Archives for posts with tag: hrabina Roletti

– Idę zajarać.

– Idę się napić.

– Idę się puścić.

Przy zamawianiu jedzenia nocą w barze zwracają się hr. Roletti i ord. Podtworecka do Jovanki Krajstovej:

– A wiesz już, co jesz?

– Wiem, że nic nie jem.

– Półkrwie cielęce po jiile, pani kochana?
– A po dychu, słoneczko. Już pakuję. A wyprysków jagnięcych odważyć?
– No odważ, odważ, pani Helutko. Ze trzy deka. I do tego kwartę podsromka kaczego do kopytek, kochana, mnie daj.

[Podtworecka do Roletti apropo słowa „półkrwi”]

Ordynatowa Podtworecka: A czym się różni palenie w darkroomie tam od palenia w darkroomie tu.? Tam nie czujesz się upokorzoną?

Hrabina Roletti: Nie. Bo tam i tak od zawsze czułam się zepchniętą do dołu kloacznego.

Podczas wspólnej imprezy sylwestrowej hrabina Roletti złożyła ordynatowej Podtworeckiej następującej treści życzenia:

– Obyśmy w przyszłym roku spędzały sylwestra z kimś atrakcyjniejszym i w bardziej prestiżowym lokalu.

Tylko u nas! Za jedyne 30 złotych możesz spędzić sylwestrową noc paliatywną w towarzystwie najatrakcyjniejszych i zarazem najdojrzalszych mężczyzn w Warszawie! Zapraszamy do klubu ** wszystkich zainteresowanych. Ilość miejsc, a zwłaszcza ilość miejsca, wydatnie ograniczona.

– A ty jedziesz na święta? Do domu?

– Nie, ja jestem z domu dziecka.

ordynatowa Podtworecka: ponoć mozna przyniesc cos, do czego sie bedziemy modlic. ma jakis pomysl? dilda za pazucho niesc nie bynde, cototonie!

hrabina Roletti: ja bym chętnie przyniósł armatkę wodną. ale nie mam :D

ordynatowa Podtworecka:  zastanawiam sie, czy mam cos nieniebezpiecznego ale duzego i nieobrazliwego ale smiesznego, co moglbym ze soba zabrac. jamnik sie nie nadaje, bo sie bedzie stresowal. poszukam czegos starego i niepotrzebnego i moze ze soba zabiore.

ordynatowa Podtworecka:

aaaa, zobacz jaka wiadomosc wczoraj w nocy dostalem:

„wiec co lubisz? nie mam czasu czytac!”

i patrz, stracilem szanse na seks zycia z facetem moich marzen!

 

hrabina Roletti:

rotfl to jest boskie. „napisz mi co lubisz, ale nie mam czasu czytać, więc nie pisz. albo napisz. ale nie przeczytam.” schizoid jakiś, ani chybi.

 

ordynatowa Podtworecka:

albo nie. schizol. ale nie czytaj tego, albo czytaj ale nie odpisuj bo nie przeczytam odpowiedzi. albo przeczytam ale nie odpowiedz, albo odpowiedz tak, ale nie przeczytam. powiedz mi, co cie kreci, ale nie bede sluchal. albo sluchal tak, ale nie bede, ale bylem. ale nie sluchalem.

to co mowiles?

[a propo toalet na wieczorne party do elitaklubu Glam]

 

Odynatowa Podtworecka: Ja pójdę w kurzej masce. W skórce koźlęcej z pięścią gronostajową w dupie i szczurzym ogonem w nosie. Albo w uchu, zamiast tunelu. Fetysz party bez pięści to nie to samo, kochana, a co dopiero bez gospodyni (bardziej dyni niż gospo), gotowej oplotkować cię tak, że cię własny psychoterapeuta nie pozna. Co tam narkotyki, przypadkowi partnerzy, gloryholes, dogging – prawdziwą adrenalinę daje tylko poczucie, że jak bekniesz, to opowie, ze się zrzygałeś, jak pierdniesz, to opowie, ze się zesrałeś, a jak się pocałujesz z kolesiem, to dowiesz się na mieście, że oddałeś się na gang bang wycieczce niemieckich seksturystów-emerytów!

Hrabina Roletti: Właśnie. To nie to samo. Bez tej dyni. No i w centrum, gdzie jakiemuś centrum do Kiercelaka. Ale serio mam taką SM-ową maskę. Może jednak pójdę posiać zdziwione zgorszenie.

Ordynatowa Podtworecka: Załóż. Ja założę maskę przeciwgazową z soksem na końcu (który był biały bardzo dawno temu). A na dół wdzieję pieluchę, przez którę dostrzec będzie można wyrazie rysujący się wzwód. Waham się, czy nie dołożyć damskich skarpetek-kabaretek, lekko zrolowanych. To by podkreśliło znoszone shoxy.

Hrabina Roletti: Ja myślałem o lateksowych kozaczkach na dwunastocentymetrowej szpilce od Anity Berg, gustownie wpuszczonym w nie dresie kreszowym który pamięta lata osiemdziesiąte, jakimś tureckim sweterku, również z epoki i nałożonym na to skórzanym biustonoszu z miseczkami w kształcie stożków.

Ordynatowa Podtworecka: Może żelazny cyckonosz z okuciami à la Juliette Noureddine? Ja jednak wybiorę szlachetna prostotę w braku-stylu-hipsterskim stylu i ograniczę się do rurek z krokiem w kostkach, na to haleczka z szyfonowego złotogłowu tyłem na przód na lewa stronę i do góry nogami, okulary comme de garçons bez szkieł noszone na upiętym ze sprezzaturą koku-na-cebulę z autentycznie nylonowych włosów zebranych frotką (lata dziewięćdziesiąte), do tego teczka kreślarska A1, żeby było widać artystyczność, nosidełko typu nerka na karku i nonszalancko trzy numery za małe sandały rzymskie na półpłaskim. W razie deszczu zarzucę na głowę pochodzący z limitowanej serii worek na śmieci z logiem BodyShop (biodegradowalny, a wręcz nawożący ziemię po wyrzuceniu, do tego wydający z siebie dobrana przez Serge’a Lutensa won tamaryszku, paczuli, trybady rozpierzchłej i komsomołu pastewnego oraz szemrzący najnowszymi mixami Moby’ego).

hrabina Roletti: wiesz, że rośliny myślą? a przynajmniej przetwarzają i zapamiętująinformacje…

ordynatowa Podtworecka: parytet dla roslin!

hrabina Roletti: demagożka

ordynatowa Podtworecka: popraw se parytety, bo ci rowa widac!

hrabina Roletti [naśladując język czytanek z lat 60-tych]:

„Nastała wriemia żatwy. Traktaristka Wiera pieresiadywałas iz
kambajna na traktor”

ordynatowa Podtworecka:

Wriemia Afanasijewna Żatwa – triatlonistka radziecka, zdobywczyni
zlotego medalu na olimpiadzie w Moskwie. Obecnie jako Wladimir
Afanasijewicz Żatwa wyklada dietetyke i suplementacje na Uniwersytecie
Lomonosowa.

ordynatowa Podtworecka: Łógch! – zawtórowała jej Oksana po prasłowiańsku, gwoli zachowania dziedzictwa przodków i dziadów, a takoż iżby być w zgodzie a konkordyi z testamentum smoleńskiem, na odpuszczenie nas i całego narodu w scarpettach puszczenie. – Nada się ażwdy na pohybel, atoli! Takać mizerota, że ani dziejba w tech klubiech, ani potańcunek. A do Smoczy Jamy nieprędkam wtepędy.

hrabina Roletti: A dyćże! – odparła Jagoda, której imię wcale nie pochodziło od krasnego lica lecz od licznych jagód, które zwykła była za sobą zostawiać, czy to na ziemi, czy podłodze izby, zawsze gdy tylko podekscytowaną była. Co i uczyniła tém razem, ponieważ frustracya też jest formą ekscytacyi, jeno z przeciwnym znakiem. Zaliż nie?

ordynatowa Podtworecka: Zaliż nie, jeno zasypką talkową zasypżeż sobie te wągrza juchą nabiegłe,od których lico twe jeszcze mniej konweniuje mianu twemu – zaproponowała ze swadą, patosem i kokieteryjnym ąturażem Oksanka, coby odwrócić uwagę naburmuszonej od wykwitów na policzków Jagodzinech od swych własnych indyspensabilnych parafrenaliów, w które strojna by karesami ineksprymabilnymi feblesy swe łagodzić, gotowała się już do karczmy bieżyć, hołubce wycinać, jak również inne imponderabilia i łowickie ozdoby.

hrabina Roletti: A zalizam jeno mię się jątrzy potem, zupełnie jak tobie Tam, odparła nadąsana Jagoda pozostawiając świeżą porcję rzeczonych na podłodze izby a wychodząc z głośnym „iii iii iii!” na klepisko podwórza, gdzie kury dziobały nieco stęchłe już poprzednie porcje.

ordynatowa Podtworecka: Jak kto na rodzinnem łonie jątrzy niby czerw, temu się i czerwie na jagodach jątrzą! – sapnęła sykliwie Oksanka, by zyskać na czasie i udrapować nadmiar swojego wilgotnego od rzęsistych pocirań ciała przymilnie a swarliwie, jakoż to narzeczeniec Jagodziny, a i Oksanowemu oczku nader słodki, odwiedziny miał czynić w porze podwieczorku, czyli gdzieś między pianiem głuszca na sumę, a wieczornym pohukiwaniem myśliwców, co pod lasem zwierzynę pędzili, a i bimber pod domem.

 

hrabina Roletti: Jesteśmy jebnięte, wiesz o tym? ludzie tu piszą o seksie albo o tym, że chcieliby seksu, albo umawiają się z myślą o ewentualnym seksie, a my o parach minimalnych, alofonach i homofonach.

ordynatowa Podtworecka: Zwłaszcza te trzecie pieszczą me ucho. Lubię być tak jebniętym. Myślę, że powinienem wydrukować tę rozmowę z tobą i pokazać psychiatrze na następnej wizycie. No wiesz, liczę na szybki turnus w jakimś sanatorium.

Grafomania jest przedziwnie
egocentryczną rozkoszą
Masz poczucie Spełnienia,
a ktoś kto czyta twoje Dzieło
ziewa. Bywa czasem gorzej,
bo zamiat ziewać z nudów
niektórzy czują się zażenowani
Grafomania z ich punktu widzenia
to Przykra Przypadłość
zupełnie jak chlamydioza.

 

hrabina Roletti:
Przepraszam, ale czytałam sobie trochę o metafizycznych interpretacjach mechaniki kwantowej transakcyjnej i Pondicherry). jedna twierdzi, że fale elektromagnetyczne są emitowane również wstecz w czasie (cóż, może to wyjaśnia prekognicję), a druga, że wszystkie cząstki we wszechświecie to jedno i to samo (co odpowiada hinduistycznej koncepcji Brahmana, pośrednio potwierdzają to eksperymenty fizyczne…)

ordynatowa Podtworecka:
TO JEST ciekawe, droga Fantko – rzekla Karina i polknela garsc pigulek na refluks lapczywie popijajac je cytrynowa limonada – Czuje, ze i mnie te czastki wstecz podrozujac trawic spokojnie nie daja. A brahme jaka mialam wczoraj po fasolce, ze Maryska, ta nowa sluzebna, co ja od szarwarchu wzieli, tualety wietrzyc nie nadazala! Jeszcze troche, i dochtór Zgorzelewicz bedzie musial de novo mi zapisac te rewelacyjne prekognicje belgijskie w sanatorium pod Dusznikami.

hrabina Roletti:

Ja też wychodzę z założenia, że tłumacz nie jest specjalistą w stu
dwudziestu dziedzinach. ma znać język, nie architekturę systemów
operacyjnych, technologię zbrojenia betonu. może jeszcze metody analizy statystycznej badań klinicznych z podwójną ślepą próbą?

bez przesady, po to są redaktorzy.

Ot co – rzekła Salina von de Nasal i przypomniawszy sobie o niedawnej
zmianie czasu urzędowego, dyskretnie ziewnęła.

ordynatowa Podtworecka:

„Po prostu te osoby, które mnie negatywnie odbierają, to po prostu
wydaje mi się, że po prostu mało w życiu widziały.”

to cytat z kochanka joli rutowicz, tego geja-chomika zatrzasnietego w
solarium i z zatrzasnietym perdyhrolem na kudlach. ladne, nie?

hrabina Roletti:
„Etiologia spontanicznej perhydrolizy owłosienia u mężczyzn ukrywających orientację seksualną – niskie stężenie testosteronu czy wysoki poziom kortyzolu? Studium kliniczno-społeczne.”

ordynatowa Podtworecka:
„Perhydrogenna hipotrichoza jako symptom postepujacej holoprozencefalii a homoerotyzm dermatomorfopatologiczny w ineditach Virginii Wolf w swietle choleangiopankreatografii wstecznej”.

– Wystarczy jeść mniej o te 10% i tyleż samo więcej, o 10%, wydatkować energii, niekoniecznie uprawiając wyczynowy sport, po prostu się ruszając. i, tak samo jak z nauką języka, skutki nie przychodzą po kwartale, ale po roku, półtora. Więc to dobra analogia, rzekę z mocą autorytetu, drapiąc się lubieżnie w okolicy krocza.

– Wydatkować, wydatkować – wydęła się Marychna bezzębnie – a chtóz ci zarobzi? Skiela pinendzów wziojść? – Poczem zamikła, bo ją ta gwara w mięsistej piersi zrodzona zatchnęła, a zdało się, że i w mięsistym jej zadzie zagrało, niby z daleka harcownicy na łowach bekali.

TYLKO DZIŚ W KLUBIE TORO WIELKIE SZOŁ!

Venla Facsina i Fluo Xetina

wystąpią razem w jedynym spektaklu
wypierdując rosyjski przebój „Kanikuły” w wersji elektro ambient
z akompaniamentem Urszuli Dudziak!

ilość miejsc ograniczona!

[hR]