 dni w tygodniu punkcie ksero w podwórzu – już od 6 gr.

Automat otwierający każdemu, kto zadzwoni do rzeczonego punktu xero – bezcenny.

– Sex?

– Z hipsterami – niekoniecznie.

– Nie jestem hipsterem nie obrazaj mnie kurwa nie wiesz kto to jest hipster to nie uzywaj tego słowa!!! bo jak widze masz w tej kwesti sporo braków

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[źródło i więcej takich]

Ulubiona polonistka Vrubliniego z liceum napisała mu w post scriptum kartki pocztowej z wakacji:

A czytałeś „Czarodziejską górę”? To książka poniekąd magiczna…

Vrublini na to się ucieszył sam do siebie:

Super! Fantastyka!

Całkiem fajny utwór Pierre’a Passereau pt. Il est bel et bon.

 

Il est bel et bon, commère, mon mary.
Il estoit deux femmes toutes d’ung pays.
Disanst l’une à l’aultre – „Avez bon mary?”
Il ne me courrousse, ne me bat aussy.
Il faict le mesnaige,
Il donne aux poulailles,
Et je prens mes plaisirs.
Commère, c’est pour rire
Quand les poulailles crient:
Petite coquette, co co da, qu’esse-cy?

[jest piękny i dobry, kumo, mój mąż / były dwie kobiety z pewnej krainy / gadały jedna do drugiej: czy masz dobrego męża? / nie gniewa się na mnie i nie bije mnie także / sprząta / daje jeść kurom / a ja się dobrze bawię/ kumo czy to dla śmiechu jest / gdy kury gdaczą / mała kokietko, kokodak, cóż z tego? tłum. fil. mrówk]

————————————————

Ze specjalną dedykancją dla Vrubliniego.

[passereau – fr. „wróbel”]

Okazało się, że facet Mmm ma bronić habilitacji w starym trybie, tzn. według klasycznego schematu dissertatio – disputatio – rigorosum, czyli złożenie pracy, odpowiedź na szczegółowe pytania na jej temat oraz egzamin z całej dziedziny, łącznie z działami nieporuszanymi w pracy naukowej kandydata.

Mrówkodzik zapragnął oświecić Mmm co do tradycyjnych nazw poszczególnych etapów tego procesu:

No bo wiesz, najpierw jest dissertatio, potem disputatio, a na końcu…

– Gratulatio! I wręczenie diplomu z różową wstążeczką!