Przypomniało mi się, jak kiedyś na lekcji biologii w liceum na prośbę (świrniętej skądinąd) nauczycielki o wymienienie trzech warzyw bogatych w betakaroten odpowiedziałem:

– Marchew, marchwia i marchewka.

I dostałem ataku śmiechu. Ona zaś wpadła w furię.

Chodziłem potem po szkole i na różnych ogłoszeniach i wywieszkach dopisywałem „marchwia”.