Archives for posts with tag: hihihi

– Wiesz, bo ja cię naprawdę lubię. Zwykle przekazuję to ludziom w sposób mniej werbalny, definicyjny – raczej pokazuję…

– A co, przynosisz w zębach zabitą mysz?

Frazy, po których trafiano w ostatnim kwartale przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

 

światło jelita odmiana

dominanta nonowa

huj nie słowik suko – w sztuce

imperatyw kopulacyjny

torebka foliowa uduszenie filmy fetysz

pryncypałka slang

wiera gronostajewa

scenka do ksenofobi

oj nie powstanę bom zamurowana

danuta stenka fellatio

fellow-jak odblokowac zablokowanego?

opowiadania ,blogi zboczone,masturbacja,insest,okres dojrzewania

ciągba

madame butterfly pieszczoty oralne

bzykanie damy na balu pilmy porno

smeralda-serialidagi sekslar

wyjaić znaczenie

ambiwertyzm pomocy

aunt rhody kto to

lesbianizm

grecka przypadłość

czarodziejska góra rtg

niedoczekanie jaka to część mowy

– A my byliśmy sobie przedstawieni?

– Nie.

– Szymon.

– Nie, Filip.

*

– Mam tu tylko dwadzieścia.

– Nie martw się, z zawartością spodni to razem czterdzieści.

*

– Jesteś bez sensu.

– Jak to?

– Jak mysz w piździe.

– Aha. A co miałoby tam więcej sensu?

– No chuj!

 

 

 

– To zdjęcie góry z czubkiem płasko odciętym przez mgłę wygląda, jakby Wolny Tybet emigrował na Słowację.

– Dzisiaj był nawet dość szybki.

– Orogenezy się im, psia mać, zachciewa. Za moich czasów każdy trzymał własną morenę w domu i się nie afiszował.

 

 

– „Rysunkowy portret to forma zmyślania swojego bohatera, choć staram się być bardzo dokładny w uchwyceniu szczegółów. Zmuszony jestem jednak do uproszczeń względem rzeczywistości. „Uproszczeń” to nie znacz kłamstw (mam nadzieje). Metafora i uchwycenie nieuchwytnego to próba zbliżenia się maksymalnie do prawdy na temat portretowanego bohatera. Nie wiem na ile mi się to udaje ale staram się bezwzględnie” [Arkadiusz Hapka].

– A to nie jest tak, że da się zrobić tylko jeden słuszny rodzaj portretu, tak jak to czynią Amerykanie na komisariatach, tzw. mug shot, czyli zdjęcie z przodu i z boku przy linijce, i wtedy jest jedyna prawda, bo inaczej to jest kłamstwo i w ogóle polska szkoła reportażu?

 

 

– Dziewczynka na siedzeniu przed nami ma własne robaczki.

– Jakie niby robaczki?

– Kwaśne robaczki! Żelki.

– Ooo, to może…

– Nie! Nie wolno zabierać dziewczynce żelków.

– Ale może da mi jednego…

– Dzieci często boją się obcych brodatych mężczyzn.

– O! To może da mi wszystkie?

– Co to było, że cię tak wygło?

Ta taka hawajska gra, jak to się nazywa… Lanugo… Lumbago?

– Limbo!

– Wygląda tak samo jak lumbago, tylko przeciwny kierunek wygięcia.

 

 

– Tak sobie podsłuchuję te stare wykonania pasji, które puszczasz, i myślę, że Wagner wcale nie był taki oryginalny. Bynajmniej nie musiał sam różnych rzeczy wymyślać – on te rozlewiste akompaniamenty i mocarne chóry po prostu słyszał w salach koncertowych, jak grali… baroczki.

– Moim zdaniem to brzmi świetnie, a nie jakieś histeryczno-neurotyczne podrygi tak zwanego wykonawstwa historycznego.

– Ależ zgadzam się w pełni. Tylko tempo jakieś takie pogonione.

– Pogonione? Moim zdaniem w sam raz.

– Skąd: jest tylko dwa razy wolniejsze, a mogłoby być trzy razy wolniejsze.

– Czekaj, zaraz wejdzie chór.

– O, już wszedł. Brzmi jak ze śpiewaków norymberskich. I to tych z trzydziestego piątego!

– Czemu lektor w tramwaju mówi „Warsaw Rising Museum”? Myślałem, że „powstanie” to uprising, a rising to takie… No, zwykłe wstanie.

– No, bo Polska wreszcie wstała z kolan.

 

 

 

– Byłem dziś na poczcie, dostałem kruka…

– No to nieciekawie, ci powiem, gdzieś ty się tak zadłużył? Przecież mieszkanie kupiłeś za gotówkę…

– CZARNEGO KRUKA! Takiego, co gołębie odstrasza, na balkon, znajomi sobie już z nim sesję na instagrama zrobili!

– Panie, nie strasz pan doktoranta. Nade mną egzamin z fizolofii wisi jak miecz Demostenesa…

– Herostratosa!

– No i złapałem Pana na braku erodycji. Się mówi: Heterostratosa. Jeśli już.

– Zatem poprzestanę na erotycji. To połączenie Erosa z erozją, wielce au courant!

– Erozja… to chyba jakieś dziewczyńskie imię. Już słyszę to uszyma duszy: Erozjo czy będziesz mą, o luba?

– Eros ruszanopalca!

 

[por. śp. Instytut Fizjologii Plastycznej]

– Mnie się w tym zestawieniu rozmaitych flag LGBT podoba rozróżnienie na „osoby homoseksualne” i „lesbijki”.

– Widać kryptoheteronormatywne podejście autorów tego zestawienia – „lesbijki” są najwyraźniej bardziej męskie od „homoseksualistów”, więc ich pociąg do kobiet (takich długowłosych) to przejaw ich… heteroseksualizmu!

*

– Tylko co zrobić, gdy ci ze trzy flagi  pasują? Co? 

– Trzy flagi naraz? Rozedrzeć się!

– Albo rozedrzeć flagi i je zszyć razem w jedną.

– Human centiflag!

[dyskusja à propos zestawienia flag LGBT na stronie organizatorów Parady Równości]

– A jak się poprawnie wymawia po duńsku „Kierkegaard”?

– Śirkegor.

– Brzmi jak „siurkiem go”.

– Mniej więcej.

– W sumie pasuje mi to do jego filozofii.

– Że jest taka zwiędła i siurkowata?

– I raczej do olania.

– Jesteś chyba jedynym znanym mi człowiekiem, który zawsze kicha trzy razy.

– A co, wszyscy robią inaczej?

– Tak,  zwykle dwa razy.

– Nie wiedzą co dobre.

– Znowu chce mi się lać.

– Może tak działają na człowieka.

– Co działa?

– Wina.

– Że chce się lać?

– Tak.

– Kogo lać?

– Nie kogo.

– Co lać?

– Na co.

 

– Lublin Story. Miasto dobrego street artu i najgorszej reklamy, gdzie teatralnemu show dla dzieci towarzyszy gwarantowana erekcja za 19zł.

– Dzisiaj dzieci tak szybko dorastają…

 

 

– Popatrz dyskretnie na tę dziewczynę pod oknem.

– No?

– Wygląda na taką, co czyta wiersze Konopnickiej.

– Albo Broniewskiego.

– A nie, zobacz, czyta modlitewnik.

– To jak połączenie jednego z drugim, ale jeszcze słabsze stylistycznie.

 

 

– Widziałeś tę Azjatkę? Ma zdjęcie córki na komórce.

– To nic niezwykłego.

– Tak, ale ona ma to zdjęcie przyklejone do obudowy po tylnej stronie telefonu.

– Po prostu dalekowschodnia technika wzniosła tapetę na nowy poziom.

– Nie gadaj. Może ta jej córka nie żyje albo coś.

– Możliwe. Mieli gości i azjatycka surowa mama nie mogła się pochwalić superświadectwem córki, więc ją zabiła.

– I teraz żałuje?

– Nie, przyczepiła sobie, żeby pamiętać, co trzeba będzie zrobić z następną córką, jak nie będzie miała samych szóstek.

– Może. Ale co ona tak krąży wokół tych kwiatów?

– Jesteśmy w hali z roślinami azjatyckimi. Może porównuje z tym w swoim ogródku i zastanawia się, czy wobec faktu, że jej są mniej efektowne, już powinna popełnić samobójstwo, czy jeszcze trochę poczekać.

– Masz strasznie jednostronny ogląd. Ja sobie myślę, że to ważne, żeby trochę poznać ludzi. Wtedy zaraz się na nich inaczej patrzy. Nie dehumanizuje się ich. Nie nienawidzi z góry, za stereotypy i tak dalej.

– Tak, trochę poznać warto. Ale bardziej to już nie, bo wtedy dopiero ma się dobre powody, żeby ich nienawidzić!

– Stanąłeś do mnie tyłem. Lekceważąco!

– Nie lekceważąco. Intuicyjnie…

– Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, zdrowia, szczęścia, pomyślności. I żebyś może wrócił na łono kościoła…

– Babciu, ty się zastanów, czy ty mi zdrowia życzysz, czy nawrócenia.