Archives for posts with tag: Jadźka

– Pomyśl, ona kiedyś mogła być…

– Ładna?!

Trochę ładniejsza.

*

– Ja to miejsce nazywam lejem po bombie, względnie café „Po Schodkach”.

– A ja na to mówię… Miejsce użyteczności publicznej.

*

– Ale pracujesz gdzieś jeszcze?

– A co, ty myślisz, że ja z uniwersytetu żyję?!

– Ja tam żyję z przyzwyczajenia.

– A więc rozwód.

– Przykro mi, nie wiedziałem.

– Nic takiego. Myślałem, że będę płakać, a będę się płukać.

– Twarz mam do dupy, dosłownie i w przenośni.

*

– Ile płacę za te drinki?

– Pięćdziesiąt pięć.

– Za tyle to mógłbym mszę za ojca zamówić!

*

– Kulki analne, chcesz?

– Nie, ja tylko mówię dużo o nich.

*

– Nie dali ci serwetek?

– Dali, ale najpierw zlizuję większe kawałki.

*

– Poproszę trzy wściekłe psy, takie nie zmieszane.

– Moim zdaniem najlepiej w ogóle im na tę krytykę nie odpowiadać, bo wchodząc z nimi w dialog, pokażecie, że ich zdanie i metoda w ogóle się liczą.

– Dokładnie to samo dzisiaj powiedziałem.

– No właśnie. Było tak z jakimś uznanym filozofem, który wszedł w polemikę z innym młodym, Fichte nie Fichte, nie pamiętam, i w rezultacie…

– O rany, popatrz, ja cały czas stoję z otwartym rozporkiem!

– Gdybym wiedział, tobym nie pierdolił o żadnym Fichtem.

Uniwersytet Warszawski zaszczycił mnie podwyżką. Podwyżka wynosi 10 (słownie: dziesięć) PLN. Brutto oczywiście.

To nie była podwyżka tylko waloryzacja. Albo indeksacja. Albo inflacja. W ramach podwyżki dostaniesz „w zakładzie” kwiatek na Dzień Kobiet. W zakładzie pracy, ma się rozumieć. Smacznego!