Archives for posts with tag: joga

– Co porabiasz?

– Wychodzę z biblioteki. A ty?

– Ja challenge’uję.

– Oo, widzę, że grany jest już korpo-zew. Kredyt hipoteczny, osiem godzin dziennie w biurze, joga, quinoa i zen, czyli siłka i squash. W weekend koks na Mazowieckiej.

– Gdzie ty pracujesz? Joga już dawno niemodna. Teraz pilates. A później sojowa kawa na odtłuszczonej wodzie z garścią orzechów nerkowca wysranych przez jednorożca.

– BTW IMHO ASFAIK, słusznie powiedziane. Jestem tak bardzo not millennial!

– Centennial! Jesteś centaurem!*

—————————–

* „Centaury […] tworzyły prymitywne plemię. Zamieszkiwały góry i lasy Tesalii oraz Arkadię. Obyczaje miały dzikie, to jest żywiły się surowym mięsem upolowanych zwierząt, kilkakrotnie usiłowały porwać lub zgwałcić kobiety, łatwo się upijały.” [Wikipedia]

– Kiedy wstaję przed świtem czuję się… Tak bardziej częścią społeczeństwa. Chyba wtedy odrobinę mniej źle myślę o bliźnich.

– Mi nie przeszkadza to nadal źle myśleć o bliźnich.

– Ja nie lubię o nich źle myśleć. Ale nie dają mi wyboru.

– Mi też nie.

– Więc staram się o nich za bardzo nie myśleć. Praca w tym pomaga. Albo kiedy człowiek się nastawi na to, że będzie średnio lub chujowo, a jest średnio lub niechujowo, to jest super!

– Ja się raczej niczego nie spodziewam, a i tak jestem notorycznie rozczarowany.

– Służy ci to, po urodzie sądząc…

– Jaaaaaki flirciarz!

– Ha! Jako realista powinienem dodać: cóż, kto wie, jakbyś wyglądał, gdybyś NIE BYŁ notorycznie rozczarowany ludźmi.

– Może mógłbym się skupić na zdrowej diecie, krosficie, joggingu, maseczkach!

– Nie sądzę, żeby pomogło – bo to raczej rzeczy, które – jeśli kompulsywnie – robią ludzie nienawidzący innych ludzi, z sobą samym na czele. W związku z tym również możemy to robić. Od nich jednak różni nas to, że my mamy tę świadomość, a tamci nie. I dlatego to oni wygrywają!

– To ja idę na jogę.

– Ale to może być +300 do mizantropii (ze szczególnym poczuciem wyższości) i –500 do męskości. Chyba że należysz do tego promila wyjątków.

– Ja żartuję z tą jogą, ale pomysł, że odbiera męskości jest kontrowersyjny.

– W wąskim sensie: jeśli dodaje takiego zadufania z powodu rzekomego uduchowienia i ogólnego CZI wystającego z ujścia kiszki stolcowej – to wtedy jest antymęskie, w ogóle antyseksualne. Chyba że ktoś jest „sapioseksualny”, jak to teraz modnie mówić, czyli sapie na widok ludzi mądrzejszych od siebie, to znaczy w zasadzie na widok większości ludzi.

 

– Chcesz dotknąć mojego aśramu?

– Nie nabierzesz mnie, wiem co to jest aśram.

– No dobrze, a wiesz, jak się nazywa takiego guru w aśramie?

– Nie

– Sri.

– Nie.

– Tak. A jak jest bardzo wielebny, to sri sri. I tak dalej.

– Sri sri sri.

– Tak sobie myślę, że aż dziw, że mango lassi nazywa się po hindusku mango lassi, a nie na przykład ćipotwara.

————————————————————————————-

Patrz też: bez wyjazdu do Indii dłużej rady nie dam, odsłona pierwsza.

Por. śrabhata.

– Wróciłem do ćwiczenia jogi.

– Jogi? Tak po azjatycku?

– Nie, nie, ja nie znoszę Chińczyków i wszystkich tych skośnych.

– Ja w sumie też.

– Naprawdę?

– Prawie naprawdę, a ty?

– Nie no, ja to tak z przymrużeniem oka.

Ten tekst powstaje po to, żeby cipka była cipką. Radosną, szczęśliwą i naturalną. A siur był siurem. A nie narzędziem zbrodni, „zdechłą glistą”, obiektem kpin czy żartów.

 [Anna Mucha, źródło]

*

Świat pełen jest tajemnic

I ciepłych miękkich brązów

[Olga/Kora Jackowska]

*

Wojciech Sadurski jest profesorem filozofii prawa na Uniwersytecie Sydnejskim i profesorem w Centrum Europejskim UW

[wyborcza.pl]

*

I rzeczywiście, już w „Psiej trawce” Queneau otwiera podwoje i wpuszcza wdzierający się z impetem język mówiony – mowę potoczną pełną pomyłek, przekręceń słów i bełkotliwej gadaniny. Wszystko to nie tyle przedstawia powieściową intrygę, ile ją stwarza. To właśnie plotka napędza kryminalną intrygę. Sens tej pierwszej jest zniekształcany przez kolejne powtarzające ją postaci. W ten sposób język staje się w „Psiej trawce” dosłownie narzędziem zbrodni.

 [Piotr Sadzik, źródło]

*

Niedopuszczalne jest zażywanie w godzinach pracy napojów alkoholowych lub innych środków odurzających i praca pod ich wpływem.

[Regulamin Instytutu Biologii Ssaków PAN, źródło]

*

Z Bargielską jest tak, że czasami nie wiadomo, czy toczy z czytelnika przysłowiową bekę, czy jest śmiertelnie poważna. Jednak w swojej piątej poetyckiej książce nawet jeśli toczy bekę, to robi to śmiertelnie poważnie.

[Bartosz Sadulski, źródło]

*

Ile jabłek musimy zjeść, żeby rosyjskie embargo nam nie zaszkodziło? Może lepiej jeść śliwki?

[Wadim Makarenko, wyborcza.pl]

*

Joga to nie droga do Boga

[ks. Sergiusz Orzeszko, źródło]

 

Na obozie jogi w Murzasichlu siedziałam sobie przed ośrodkiem obozowym naszym z koleżanką. Przed nami góry i pochyła polana zimą służąca za stok narciarski. Na tej polanie były dwie mechaniczne budy, dwie stacje, które zimą zamieniały się w wyciąg dla narciarzy. Były chyba zrobione przez właściciela – dynamiczna konstrukcja zespawanych blach i przypominało mi to rzeźby Władysława Hasiora. I mówię do koleżanki:

– Zobacz jaki Hasior!

– Aha, faktycznie… – a po chwili refleksji zapytała – hasior to samiec świni?

 

[dziękuję Futurosiołowi za tę historię, pierwopomieszczoną w komentarzu pod wpisem pudiatria; por. też hasior w słowniku jesieni fetyszysty]

Jesteś piękny jak kwiat lotosu!

Ale nie aż tak powykręcany.

Jesteś piękny jak żyto!

Jak garść świeżo zerżniętego żyta!