Archives for posts with tag: językoznawstwo

– O, tu jest  drogowskaz na SÜDFOYER.

– A pod spodem jest też tłumaczenie napisu dla mniejszości etnicznej: BEFGHK!

img_5133

– Teraz dużo czasu spędzam na fotografowaniu.

– I to klasycznymi metodami, że ci się chce… A skąd masz aparat?

– Znalazłem na strychu! Długo nie mogłem się w internecie dowiedzieć, co to za marka, bo tam było napisane po rosyjsku. I jedyne, co udało mi się odczytać, to „Psi 3D”.

 

 

– Co on się tak kręci i wierci bez przerwy?

– Może ma wszy.

– Zapytam go w przerwie.

– Potrafisz?

– Kochanie, posiadanie wszy to ja potrafię zarzucić komuś w pięciu językach.

IMG_3295

– Chcesz dotknąć mojego aśramu?

– Nie nabierzesz mnie, wiem co to jest aśram.

– No dobrze, a wiesz, jak się nazywa takiego guru w aśramie?

– Nie

– Sri.

– Nie.

– Tak. A jak jest bardzo wielebny, to sri sri. I tak dalej.

– Sri sri sri.

– Tak sobie myślę, że aż dziw, że mango lassi nazywa się po hindusku mango lassi, a nie na przykład ćipotwara.

————————————————————————————-

Patrz też: bez wyjazdu do Indii dłużej rady nie dam, odsłona pierwsza.

Por. śrabhata.

Po tych frazach w ostatnich dwóch miesiącach trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

ta powaga krwi wymaga

widok glonow z jezior

znaczenie slowa kumochy

jak potocznie kiedyś nazywano kelnera

ruchanie z przypadku

co prawda to prawda przecinek

cechuje osobe zachowujaca sie pretensjonalnie

co mi zrobisz jak mnie złapiesz leonardo dicaprio

czy wygladasz korzystnie to komplement

szlauf slang

synonim do martwa natura smieszny

erazma z zakroczymia dresy

edyta górniak orła cień

ostrokrzew gorejacy

ostre opowiadania bdsm poniżenie wulgarna rozmowy i dialogi

co znaczy dyskret u geja

Гейромео познань

gej z czernina

regresja poetyka

geje sex telefony teraz i już

widoczne znaki upojenia

regresja poetyka

co oznacza sofistykejtyd

ruchanie z przypadku

czynnosci ustrojowe

nitrogliceryna cytaty

cechuje osobe zachowujaca sie pretensjonalnie

– W ramach działań równościowych od dziś sprzeciwiam się temu, żeby używać rodzaju żeńskiego „członkini”, bo on i tak pochodzi od „członka”, a zatem uprzedmiatawia kobietę-działaczkę i uzależnia jej status ontyczny od heteronormatywnego fantazmatu męskości.

– To jak się powinno mówić?

– Powinno się stosować coś rdzennie kobiecego. Wiadomo, co odpowiada członkowi, więc może „pochwa”, na przykład „Pani taka a taka jest pochwą fundacji”. Jeśli stworzyła tę organizację, to „prapochwą”.

– „Pochwą założycielką”.

– No właśnie nie bardzo, bo „założyciel” to też takie męskie. Założyciel, włożyciel, rozumiesz, postfreudowski insertywny paradygmat samczej dominacji.

– To może „pochwą pionierką”? „Pionierską pochwą”?

– „Pionier” to też jakby szowinistyczne, wertykalna symbolika falliczna. Jakoś inaczej trzeba.

– To może „poziomką”?

– Jak to poziomką?

– No pionierzy są od pionu, a poziomki od poziomu.

– „Pozioma pochwa”, tak? Wiesz, już mógłbyś dać sobie spokój z tym wypominaniem ludziom pochodzenia.

– Po jakiemu oni rozmawiają?

– Po portugalsku chyba.

– Nie, chyba niemożliwe. Nic nie rozumiem. Może to arabski?

– Albo turecki.

– Bo na Rosjan nie wyglądają.

– Nie, wsłuchaj się. Mówią po włosku, po neapolitańsku.

– Obosz, biedny Wezuwiusz, słusznie się starał, ale sam, bidulek, nie dał rady.

– Obłędny ten kelner. Wygląda jak blond mrówkojad. Ale niepokoi mnie to, że rzucił coś do mnie o muezzinie.

– Nie, on tylko powiedział buona sera w dialekcie neapolitańskim.

– Co to znaczy Trudeliese?

– Sprawdzam. Trude to skrót od Gertrude, a to znaczy ­z germańskiego „ger” – włócznia, „thruth” – siła. Silna włócznia.

– A Liese?

– Patrzę. To jest skrócona forma Elżbiety. To pewnie z hebrajskiego. „El” to zwykle bóg… Tak. Elżbieta to „Bóg jest doskonały” albo „Bóg jest mą przysięgą”.

– Czyli w sumie „Siła mojej włóczni to boża doskonałość” albo „boża przysięga”.

– Świetne imię dla dziewczynki! „Siła Mojej Włóczni To Boża Doskonałość”, brzmi super.

– A zdrobnienie by było… Ostka!

– Dzięki twojej ostatniej działalności zainteresowałem się jidyszyzmami. Wiesz, że tego w polszczyźnie jest od cholery?

– Domyślam się, ale nie umiem żadnego wymienić.

– To w większości zapożyczenia leksykalne, typu „bajgiel”, „rejwach” albo „belfer”. Są też charakterystyczne składniowe, mylenie biernika z dopełniaczem w dopełnieniu i tak dalej. Jak w dowcipie o żydowskim pedofilu, który mówi: „Chłopczyku, chcesz kupić cukierek?” Ale i tak najlepsze są w angielskim. To nagłosowe powtórzenie schm- jest właśnie z jidysz!

– Na przykład?

– Na przykład moody – schmoody, albo marathon – schmarathon, Boston – Schmoston.

– Po polsku też tak można! Wrocław – Szmocław, Kraków – Szmaków…

– Warszawa – Szmarszawa? Hm…

– Ale! Katowice – Szmatowice!

– Ha! I Kielce – Szmelce!

– A kogo tam obchodzi litewski.

– Uważaj, litewski to matka języków europejskich!

– Że to najstarsza kobieta w tym towarzystwie, to jeszcze nie znaczy, że matka.

– Kékéket.

– Co?

– A nic, to po pseudowęgiersku.

– To coś znaczy?

– Nic nie znaczy, tak mi się z rozpędu powiedziało.

– Czyżby znowu metajęzyk?

– Daj mi spokój już z tym metajęzykiem.

– „Skiereszowano kurewkie to ja bym nazwal najgorszo.”

– Że co? Co ty właśnie powiedziałeś?!

– No, to był taki przykład użycia metajęzyka. A nie?

 

Wulkany, aligatory, wielka miłość i śmiertelna choroba – w taką rzeczywistość wkracza Jan Paweł II. To jest sensacyjna książka o cudzie, którą czyta się jednym tchem.”

[Małgorzata Kożuchowska na IV str. okładki książki Elżbiety Ruman Uzdrowiona. Kostarykański cud Jana Pawła II]

*

Koncert grupy baletowej „Mazowsza” to doskonały sposób na poznanie bogactwa folkloru „małych ojczyzn”, a jego program dobrano tak by dla widzów był […] zachętą do poznania priorytetowego zagadnienia, jakim są niewątpliwie tańce narodowe.

[ulotka Matecznika Mazowsze]

*

„Gruchała o porodzie”

[źródło, doniesione przez Pietię]

*

Prawdziwie zmartwychwstał!

Proszę przyjąć serdeczne życzenia zdrowych, spokojnych i ciepłych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Aby te dni spędzone z najbliższymi i przyjaciółmi pozwoliły Państwu odpocząć od codziennych obowiązków.

Mamy głębokie przekonanie, którym chcemy się z państwem podzielić, że po siedmiu latach kryzysu, zubożenia i tendencji spadkowych, nadchodzi czas prosperity, nadziei, sukcesów i radości.

[Pocztówka wielkanocna od Dariusza Figury i Grzegorza Hlebowicza z PiS]

*

Dla bezpieczeństwa partnerów warto wiedzieć ile kulek znajduję się w używanym egzemplarzu. Zdarza się bowiem, że przy szczególnie intensywnym użyciu część kulek może się oderwać od reszty. W takim przypadku, jeżeli niemożliwe jest ich naturalne wypchnięcie, konieczną być może być interwencja medyczna.

[źródło]

– A ty się z nim po jakiemu komunikujesz, po angielsku czy po niemiecku?

– Po angielsku, doskonale się dogadujemy, czasem coś tam mnie poprawia, ale dajemy radę. Bo moja profesorka mówiła, że to łatwy język jest, taki murzyński. Więc sobie gadamy po murzyńsku.

– No wiesz co…!

– No dobrze: po afroamerykańsku.

Co ciekawsze frazy, po których trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika w ostatnich tygodniach. Wytłuszczam co tłustsze.

maksyma taktu

slang pokazać mrowkojada

co oznacza w żargonie młodzieńczym btw

palcowka na mrozie

dupa i dzik

co to znaczy leje jak scebra?

bieda- opowiadanie erotyczne

nie ma sensu kupować kredensu

dildo w kształcie psiego

zboczone wierszyki o myciu rączek

matka spolkowala z synem

porno firanki

łiljam szekspir cytaty

jakby toby

http://www.onet pl pisownia wujek

porno gej z owłosionom klatom, dupą i penisem

długosz fiuta podczas wzwodu

– Co to znaczy robusti?

– Hm, robusto to „krzepki, pełny, zaspokajający” chyba… A czemu pytasz?

– A bo to nazwisko.

– Aaa, nazwisko! Myślałem, że na przykład określali tak jakichś malarzy, że tacy wyjątkowo udani, czy coś w tym rodzaju. Nazwiska nic w sensie leksykograficznym nie znaczą.

– Włoskie znaczą.

– No dobrze, to co znaczą?

– Taki, dajmy na to, Tintoretto.

– Dzwoneczek?

– Nie. To jest od farb…

– Racja! Tingere, tinto, farbiarz, a dokładniej farbiarek. To jego prawdziwe nazwisko, czy pseudonim?

– Pseudonim, naprawdę nazywał się Robusti.

– Aha!

– To znaczy to był pseudonim jego ojca…

– A jak miał w rzeczywistości na nazwisko? 

– Komin.

– A jak to jest po włosku?

– Comin, przez „c”! I nie wiem, co to znaczy. Raczej nie komin.

– Nie, komin to chyba camino, więc może kmin. Albo kmiot.

– Mam tu też nazwisko Schiavona. To coś z niewolnikiem?

– Tak, z niewolnicą, przyrostkiem zgrubiającym, czyli niewolucha, albo inna lesbijska niewolnica więźniarka.

– Jest też Bordona.

– To taka brzęcząca, bucząca, butch.

– A nie, to są dopełniacze, no trudno. Jest też Tycjan. Tiziano.

– Cycołak?

Trafiamy do ogrodu z roślinami leczniczymi i nie tylko. Widzę dużą kępę aksamitek; to jedne z nielicznych kwiatów, które o tej porze roku jeszcze kwitną. Rabbio zauważa moje zainteresowanie. Podchodzi i mówi:

– O, śmierdziuchy!

– Tak. Nie wiedziałem, że aksamitka się tak ładnie nazywa po francusku.

– A jak?

Œillet d’Inde*.

– Czyli też śmierdziuch?

—————————————————

* „Indyjskie oczko”.

– Dopiero niedawno dowiedziałem się, że meraba nie znaczy po turecku „dziękuję”, tylko „dzień dobry”. I dotarło do mnie, że będąc w Turcji, ku zdziwieniu kelnerów i sprzedawców mówiłem do nich wielokrotnie meraba, bo chciałem być taki miły.

– … I on mi mówi przez telefon: „To pewnie moja żona zamówiła. Ona jest gruba jak chuj”. Nie byłem pewien, czy dobrze zrozumiałem, więc idę do kolesia obok i pytam, czy po portugalsku jest takie powiedzenie i co ono może ewentualnie znaczyć. Pytam: „Co to znaczy gruba jak chuj?”, a on mi opowiada: „No,  t o  jest rzecz względna…”.