Archives for posts with tag: kabaret

– Jak ślicznie podrygujesz! Mógłbyś tańczyć i śpiewać w kabarecie!

– Żartujesz chyba, dostałbym zadyszki po trzecim zdaniu. Chyba że byłbym cały w trenach i etolach, i egretkach, i tylko laską z wielkim diamentem pokazywałbym tancerzom, jak mają się wić wokół mnie.

– O, to zupełnie jak Maryla Rodowicz!

 

Skarżyła mi się wujenka, że gdy kocha wuj, to męka.

Zadręczały ją te szały i brewerie.

Za to radość niepomierną niosła jej wuja niewierność,

Bo jej całą zawdzięczała biżuterię.

Hop, hop, hejże ha! Całą biżuterię.

Złotą broszę za tę Olę, co z nią młócił wuj w stodole.

Bransoletę za konkietę madame Lili.

A ten pierścień ze szmaragdem to wuj wujnie dał za Magdę,

Gdy go w życie z nią o świcie wykosili.

Hop, hop, hejże ha! W życie wykosili.

Cud pektorał wuj na święta kupił wujnie za bliźnięta,

Co je wzięła z nim poczęła panna Zocha.

Krzyżyk z kości i emalii – za tę praczkę, co do balii

Głową wpadła, gdy ją z nagła wuj pokochał.

Hop, hop, hejże ha! Z nagła wuj pokochał.

Wachlarz z pereł i szyldkretu – za szantezę z kabaretu.

A egretkę za subretkę Teklę Pośpiech.

Brylantową aureolę dał wuj wujnie za pacholę,

Gdy zabronił mu kanonik kobiet w poście.

Hop, hop, hejże ha! Ksiądz kanonik w poście.

Aż szafując zdrowiem bujnem wuj odumarł Hanię – wujnę.

Pewnej doby wpadł w choroby na ostatek.

A gdy zapalała świéce, to wuj jeszcze – siostrzenicę…

Po czym – Haniu – szepnął – za nią to już spadek.

Hop, hop, hejże ha! Wieczny odpoczynek.

Trzy ballady Wasowskiego i Przybory zaśpiewane przez nieodżałowaną Irenę Kwiatkowską.

Pierwsza, Ballada jarzynowa, cechuje się szczególnym dramatyzmem i zaskakującą fabułą, wspartą plastyczną, niemal namacalną i wonną narracją.

 

Druga, Ballada o doktorze Praszczadku, opowiada o podwójnie złamanym sercu i i reinkarnacji. Lubiłem ją był śpiewać, akompaniując sobie samemu na fortepianie (co prawie nigdy mi się nie zdarzało). [nie jest to, niestety wykonanie z Kabaretu, tylko jakieś inne, może albumowe, a może recitalowe, sądząc po – zamierzenie z pewnością – kontrowersyjnym stroju fortepianu]

 

Trzecia, Ballada o księstwie Zaścianko należy do szczytowych osiągnięć konstrukcyjnych, tekstowych i interpretacyjnych największego duetu tekściarz-kompozytor w tercecie z Muzą Gałczyńskiego.

 

Pierwsze zdanie tej ballady w interpretacji Kwiatkowskiej to istne arcydziełko – niezwykłe połączenie śpiewu i melorecytacji (jedno przechodzi nagle w drugie). Jest tego jeszcze sporo w tej balladzie. Przywodzi to może trochę na myśl trochę Bergowski Sprachgesang.