Archives for posts with tag: imię

– Wiesz, kto to śpiewa?

– No kto?

– Mariasola Mainini.

– Brzmi jak jedno z tych nazwisk, które wymyślasz.

– Sam się zdziwiłem, jak je zobaczyłem. To takie uczucie, jakbym przeczytał, że jakąś tam arię śpiewa Jelizawieta Lielieliewa albo Jurmałła Gręglodzka.

 

 

– Jak masz na imię?

– Szymon.

– No właśnie, Szymon, nie odzywaj się.

– Teoretycznie mieli zrobić porządek z pisownią imion, a tu wolna amerykanka: jest Oliwier, Oliwer, Olivier, Oliver… Brian, Brajan, a nawet kompletnie absurdalne Brayan i Braian!

– Rzeczywiście amerykańskie to! Jak sto lat temu z przekręcaniem pisowni europejskich nazwisk u emigrantów z Galicji i nie tylko…

– Anatevka 2017 made in Poland welcome to.

– „Gojdź szczerze o swoim związku z Olą Ciupą”. Chyba mnie coś ominęło.

– Nie chcesz, to nie gojdź, rany boskie, co mi tu bedzies ślotała, jak ta więdłocha z ciupą!

– A my byliśmy sobie przedstawieni?

– Nie.

– Szymon.

– Nie, Filip.

*

– Mam tu tylko dwadzieścia.

– Nie martw się, z zawartością spodni to razem czterdzieści.

*

– Jesteś bez sensu.

– Jak to?

– Jak mysz w piździe.

– Aha. A co miałoby tam więcej sensu?

– No chuj!

 

 

 

– Jak ona się nazywa?

– Ama.

– Ama Amelia?

– Nie wiem, może Ama Amba.

– Nie znam takiego imienia. Kto to Amba?

– Ta, co zjada skarpetki.

– Jak to?

– No, zjada. I potem są nie do pary.

– Ale skąd to skojarzenie?

– Różni się jedną literą.

– Od czego?

– Ama – Amba.

– Nie o to pytam. Skąd skojarzenie ze skarpetami?

– No nie wiem. Bo tak jest. Nie wnikaj.

 

 

 

– Wiesz, że miałem w klasie w podstawówce dwie Moniki Kamińskie? Jedną dla odróżnienia nazywaliśmy kwiatowym drugim imieniem.

– Phi, ja w liceum miałem trzy Moniki Kasprzyk. W jednej klasie!

– Niesamowite! i jak je odróżnialiście?

– Po prostu…

– … zorganizowały krwawe igrzyska śmierci i zabiły najsłabszą?

– Nie. Używały drugich imion.  Mówiło się o nich Basia Monika, Kasia Monika i, chyba Ewa Monika. Dwie z nich były zresztą znane, jedna w samorządzie szkolnym, druga w poczcie…

– To łatwo ustalić, która powinna była zginąć.

 

 

– Kolejne cudo, Fabienne Wiśniewska.

– Tak jak ta, Figura, dała na imię dziecku. Coco Amber.

– Nie! Coco i Amber to są dwie córki, osobne.

– Naprawdę? Pamiętam jakieś podwójne imiona… Sprawdzę. Masz rację. Dzieci Figury nazywają się Coco Claire i… Kaszmir Amber. Nie wierzę.

– Coco Claire, koko-kler. Szkoda, że nie Coco Dak.

– Mi się podoba. Moglibyśmy tak dać naszej córce na imię. Coco Dak.

– Lepiej Coco Dick.

– To może od razu Choco Dick!

 

 

 

1. Typo-logia

– Nie wszyscy mężczyźni są homoseksualni.
– Nie wszyscy homoseksualiści są mężczyznami
– Nie wszyscy homoseksualni mężczyźni są w moim typie
– Nie wszyscy homoseksualni mężczyźni, którzy są w moim typie, odczuwają podobnie.
Proste.

2. W racji uwagi na wskutek

Ogólnie panujące przeświadczenie o konieczności bycia w związku, oraz łatwość nawiązywania nowych relacji online sprawiają, że ich budowanie często jest wręcz niemożliwe z racji niekompatybilności, przypadkowości oraz obawy przed konkurencyjnością.
Oczywiście nie ma recepty na udany związek i nikogo nie zmusi się do prawdziwej miłości. Natomiast statystyki, mówią same za siebie – tak, jestem zwolennikiem logiki i matematyki w życiu codziennym – homogamia jest dominantą.

3. Chlapsus

Nie lubię facetów, którzy pomylili IQ ze swoim ego potykając się przy tym o własne libido.

4. Homoletyka

Dyskretny ksiądz
chcesz coś wiedzieć to pytaj
od kazań jestem ja, więc daruj sobie moralitety
wiem, nie jestem aniołem, niestety tylko CZŁOWIEKIEM

5. Sprawęzdawszy, darzbór

Zdając sobie sprawę ze swojego nieposkromionego stylu, mam prawo sądzić, że pisząc o sobie nawet godzinę nie przekażę ani kropli kwintesencji, a im dalej w las tym mniej będziesz o mnie wiedział..

6. Sympatykomimesis

Sympatyk endorfiny.
Fanatyk ludzi.

7. Zbrodnia Ikara

Żyjemy w pośpiechu ciągle gubiąc chwile, które z każdą sekundą zostawiają w nas nieodwracalną zmianę. Czasem boimy się zatrzymać i spytać siebie, co robimy w tym miejscu, z tymi ludźmi, dlatego wolimy tkwić „po staremu” zakładając, że „lepiej mieć małe, bezpieczne nic, niż wielkie, nieodkryte i nieodgadnione coś”.

Szarość dnia, zmagania z problemami powszednimi, przeciętność, często przytwierdzają nas do ziemi i wcale nie pomagają nam wznieść naszych skrzydeł do nieba i zajrzeć do naszego „raju”.

Warto jednak choćby czasami zrobić sobie retrospekcję. Obejrzeć choćby swój ostatni rok we własnej wyobraźni, wyświetlić sobie film w zwolnionym tempie ze swojego życia. Spojrzeć na siebie jak na obcą osobę i stwierdzić, czy nam się to życie podoba i czy jest ono zgodne z naszymi planami, wyobrażeniami.

Najwymierniejszym czynnikiem tego, czy jesteśmy we właściwym miejscu w naszym życiu jest zapytanie się w każdej chwili samego siebie: „czy jestem szczęśliwy?”

8. „Wróżyłbym”

Otóż jeśli tej jesieni postawisz na miłość, będziesz „bankrutem”. (kłania się blokada czakry serca również); Daj sobie jeszcze ROK czasu (odblokuj wszystko co zablokowane, sharmonizuj, co nieharmonijne, ustaw sobie tarczę obronną); owszem poznawaj ludzi i angażuj się pośrednio w życie towarzyskie, ale „coś kosztem czegoś” jest u Ciebie obecnie. Wrzesień i pażdziernik poznani mężczyźni – wnoszą chaos i zło w Twoje życie. Dlatego to dwa miesiące tego roku, gdzie na prawdę nie warto angażować się w związki. Kręci się blisko Ciebie jakaś memeja, która chce oskubać Cię z kasy. Uważaj proszę. OSTRZEGA się tu Ciebie przed dwoma imionami zwłaszcza: Sławek i Andrzej.

Miłość to dla Ciebie priorytet, bo na końcu układu karta nr 1: AS SERCE (KIER), obok AS PIK i ponad tą kartą o 1 poziom jesteś TY… naczelne dla Ciebie sprawy to MIŁOŚĆ I PRACA. Jak zawsze jesteś na samym końcu kart, co któraś wróżba już taka była. Pamiętasz? Miłość… najpierw musisz pokochać siebie i w pełni zaakceptować. CZAKRĘ SERCA wciąż mam przed oczyma. Trzeba ją w końcu odblokować, bo trafiasz na niewłaściwe osoby. Jeśli do września br odblokujesz to wszystko, na końcu oczyścisz aurę, to ROK później stworzysz związek, o jakim marzyłeś całe swoje życie. Na zawsze. Karty mówią jednak, ze 2015 sprzyjać będzie pracy i nowym przedsięwzięciom, a 2016 rok Miłości ;-) Miłość możesz spotkać dzięki osobom o imionach Laura, Ksenia, Sara, Nina – zwróć uwagę proszę czy masz kogoś takiego w otoczeniu. Jeśli nie – nawiąż kontakt chciażby przez internet. Tam gdzieś skrywa się tajemnica miłości. Może znajomy którejś z nich jest Tobie pisany?

 

Znajoma znajomego wyznaje:

Wiesz, że ja długo jako dziecko myślałam, że mówi się „obejść z makiem” i do tej pory widzę faceta z czerwonym kwiatem, jak za słupem zakręca, jak tego sformułowania używam.

*

A znajomy przyznaje:

Otóż myślałem, że „Pałacyk Michla, Żytnia, Wola, bronią się chłopcy spod parasola” i że powstańcy mieli jakiś taki betonowy parasol do ochrony.

*

Inny znajomy jako dziecko dość długo żywił przekonanie, że modeling polega na lepieniu modeliny.

*

A inny nie dał sobie przetłumaczyć, że potrawa z ogórków i śmietany to nie jest remiza.

*

Patroni pierwszego i drugiego imienia mrówkodzika mają święto tego samego dnia, przez co młody mrówkodzik bardzo długo był przekonany, że imieniny obchodzi się od drugiego imienia.

*

Oraz uważał, że istnieje coś takiego jak „ta żyw” (rzeczownik), skoro  jest „żywią i bronią”(z banknotu), tak samo jak „ogniem i mieczem”.

*

Inna osoba wspomina, że jej córka, dzieckiem będąc, darła się: „Maryja panna dzieciątko pastuje…”, a w innej kolędzie: „Bo uboga była, rondel z głowy zdjęła”…

*

A córka kolejnej deklamowała: „chleba naszego poprzedniego” i nie dało się jej wytłumaczyć, że jest inaczej, ponieważ babcia powiedziała jej, że kiedyś chleb był lepszy niż teraz…

*

Inna znajoma długo myślała, że Jezus był dziewczynką: „Na ciebie, królewno nocy, czekali, a tyś tej nocy…”

*

A co Chrystus dostał od patriarchów? Czekany!

*

Anglojęzyczne dziecko w kościele zaś zamiast „Lead on, oh King Eternal!” śpiewało „Lead on, oh kinky turtle!”.

– Skoro nie jamnika, to może chociaż sobie kupimy żółwia?

– Jak mu damy na imię?

– Klabzdrodont!

– Ale wiesz, że po żółwiach nie widać, więc nie będzie wiadomo, czy to samiec czy samica?

– To może Krystynka?

– A powiedzże no, wiesz, kto to jest McCartney?

– Wiem.

– Cholera, to niedobrze.

– Czemu?

– Bo miałem nadzieję, że cię spytam, a ty z rozbrajającą szczerością odpowiesz, że nie wiesz, a wtedy ja powiem, że cię za to uwielbiam.

– Na pocieszenie dodam, że wiem od niedawna.

– Od bardzo niedawna…?

– Dziś od rana, bo w biurze się dowiedziałem.

– Uff! Jednak cię uwielbiam. Jesteś żywym dowodem na to, że muzyka i kultura popularna nie wszystkim zlasowała mózgi. A kim on tam był dokładnie?

– Jak to?

– Kim on tam był w tym zespole?

– Nie wiem. Ich było czterech, znam ze zdjęć, to jeden musiał śpiewać, drugi grać na gitarze, trzeci na perkusji, a czwarty na… pianinie.

– O, ciekawe! A na czym konkretnie on grał?

– On… McCartney… Nie wiem. Może śpiewał?

– Oni wszyscy śpiewali, o ile się nie mylę, i poza perkusistą, grali na gitarach.

– No co ty! Jak nudno. Same gitary? Słabo.

 

Dear please write me direct to my private so that  I will give you my Info for you know who I am.

– Mam pomysł, co to jest para tłumaczeniowa.

– No, chyba dwa języki.

– A nie, bo dwie osoby! Nie zauważyłeś, że ogromna liczba filolożek-tłumaczek, zwłaszcza od rzadszych języków, fizjologicznie wręcz nie jest w stanie się powstrzymać od poślubienia obywatela kraju, którego językiem się zajmują?

– Czyli jedno zna wtedy ten język obcy, a drugie polski, i to jest para tłumaczeniowa!

– Co to znaczy Trudeliese?

– Sprawdzam. Trude to skrót od Gertrude, a to znaczy ­z germańskiego „ger” – włócznia, „thruth” – siła. Silna włócznia.

– A Liese?

– Patrzę. To jest skrócona forma Elżbiety. To pewnie z hebrajskiego. „El” to zwykle bóg… Tak. Elżbieta to „Bóg jest doskonały” albo „Bóg jest mą przysięgą”.

– Czyli w sumie „Siła mojej włóczni to boża doskonałość” albo „boża przysięga”.

– Świetne imię dla dziewczynki! „Siła Mojej Włóczni To Boża Doskonałość”, brzmi super.

– A zdrobnienie by było… Ostka!

***

Имя твое — птица в руке,
Имя твое — льдинка на языке.
Одно-единственное движенье губ.
Имя твое — пять букв.
Мячик, пойманный на лету,
Серебряный бубенец во рту.

Камень, кинутый в тихий пруд,
Всхлипнет так, как тебя зовут.
В легком щелканье ночных копыт
Громкое имя твое гремит.
И назовет его нам в висок
Звонко щелкающий курок.

Имя твое — ах, нельзя! —
Имя твое — поцелуй в глаза,
В нежную стужу недвижных век.
Имя твое — поцелуй в снег.
Ключевой, ледяной, голубой глоток…
С именем твоим — сон глубок.

[Marina Cwietajewa]

– Ja mam problemy z zapamiętywaniem imion…

– Każdy ma przecież jakoś na imię, więc po cholerę to pamiętać!

– Zobacz, co to było „Erazma z Zakroczymia”, bo nazwa ulicy jest powalająca!

– Ulica Erazma Ciołka też jest dobra.

– Dopóki nie zaczynają nazywać ulic nazwami proszków do prania, jest dobrze, chociaż „ul. Kilowej Dosi z Promocji” brzmi interesująco.

– Jakbym był papieżem, tobym przybrał imię… Telesfor!

– Telesfor II Smok?

– Tak. Albo Adeodat.

– To może Kiszkopław?

– Żaden Kiszkopław. Anaklet?

– Możesz też mieć podwójne imię. Anaklet Adeodat…?

– Na przykład. Albo lepiej Hadrian Zefiryn.

– Ale ty nie masz być naczelną burdelmamą cechu kurew rzymskich, tylko papieżem!

– No, to Hadrian Zefiryn.

– Zdrowia, szczęścia, pojemności…

– Pojemności! Jak pięknie! A wieczorem dużo gości?

– Tak. A wiesz, że ten huragan, który nas wczoraj pchał i posuwał, to nazwali Juda? Na cześć Judy Tadeusza!