Archives for posts with tag: Juliusz Słowacki

 

Skąd pierwsze gwiazdy na niebie zaświecą,

Tam pójdę, aż za ciemnych skał krawędzie.

Spojrzę w lecące po niebie łabędzie

I tam polecę, gdzie one polecą.

Bo i tu — i tam — za morzem — i wszędzie,

Gdzie tylko poszlę przed sobą myśl biedną,

Zawsze mi smutno i wszędzie mi jedno;

I wszędzie mi źle — i wiem, że źle będzie.

Więc już nie myślę teraz, tylko o tem,

Gdzie wybrać miejsce na smutek łaskawe,

Miejsce, gdzie żaden duch nie trąci lotem

O moje serce rozdarte i krwawe;

Miejsce, gdzie księżyc przyjdzie aż pod ławę

Idąc po fali… zaszeleści złotem

I załoskocze tak duszę tajemnie,

Że stęskni — ocknie się i wyjdzie ze mnie.

 

[Juliusz Słowacki, W Szwajcarii, XXI]

– Ja kiedyś dostałem jakąś egipską monetę zamiast pięciozłotówki. Rozumiesz?! 5 ziko w dupę!

– A ona przecież nie jest na żetony!

– Nie. Na banknoty prędzej. Albo AmEx.

– To można też kartą kredytową?

– No przecież piszę, że AmEx spoko. Ale tylko AmEx.

– Faktycznie. Myślę, że można też Mastercard. Wtedy to bez pytania o pozwolenie.

– Idąc tym tropem, mógłby być też Maestro.

– Jeszcze trochę się podzieje w tym kraju i może się okazać, że wkrótce i za Visę nie takie rzeczy zrobimy…

– Nie patrzyłem na MASTERcard i Maestro przez pryzmat aktualnych wydarzeń, a bardziej pod kątem dupy. Oooops. Nie bez znaczenia było też „bez pytania o pozwolenie”.

– No co, master nie pyta.

– Rzeczownik, czy czasownik?

 

 

– Odkąd napisałem gdzieś z rozpędu, że Krakowiaków i górali napisał Bogusław Wojciechowski, i to poszło w publikacji, staram się sprawdzać nawet najbardziej oczywiste rzeczy, zanim wypuszczę. Jak to powiedział kiedyś żartobliwie Julian Kornhauser: „Ja wiem, że Kordiana napisał Mickiewicz, ale dla porządku i tak sprawdzam”.

– Nie Julian Kornhauser, tylko Mieczysław Grydzewski. I Nie Mickiewicz Kordiana, tylko Słowacki Pana Tadeusza. I nie „dla porządku”, tylko „dla pewności”.

– No, sam widzisz.