Archives for posts with tag: hihihi

– Zdaniem szefa nauczycielskiej Solidarności pedagodzy są odpowiedzialni za zbawienie. Czyli pan od WF-u też ?

– Proponuję temat pracy magisterskiej dla studentów AWF-u: „Między zbijakiem a zbawieniem: implikacje gry w dwa ognie piekielne w świetle nauki społecznej kościoła”.

– To był argument z dupy.

– To się ładniej nazywa argumentum ex recto.

– Ta, z naciskiem na „sre”.

– Trzech to „prawie” stu?

– Sam wiesz, że od pewnej liczby to już się wszystko zaciera.

–  A potem to już nawet tarcia nie ma…

– Chyba, że jest chemia.

– Chyba inżynieria dróg i mostów. Na przykład żwir.

 

 

 

– Mrożek się śmiał, że jak ktoś ma nobla, to niech się leczy, a nie chodzi po przyzwoitych toaletach.

– Bardzo mi się podoba ta jednostka chorobowa! Znam parę osób, którym ona doskwiera. Z urojenia.

– Skoro dziś jest Dzień Jedności Niemiec, to może by się wreszcie zjednoczyć z jakimś atrakcyjnym Niemcem…?

– Hm… Zjednoczenie to jest jak jeden Niemiec z drugim. Jak Niemiec z Polakiem, to jest pojednanie.

– I co, pochłonęła to tiramisù?

– Powiedziałbym raczej, że tiramigiù.

– A z czym to się je?

– Przełyka się ze wstydem, bo każda porcja to o jedną za dużo.

 

– Czemu ona śpiewa, że „to już było i nie wróci więcej”, skoro ona ciągle wraca i wraca?

– No… Przez lata. Jak bóle półpaścowe.

 

– Najntis to było złooo.

– A mnie tam polska muzyka lat 90. wprawia w trans.

– Mnie co najwyżej w transakcentację.

– Widziałem dzisiaj zdjęcia ze zniszczonej Notre Dame… Poruszające…

– Poruszające to jest to, że pierwsze zniszczenia w Paryżu pojawiły się już 74 lata po zakończeniu wojny!

 

 

Wesoły Krakowski Prostak, Silny Kosmaty Byczek Piotruś Kowalski, Kocha Picz. Śmiały Padalec, Jak Then Koleś Gada, Chytry Oszust. Zaganiacz – Cudny Kolos! Grzeszny Sen Panów, Wieczny Postrach Bab.

Rucha Szparko Już Piąty Długi Dzionek, Asz Biedna, Luźna Cipa Gwizda, Wielki Cyc Klaska, Stuk, Puk, Dziurka Ciurka. Kudłata Wara Trzaska, Kuciapa Klekota, Pryska Gęsty Śluz. Żar Bucha, Zad Lata, Żywy Ogień, Sromek Pali! Oto Świetny Kochanek, Oto Jurny Buhaj!

Teraz Wspaniała Rozkosz, Ale Potem  Hańba, Troska, Żal: Fiutek Nader Swędzioł, Zielona Ropa Ciekała Cały Wieczór, Cewka Ślotała. Ojczenasz, Święty Jacenty, Ora Pronobis! Choroba, Zaraza! Potrzebny Światły Doktor. Konieczny Dobry Lek: Piguła Albo Plaster. Uważna Opieka, Morze Szpital.

Oto Nauka: Taki Miły Początek, Marny Jednak Koniec.

 

– I co, zamówiłeś tę taksówkę?

– Zamówiłem. Ale niewiele brakowało, żeby mi odmówił, bo za krótki kurs.

– I co by wtedy było?

– Powiedziałbym, że już u mnie nie pracuje.

Wynajem hulajnogi – ok. 50 groszy za minutę

Wynajem roweru Veturilo – od 10 zł

Chłopak jadący w środku nocy na veturilo ze zwisającymi po bokach dwiema hulajnogami (każda innej marki) – bezcenny

– Czy ja naprawdę widzę kolesi śpiewających i tańczących układ choreograficzny z „Taki mały, taki duży może świętym być?” W klubie gejowskim?!

– Co się czepiasz. Myśmy dziś przecież słuchali „Chrześcijanin tańczy”.

– No tak, ale to było z  moim ojcem.

– I to ma być okoliczność łagodząca?

– Nie, bo to było od tyłu…

 

– Wiesz, kto to śpiewa?

– No kto?

– Mariasola Mainini.

– Brzmi jak jedno z tych nazwisk, które wymyślasz.

– Sam się zdziwiłem, jak je zobaczyłem. To takie uczucie, jakbym przeczytał, że jakąś tam arię śpiewa Jelizawieta Lielieliewa albo Jurmałła Gręglodzka.

 

 

– Ostatnio, będąc na Śląsku, zamiast „do Tychów” powiedziałem „do Tych” i od razu wiedzieli, że jestem alienem.

– A jak się mówi?

– Można i tak, i tak. Ale według lokalnego zwyczaju: „do Tychów”.

– Odwrotnie niż z Łazami. Niby teoretycznie można i „do Łazów”, i „do Łaz”, ale mieszkańcy mówią „do Łaz”.

– Ciekawe, czy za ileś lat ludzie też będą mieli takie dylematy…

– Nie. Wtedy wszyscy będą z Warszawy.

– Kiedy obchodzisz imieniny?

– Nie obchodzę.

– No dobra. Ale kiedy teoretycznie masz?

– Mam w lipcu i w sierpniu.

– No to kiedy rodzina ci składa życzenia?

– Część składa mi w lipcu, a część w sierpniu.

– Ale jak bardziej?

– Dziadek ostatnio dzwonił w lipcu. Powiedział: „Dzwonię powiedzieć, że złożę ci życzenia w sierpniu, ale skoro już dzwonię, to wszystkiego najlepszego”.

– Co robisz?

– Robię siki.

– Teraz? Siedząc w fotelu?!

– No. Uwolnię je w łazience. A teraz je robię.

– Jak masz na imię?

– Szymon.

– No właśnie, Szymon, nie odzywaj się.