Archives for posts with tag: Kasia Wx

– Wieje jakiś dziwny wiatr, zobaczymy, co przyniesie.

– Dziwny wiatr, hm, postuluję zatem rychłe spotkanie w celu rozwinięcia tej meteorologicznej przenośni!

– Tyle że ja sam jeszcze nie wiem, czy to ożywcza bryza, czy trujący samum albo malaryczne sirocco…

– Ale przecież nie musisz tego wiedzieć, ja z tobą z największą przyjemnością podywaguję na temat tego monsunu.

– No, monsun, tak, to nieźle pasuje!

– Monsuny są trudne, oj tak.

– Zwłaszcza w nieprzystosowanej do nich aktualnie strefie klimatycznej.

– Zdecydowanie, to nie ułatwi.

– No właśnie. Dlatego z jednej strony chciałbym tyle powiedzieć, a z drugiej strony sam do końca nie wiem, co miałbym powiedzieć. Nic tylko zostać artystą współczesnym!

 

 

– Zawsze pozostaje praca i spychanie rozterek na skraj umysłu.  

– Ta strategia potrafi się sprawdzać, czasem nawet całkiem długo. Stwarza jednak zagrożenie niespodziewanego dojścia do punktu granicznego pt.: „Pierdolnę, bo już nie wytrzymie”.

– Tak, może dojść do tak zwanego pierdolnięcia późnego (cacoëruptio tarda), ale może też wystąpić  spierdolina przetrwała (provisoria cacochronica).

– Ja doszłam do takiego stanu w sesji, że idąc za poradą Perfekcyjnej Pani Domu, próbowałam dodać olejek eteryczny do odkurzacza celem uzyskania zapachu lawendowej polany w domu. Słowem –  moja determinacja w prokrastynacji weszła na najwyższy poziom. Zdecydowanie czas skończyć studia.

 

– A swoją drogą jak już jesteśmy w tematyce sakralnej… Jechałam ostatnio metrem i czytałam O Evangelho segundo Jesus Cristo Saramago. I stałam z tą książką nad zakonnicą. Zdaje mi się, że widziała tylko Jesus Cristo na okładce, bo spojrzała na mnie takim wzrokiem pełnym miłości i uśmiechała się przez całą drogę. Myślę, że gdyby miała świadomość treści tej książki, w oczach miałaby raczej ogniki, parafrazując klasyków.

 

 

– Będzie kolejna książka do stosu pt. „przeczytam, jeśli starczy mi życia”.

– Jest też opcja „przeżyję, jeśli starczy mi czytania”.

– To jest piękna kobieta!

– Tak… To jest… człowiek… o… nieprzeciętnej aparycji.

————————————————-

Patrz także: tutaj.

– Jedna położna mówiła mi, że ból porodowy to jest taki ból pierwotny i to trzeba zaakceptować, to trzeba przeżyć, i to jest dobre.

– Czyli najlepiej sobie tym dzieckiem w tę i we w tę…?

– Mojej mamie jakiś czas temu ustąpili miejsca w komunikacji miejskiej. I miała nie lada traumę, bo nie wiedziała, czy wygląda tak staro, czy tak grubo, jakby była w ciąży.

Po dłuższym czasie spotkałem się z Kasią Wx, która studiuje medycynę. Opowiedziała mi dowcip, może i stary, ale jak dla mnie bardzo jary:

– Który mięsień wywołuje wzwód członka? Okrężny ust.

– Akceptacja truizmu jako manifestacji wiedzy jest chyba ważnym krokiem.

– No właśnie ostatnio poraziła mnie ilość truizmów pasujących do mojego życia. Ale podoba mi się twoja interpretacja.

– To próba obrony resztek godności przez odrzucenie samego jej konceptu, hihi.

[sms od Kasi Wx, studentki II roku studiów humanistycznych, zarazem ambitnie się przekwalifikującej i zdającej na medycynę]:

Z cyklu matura to bzdura – chcąc dowiedzieć się więcej o genetyce, wpisuję „dominowanie niepełne” w Google. Efekt? Od 3go wyniku  – porno, piosenkarze, najlepsze kurwiska, sex z ciężarnymi. Dużo się dowiedziałam o allelach;)