Archives for posts with tag: kara

– I believe I can fly, wooo!

– I believe you can ply. Wood.

 

– „Politycy przemijają, a prawo ma długą pamięć”.

– Pamięć może ma i długą, ale rączki jak tyranozaur – bidne i malutkie. Przynajmniej wtedy, kiedy przychodzi do rozliczania zbrodniarzy i autokratów. Dowodzi tego przynajmniej ostatnie pół wieku historii tego kraju.

– Ale kiedy za byle co trzeba zmiażdżyć formalistyczną machiną obywatela, to wtedy prawo ma wielkie szczęki tyranozaura i nie waha się ich użyć.

– Takie dinozaury prędzej wymordują wszystkich dookoła i wyginą, niż ewoluują. Bo jaką mają motywację? Czego mają się bać? Do czego mają dążyć? Wszystko już mają.

– I na końcu zostaną karaluchy. Czyli sami obywatele, którzy i tak muszą sobie radzić, więc sobie jakoś radzą.

– Hm, to całkiem za pocieszająca wizja końca świata…

 

PSALM 94

1 O Lord God, to whom vengeance belongeth : thou God, to whom vengeance belongeth, shew thyself.
2 Arise, thou Judge of the world : and reward the proud after their deserving.
3 Lord, how long shall the ungodly : how long shall the ungodly triumph?
4 How long shall all wicked doers speak so disdainfully : and make such proud boasting?

5 They smite down thy people, O Lord : and trouble thine heritage.
6 They murder the widow and the stranger : and put the fatherless to death.
7 And yet they say, Tush, the Lord shall not see : neither shall the God of Jacob regard it.
8 Take heed, ye unwise among the people : O ye fools, when will ye understand?
9 He that planted the ear, shall he not hear? : or he that made the eye, shall he not see?
10 Or he that nurtureth the heathen : it is he that teacheth man knowledge, shall not he punish?
11 The Lord knoweth the thoughts of man : that they are but vain.
12 Blessèd  is the man whom thou chastenest, O Lord : and teachest him in thy law;
13 That thou mayest give him patience in time of adversity : until the pit be digged up for the ungodly.
14 For the Lord will not fail his people : neither will he forsake his inheritance;
15 Until righteousness turn again unto judgement : all such as are true in heart shall follow it.

16 Who will rise up with me against the wicked : or who will take my part against the evil-doers?
17 If the Lord had not helped me : it had not failed but my soul had been put to silence.
18 But when I said, My foot hath slipt : thy mercy, O Lord, held me up.
19 In the multitude of the sorrows that I had in my heart : thy comforts have refreshed my soul.
20 Wilt thou have any thing to do with the stool of wickedness : which imagineth mischief as a law?
21 They gather them together against the soul of the righteous : and condemn the innocent blood.

22 But the Lord is my refuge : and my God is the strength of my confidence.
23 He shall recompense them their wickedness, and destroy them in their own malice : yea, the Lord our God shall destroy them.

Glory be to the Father and to the Son and to the Holy Ghost. As it was in the beginning is now, and ever shall be, world without end. Amen.

*

Boże, któremu pomsta należy sprawnie,
Okaż wszytkiemu światu władzą swą jawnie
Ockni się, sędzia wiecznej sprawiedliwości,
A ludziom hardym zapłać ich wszeteczności!

Długoż, o wieczny Boże, ludzie zuchwali
Na szczęście tak bezpiecznie będą kazali?
Długoż się swym łotrostwem będą chlubili,
Którzy wstyd i cnotę swą na szrót puścili?

Twój lud trapią, dziedzictwo Twoje plądrują,
Gościa, wdowę, siroty nędzne mordują
I mówią: „Nie widzi Bóg; płonę nadzieje,
By miał rozumieć, co się na świecie dzieje.”

Uważcie to, szaleni, u siebie tedy,
A wy rozum, o głupcy, miejcie wżdam kiedy
Kto umiał ucho stworzyć i oko, temu
Jako być głuchym albo ślepym samemu?

Kto świat karze za jego wszeteczne sprawy,
Waszym złościam jako być może łaskawy?
Kto ludziom rozum daje, tenże człowieczy
Rozmyśl i skryte rady zna, że nie g’rzeczy.

Szczęśliwy, którego Ty uczniem swym liczysz,
Boże wieczny, i w swoim Zakonie ćwiczysz.
Taki w powszechną trwogę pokój uczuje,
Zaczem niepobożnemu dół się gotuje.

Abowiem swoich wiernych Pan nie opuści
Ani dziedzictwa swego szarpać dopuści;
Jeszczeć i sprawiedliwość będzie płaciła,
I najdzie się na świecie cnotliwych siła.

Kto na mię tak jest łaskaw i na me zdrowie,
Że się przeciwko grzesznym przy mnie opowie?
By mnie był Pan nie dodał sam swej pomocy,
Dawno bych już był w wiecznej pogrężon nocy.

By się namniej pode mną noga zachwiała,
Twoja mię łaska, Panie, wnet zadzierżała;
Jako mię barzo troski moje suszyły,
Tak mię wdzięczne pociechy Twoje chłodziły.

Spólnego nic przewrotni z Tobą nie mają,
Którzy prawem tyraństwo swe nakrywają;
Którzy przeciw cnotliwym praktyki kują
A niewinne nad prawo jawne skazują.

Panie, Tyś moja skała, Tyś mój obrońca;
Ty mnie strzec, jakoś począł, będziesz do końca
I oddasz niepobożnym ich nieprawości
A okrutni będą Twej syci srogości.

[tłum. Jan Kochanowski]

——————————————————

XIX-wieczny przekład Kazimierza Buczkowskiego tutaj.

– Nie myśl, że nie zauważyłem, jak to robiłeś.

– Ale nie zareagowałeś.

– Fakt. Ale zapamiętałem.

– Dzięki temu będziesz miał mnie potem za co ukarać.

– Tak… W ten sposób zamiast być bezmyślnym sadystą będę… Konsekwentnym wychowawcą!

– „Gdyby nie było kary, zabiłbyś?”*

– Ija!

– I ty?

– Ijał! Ijał!

– Co to, okrzyk wojenny, czy  udajesz konia albo naśladujesz karetkę?

– Nie: zabiłbym! Zabijałbym!

 

——————————–

* Hasło reklamowe II sezonu serialu Westworld.

 – Ej, mogę to piwo?

– Nie, to mojego kolegi.

– A, to sorry.

– A po co ci takie niedopite, rozgazowane piwo z sokiem?

– Chciałem wylać na łeb tamtej naćpanej lasce, która na mnie wlazła i się darła.

– A, w słusznej sprawie to co innego! Kupię mu drugie.

– Nie powinno się publikować takich rzeczy! Że nie ma dowodu na to, że dieta przyczynia się do poprawy stanu zdrowia? Przecież to zabiera główną bądź jedyną radość życia tym, którym jakieś ponure czynniki psychologiczne każą się umartwiać wieczną dietą. Z czego zresztą korzyść mają podwójną: z jednej strony uspokajają swoje sumienie, karząc samych siebie, a z drugiej mogą hodować na tej diecie poczucie wyższości i gardzić innymi, którzy takich rzeczy nie robią. Przecież to musi być przeżycie nieomal religijne!

– Tak się zastanawiam, czy dla buczących na ministra Glińskiego w filharmonii i innych instytucjach kultury też „nie będzie gwizdów, będą szubienice”?

– A co, myślisz, ze zalegalizują eutanazję?

– Ale że przymusową?

– Gdzie tam przymusową. Skróciliby nam tylko cierpienia. Faktyczne zawieszenie zamiast tkwienia w zawieszeniu.

– A to nie. Na miłosierdzie trzeba sobie zasłużyć.

 

 

 

 

 

– Czemu ta pani w głośniku ma taki uśmiechnięty głos? Czy ona nie wie, że mówi o menu w wagonie restauracyjnym i karach za brak biletu?

– Ona chyba nie rozumie. Pewnie nie umie czytać i uczy się tych dźwięków na pamięć, jak melodii bez treści.

– Niektórzy lubią ślady – estetycznie przynajmniej.

– Nie wszyscy akceptują. A skoro już o tym mowa, masz zaległą karę.

– Każdy ma zaległą karę!

– Lubię jak filozofujesz. Wychodzi ci. Ty masz świeżą zaległą.

– Za co mam świeżą?

– Spodziewałem się tego pytania i mam przygotowaną odpowiedź: zgadnij. Jak nie zgadniesz w trzech podejściach, to będzie podwójna.

– Czy kara sama w sobie już była za to, że spodziewałeś się, że zapytam się za co?

brake NIFC

„Luj to sens naszego życia, luj to byczek, pijany byczek, męska hołotka, żulik, bączek, chłopek, który czasem wraca przez park, albo pijany leży w rowie, na ławce na dworcu, albo w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Nasi Orfeusze pijani. Bo przecież ciota nie będzie się lesbijczyła z inną ciotą! Potrzebujemy heretyckiego mięsa!”

[cytat z Michała Witkowskiego za portalem fronda.pl, podkreślenie – mrówkodzik]

*

Oto jesteśmy w świecie, który dobrze znamy, a jednocześnie za nim tęsknimy. Paweł Szymański surkonwecjonalnie żongluje tradycją, lecz nie pozwala się w niej zadomowić, odbiera radość przewidywania muzycznej przeszłości, jakby chciał powiedzieć: do muzyki przeszłości nie ma powrotu, ale zawsze będziemy za nią tęsknić.

[Agata Kwiecińska, „Ruch Muzyczny” 3/2014]

*

Już po wspaniałej sesji, z jedyną i niepowtarzalna gwiazdą takiego formatu!! Aleksandra Kurzak!! Zyczę sobie, aby każdy tak swobodnie i pięknie pozował! Efekty na okładce książki, która ukarze się już wkrótce!

[GórajkaFOTO]

*

My mieszkańcy oś. Wróblowic w Krakowie i Ptaszkowej , kierując się zasadami rozświetlonymi ideami Asocjacji Promotorów Radosnego Ptaka, oświadczamy, co następuje: Jesteśmy wesołą gromadą posiadającą niebanalne poczucie humoru. Deklarujemy bezinteresowną pomoc dla naszych fruwających braci mniejszych, w tym szczególnie wróbelkom. Pragniemy nawiązać ścisłą współpracę między naszymi miejscowościami na polu kultury, ochrony środowiska i grillowania.”

[Tydzień Nowosądecki, nr 9(251)]

*

Innymi słowy robak jest mniejszy od krowy i nie potrzebuje dużego pastwiska.

[tvn24]

*

Płaski, tkany wzór jest widoczny po obu stronach, dzięki temu materiał jest dwustronny.

[Ikea]

*

Gdybyśmy tylko chronili drewno tak dobrze, jak chronimy siebie. Chroń swój dom lakierobejcą.

[reklama Sadolinu]

– A propos czego to powiedziałaś?

– A propos tego, jak często sprawdzam wyniki.

– Wyniki czego?

– Wyniki wyników!

– Ciekawe, czy oni uczą roboty też popełniać samobójstwo, jak coś zrobią źle.

– Tak, resetują się.

– Cześć. Co tam u ciebie? Ja wychodzę z grypy.

– Słabo zachorować, ale miło, kiedy da się wyjść. Ja się kładę. Ostatnio wstaję rano.

– Oo! Dobranoc zatem.

– No tak, kortyzol, mi każe/karze wstawać.

– Rozumiem. Subordynacja przez zaśnięcie.

– Niee, batem jest poranek. Sen jest fetyszem.

– Trochę ci nie zazdroszczę konstrukcji psychologiczno-intelektualnej, która wymusza na tobie nieustanną analizę całej otaczającej cię rzeczywistości.

– Skoro mi nie zazdrościsz, to pewnie widzisz, że to już wystarczająca dla mnie kara.

– Au, za co?!

– Wapno sobie weź i magnez. Masz objaw Chvostka

– Mamo, a co się stanie, jak się okaże, że wyrosłem na geja?
– Kochani… – próbowałam zapanować nad sytuacją. – Gejów na świecie jest bardzo mało. Małe szanse, że wyrośniecie na gejów. Normalne jest, że na razie jesteście dziećmi i wolicie bawić się z kolegami. Jak będziecie starsi zaczną się Wam podobać dziewczyny. Zresztą ja już się modlę o wasze powołanie.

[źródło]

– I został zamordowany.

– Został zlikwidowany.

– No mówię, zamordowany.

– Wykonali na nim wyrok.

– Dobrze: wykonali na nim wyrok, mordując go.

Właśnie Judym tłumaczył matce coś interesującego, gdy uczuł, że go malec zaczyna łechtać po łydkach. W pierwszej chwili sądził, że mu się zdaje, ale wkrótce, rzuciwszy okiem, zobaczył na obliczu łobuza znamię chytrości i wywieszony język, którym ten pomagał sobie niejako w procedurze łechtania. Dyzio wsuwał rękę między nogawicę spodni Judyma i cholewkę jego kamaszka, odchylał skarpetkę i wodził po gołej skórze długą, ostrą słomą. Judym nie zwracał na to uwagi, w nadziei że mania psotnicza ominie małego towarzysza drogi. Stało się przeciwnie. Dyzio wynalazł pod siedzeniem jakiś zabłąkany długi, ostry badyl i tym sięgał aż do kolana. I to mu nie wystarczyło: wyskubywał nitki ze skarpetek, usiłował zdjął kamasz, zawijał ineksprymable, dopóki się dało itd. Poczęło to wreszcie doktora drażnić. Odsunął szorstkim ruchem rękę łobuza raz, drugi, trzeci. Wszystko na nic. Język, wywieszony na bok, coraz bardziej wskazywał, że gotują się nowe eksperymenty. […]

Skoro tylko powóz się wstrzymał, otwarł drzwiczki, jednym zamachem skoczył na ziemię i wyciągnął ze sobą Dyzia. Tam ujął go za kark lewą ręką, przechylił w sposób właściwy na kolanie i wysypał mu prawą około trzydziestu klapsów spod ciemnej gwiazdy.

[Żeromski, Ludzie bezdomni, rozdział pt. Swawolny Dyzio]